54
    online    kont@kt
<-- spis treści -->

 Felietony
Prezes - to brzmi dumnie
Polskim futbolem rządzą prezesi, nie zawsze dobrze

W polskiej piłce nożnej w wydaniu ligowym najważniejszą rolę odgrywają prezesi, co nie powinno nikogo dziwić, ale nie zawsze jest to rola pozytywna. Część prezesów zaczynała swoją karierę w czasach poprzedniego ustroju i siłą rzeczy są lekko naznaczeni jego wpływem. Duża część prezesów pochodzi z firm prywatnych, które sponsorują poszczególne kluby. Obydwa rodzaje prezesów mają pewne nawyki, które powinny zostać wykorzenione, ale o tym później.

Jak pasjonujące i wciągające potrafi być prezesowanie pierwszoligowemu klubowi pokazuje przykład człowieka który będzie jednym z głównych bohaterów tego felietonu, mianowicie Stanisława Płoskonia, byłego prezesa Górnika Zabrze. Ostatnio udzielił wywiadu lokalnemu dodatkowi "Gazety Wyborczej" (13-14 kwietnia 2002), w którym można się dowiedzieć jak spędza wolny czas po rezygnacji z prezesowania. Oprócz "gróźb" o powrocie na stanowisko prezesa, jest tam kilka zdań które mnie bardzo zainteresowały, i które potwierdzają moją teorię o tym jak ciężko jest wyjść tego świadka polskiej piłki ligowej. Chodzi mianowicie o stwierdzenie: "Dochodzą mnie bowiem niepokojące wieści na temat tego meczu [Górnik-Groclin]. Proszę się dobrze przyjrzeć temu spotkaniu. Tylko tyle mogę powiedzieć..." Na przykładzie tych zdań można zauważyć jak ciężko jest oderwać od grupy ludzi, którzy wiedzą coś, czego nie wiedzą inni. Ale, że czas Stanisława Płoskonia minął przekonali się wszyscy po meczu, zakończonym pewnym zwycięstwem Górnika.

Tak jak wcześniej pisałem większość prezesów klubów pierwszoligowych przenosi do zarządzania klubem metody, które przynosiły im sukcesy w ich poprzednich miejscach pracy, co nie zawsze przynosi takie same skutki. Jak wiele kosztują błędy, popełnione przez brak doświadczenia w zarządzaniu klubem piłkarskim, będzie mogła przekonać się w tym sezonie Wisła Kraków. Wydawać by się mogło, że prezes krakowskiego klubu Bogusław Cupiał jest doświadczonym managerem i nie będzie popełniał lekkomyślnych błędów. Ale, jak tylko coś się zacięło i Wisła zaczęła tracić punkty to wylany został Smuda i zatrudniono nowego trenera. W jakiejkolwiek firmie przyniosłoby to rezultaty, ale w klubie piłkarskim, nim nowy trener zdążył poznać klub to ten już praktycznie stracił szanse na mistrzostwo. Według mnie bez zmiany trenera Wisła szybciej by się pozbierała, i co pokazują wcześniejsze doświadczenia trenera Smudy, przez rundę wiosenną Wiślacy przeszliby jak burza. A wystarczyło tylko wziąć przykład z prezesa Legii, który nie zwolnił trenera Okuki mimo kilku słabszych występów i teraz tylko Legia sama sobie jest w stanie odebrać mistrzostwo.

Na szczęście Prezesi traktujący kluby jak własne folwarki, przeważnie pochodzący z dawnego ustroju odchodzą w cień, już tylko prezes Polonii Warszawa Janusz Romanowski broni ich honoru. Na szczęście zarówno Stanisław Płoskon jak i Marian Dziurowicz odeszli na, jakby nie patrzeć zasłużoną, emeryturę.

<-- poprzedni Copyrights © 2001-02 iGol. Wszelkie prawa zastrzeżone. następny -->