49
    online    kont@kt
<-- spis treści -->

 Reprezentacja
Jerzy Dudek o życiu w Anglii
Jak sobie radzi polski bramkarz w Liverpoolu...

28-letni bramkarz Liverpoolu, Jerzy Dudek opowiedział na swojej stronie w witrynie icons.com o swoim życiu w Anglii.

- Czasami patrzę w lustro i nie mogę uwierzyć, że tu jestem. Byłem szczęśliwy już kiedy grałem w drugoligowym klubie w Polsce. Byłem wtedy półprofesjonalnym piłkarzem i myślałem, że nie może już być lepiej.

Ale kiedy się ciężko pracuje, zaczyna się wierzyć, że można pójść wyżej. Teraz gram w Liverpoolu i to jest cudowne.

Myślę, że się zaaklimatyzowałem. Nie miałem żadnych problemów, odkąd jestem w Anglii. Może pomogło mi to, że już grałem za granicą. Spędziłem pięć lat w holenderskim Feyenoordzie i sądzę, że to się teraz przydaje.

W pierwszych miesiącach w nowym klubie zawsze trzeba pokazać, jakim się jest, i jako piłkarz i jako człowiek. Ponieważ jestem Polakiem, muszę wciąż uczyć się angielskiego. Im prędzej go opanuję, tym lepiej.

Po czterech miesiącach nie jest źle, ale wciąż biorę lekcje angielskiego. Także mój syn, Aleksander, który jest już 10. tydzień w szkole.

Aleksander ma 5 lat, więc narazie mówi tylko po polsku. Ale parę razy mnie zaskoczył, kiedy wracał za szkoły i mówił, jakich nowych słów się nauczył. Codziennie jest lepszy. Aleksander chciałby zostać pewnego dnia bramkarzem. Powiedziałem mu, że lepiej być napastnikiem, ale on mówi, ze chce być jak tato.

Kiedy graliśmy we wtorek z Manchesterem United, powiedział mojej żonie, że chce żeby wygrali zawodnicy w czerwonych koszulkach, bo myślał, że to Liverpool zawsze wychodzi na boisko w tych barwach! Nie za bardzo rozumie, że na wyjazdach Liverpool wkłada koszulki w innych kolorach.
Jerzy Dudek

Kibice Liverpoolu są dla mnie wspaniali, odkąd pojawiłem się w klubie. W Feyenoordzie było tak samo. Dla nich zrobiłbym wszystko w ciągu 5 lat tam spędzonych i tak jest też teraz. Poniwważ Rotterdam i Liverpool są miastami portowymi - są do siebie podobne. W obu ludzie muszą ciężko pracować, żeby zarobić na życie. Żywię dla nich głęboki szacunek. To dzięki kibicom przychodzącym na stadiony zaszedłem tak daleko. Fani Feyenoordu są świetni. Wciąż widzę 10 czy 15 z nich, kiedy przybywają z Rotterdamu na moje mecze. Ale kibice Liverpoolu to ludzie wyjątkowi.

W niedzielę gramy kolejny trudny mecz na wyjeździe z Arsenalem. Kiedy się pokonało Manchester United, jak my we wtorek, patrzy się z nadzieją na swoje szanse. Mecz z Arsenalem jest nieco inny, bo to mecz pucharowy. Wszystko decyduje się w jednym meczu - zwycięzca awansuje. Będzie trudno, ale jesteśmy gotowi. Kiedy się gra z takim przeciwnikiem, jak Arsenal, w zespole panuje wysoka motywacja. W koncu to nie mecz z drugoligową drużyną. Czekamy na ten mecz i całkowicie się na nim koncentrujemy.
Źródło: Onet.pl
<-- poprzedni Copyrights © 2001-02 iGol. Wszelkie prawa zastrzeżone. następny -->