A miało być tak pięknie...
Jechaliśmy do Aten z dwoma bramkami zaliczki, z wielkimi nadziejami. Graliśmy bardzo dobrze - przegraliśmy jak zawsze.
O ile przed pierwszym meczem statystyki przemawiały za Panathinaikosem, o tyle przed rewanżem były już lepsze dla Wisły. Do tej pory Panathinaikos nie odrobił dwubramkowej straty, ale kiedyś przecież musiało to nastąpić. Szkoda tylko, że w meczu przeciwko Wiśle Kraków.
Czytaj na
stronie 4
Rasiak superstar
Walczyli do końca

Po sobotnim zwycięstwie nad Serbią i Czarnogórą, wydawało się, że w finale turnieju im. Walerego Łobanowskiego naszym przeciwnikiem będzie Ukraina. Jednak Szewczenko i spółka srodze zawiedli swoich kibiców, przegrywając po rzutach karnych z Izraelem, więc to właśnie z tą, dość egzotyczną, reprezentacją przyszło nam się zmierzyć w pojedynku o prestiż i 100 tysięcy dolarów. Paweł Janas nie był zbyt zadowolony z takiego obrotu sprawy, gdyż uważał, że to Ukraina będzie najlepszym sparingpartnerem przed eliminacyjnymi meczami z Austrią i Walią. Trzeba jednak przyznać, że Izrael okazał się równie godnym przeciwnikiem.
Spotkanie, obserwowane prze zaledwie dwa tysiące kibiców, rozpoczęło się od zdecydowanych ataków naszej reprezentacji. Już w 4. minucie w doskonałej sytuacji przed bramką Awata znalazł się Frankowski, ale jego "główka" była minimalnie niecelna. Z zawodników Pawła Janasa najbardziej widoczny był Euzebiusz Smolarek oraz Mirosław Szymkowiak.
Czytaj na
stronie 14