Kijów, 17.08.2005, godz. 20:00
Polska

3:2 (1:1)

Izrael



M. Szymkowiak (19), G. Rasiak (77, 89) - W. Badir (35), Y. Katan (47)
A. Boruc (33) - A. Harazi (75-druga żółta)
Widzów: 2000
Sędziował: Milan Karadzić (Serbia i Czarnogóra)
Polska: Boruc - Żewłakow (69 Niedzielan), Bšk (46 Jop ), Kłos (46 Lewandowski), Rzšsa - Smolarek (73 Rasiak), Radomski, Szymkowiak, Krzynówek (90 Kosowski) - Frankowski (34 Przyrowski), Żurawski
Izrael: Awat - Saban (90 Shivhon), Harazi , Benado (46 Biton), Gershon, Keisi - Suan (79 Yechiel), Badir, Tal - Katan (67 Tuamah), Golan (73 Balili)

Rasiak superstar

Walczyli do końca



Po sobotnim zwycięstwie nad Serbią i Czarnogórą, wydawało się, że w finale turnieju im. Walerego Łobanowskiego naszym przeciwnikiem będzie Ukraina. Jednak Szewczenko i spółka srodze zawiedli swoich kibiców, przegrywając po rzutach karnych z Izraelem, więc to właśnie z tą, dość egzotyczną, reprezentacją przyszło nam się zmierzyć w pojedynku o prestiż i 100 tysięcy dolarów. Paweł Janas nie był zbyt zadowolony z takiego obrotu sprawy, gdyż uważał, że to Ukraina będzie najlepszym sparingpartnerem przed eliminacyjnymi meczami z Austrią i Walią. Trzeba jednak przyznać, że Izrael okazał się równie godnym przeciwnikiem.

Spotkanie, obserwowane prze zaledwie dwa tysiące kibiców, rozpoczęło się od zdecydowanych ataków naszej reprezentacji. Już w 4. minucie w doskonałej sytuacji przed bramką Awata znalazł się Frankowski, ale jego "główka" była minimalnie niecelna. Z zawodników Pawła Janasa najbardziej widoczny był Euzebiusz Smolarek oraz Mirosław Szymkowiak. Ten pierwszy co chwila popisywał się dynamicznymi rajdami po prawym skrzydle, lecz brakowało mu dokładności przy ostatnim podaniu, zaś "Szymek" próbował prostopadłych piłek do Żurawskiego i Frankowskiego. Gdy te nie przynosiły żadnego efektu, pomocnik Trabzonsporu zdecydował się na uderzenie zza pola karnego i umieścił futbolówkę w samym okienku izraelskiej bramki. Wspaniały gol, godny światowych stadionów! Przewaga Polaków nie podlegała dyskusji, ale w 33. minucie nerwy puściły Arturowi Borucowi, który sfaulował pędzącego na naszą bramkę Golana. Sędzia bez wahania wyrzucił golkipera Celticu Glasgow z boiska, a zastąpił go (Janas ściągnął z murawy Frankowskiego) młody Sebastian Przyrowski. Już kilka sekund później gracz Groclinu musiał wyciągać piłkę z siatki, bowiem Badir wykorzystał dziurę w polskim murze i strzałem po ziemi doprowadził do wyrównania.

Po rozpoczęciu drugiej części spotkania sytuacja naszej drużyny uległa dalszemu pogorszeniu. Na lewym skrzydle Golan spokojnie przedryblował kilku Polaków, uderzył z ok. 14 metrów, piłka odbiła się od słupka i spadła pod nogi Katana, który nie miał problemów z pokonaniem zestresowanego Przyrowskiego. Młody golkiper z pewnością nie zaliczy kijowskiego turnieju do udanych, gdyż w obu spotkaniach sparaliżowała go trema i właściwie nie reagował na poczynania rywali. Widać, że podopieczny Duszana Radolsky;ego musi nabrać jeszcze doświadczenia w meczach o dużą stawkę. W drugiej połowie gra Polaków w ogóle się nie "kleiła:, brakowało składnych akcji, niewidoczny był Krzynówek oraz Szymkowiak. Dobrze, że chociaż dopisywało nam szczęście - w 74. minucie w słupek trafił Balili, a kilkadziesiąt sekund później, za drugą żółtą kartkę, do szatni musiał udać się Harazi.

Wcześniej Paweł Janas postawił wszystko na jedną kartę - na boisku pojawił się Niedzielan i Rasiak, którzy wraz z Żurawskim mieli koniecznie doprowadzić do wyrównania. Na efekty nie trzeba było długo czekać - w 77. minucie piłkę z rąk wypuścił atakowany przez Szymkowiaka Awat, co od razu wykorzystał napastnik Derby County i lobem umieścił ją w bramce. Tuż przed końcem regulaminowego czasu gry Rasiak został bohaterem naszej kadry. Mariusz Lewandowski przedłużył głową dośrodkowanie Żurawskiego z rzutu wolnego, zaś "Człowiek Brzytwa", jak nazywają potężnego napastnika kibice Derby, z najbliższej odległości wyprowadził Polaków na prowadzenie. Dzięki niemu podopieczni Pawła Janasa zajęli pierwsze miejsce w turnieju im. Walerego Łobanowskiego i zgarnęli 100 tysięcy dolarów (80 tysięcy zostanie przeznaczone dla piłkarzy plus część z 60 tysięcy za zwycięstwo z Serbią i Czarnogórą).

Na Ukrainie nasi reprezentanci zaprezentowali się z bardzo dobrej strony. Fakt, że pomógł im łut szczęścia, ale waleczności i ambicji każdy może nam pozazdrościć. Królem strzelców turnieju został Grzegorz Rasiak, który w "Przeglądzie Sportowym" został oceniony na dziewiątkę (w skali od 1 do 10) i swoimi występami zamknie usta chyba wszystkim krytykom. Przed arcyważnymi meczami w eliminacjach MŚ, kibice w kraju mogą być pełni optymizmu.


Statystyki:PolskaIzrael
Strzały:1012
Celne:46
Niecelne:66
Rożne:02
Spalone:42
Faule:1413
Żółte kartki:11
Czerwone kartki:11