Wkraczamy do Europy
Wielu w naszym kraju jest specjalistów od futbolu, którzy znają się na wszystkim, wszystko wiedzą, zawsze mają rację. Wielu jest też pesymistów, twierdzących że do prawdziwej europejskiej piłki brakuje nam bardzo dużo i ... być może będzie brakowac zawsze. Zarówno jednych jak i drugich, podczas oglądania spotkania Korony Kielce z Legią Warszawa z upływem każdej minut "coś" w dołku ściskało - trudno określi co to było, jednak czuli się jakby oglądali nie ligę polską, a conajmniej ligę francuską.
Mecz w Kielcach zdecydowanie różnił się od innych spotkań rozgrywanych w ramach 27 kolejki Orange Ekstraklasy - 15 tysięcy widzów zgromadzonych na najbardziej nowoczesnym stadionie w Polsce, jedne z najlepiej i najładniej grających drużyn w Polsce, walka o punkty trwająca do ostatniego gwizdka sędziego.
czytaj na stronie 6
Kompromitacja w Bełchatowie
Mecz z Litwą w Bełchatowie był przedostatnim sprawdzianem reprezentacji Polski przed ogłoszeniem kadry na finały Mistrzostw Świata, którą Paweł Janas poda 15 maja. Dzień wcześniej piłkarze zagrają jeszcze z Wyspami Owczymi. Oba spotkania to ostatnia szansa piłkarzy na udowodnienie swojej przydatności do zespołu. Nic więc dziwnego, że mecz z Litwą w pierwszym składzie rozpoczęło dwóch debiutnatów - Seweryn Gancarczyk i Grzegorz Bonin oraz nie grający ostatnio w klubie Sebastian Mila.
Litwini cieszą się z bramki Mecz rozpoczął się od ataków Polaków. Strzały Kamila Kosowskiego i Mariusza Jopa z pierwszych minut minimalnie minęły jednak cel. Pierwszą groźną sytuację goście stworzyli w 13 minucie meczu, ale strzał z rzutu wolnego z około 20 metrów przyniósł im tylko rzut rożny. Po jego rozegraniu sam na kilka metrów przed bramką z piłkę znalazł się Gedgaudas, który nie miał problemów z pokonaniem Jerzego Dudka.
czytaj na stronie 4