Emigracja
Wszyscy wiemy że poziom ligi polskiej pozostawia wiele do życzenia.
Wiedzą o tym także polscy piłkarze, którzy jeśli tylko nadaży się
okazja wyjeżdżają na testy do zachodnich klubów.
Polacy najbardziej upodobali sobie ligi niemieckie, emigrują nawet
do klubów trzecioligowych, licząc że zostaną kiedyś zauważeni i
trafią na szczyt. W 90% przypadkach, po piłkarzach którzy zdecydowali się
zawojować Europę słuch ginie po ok. miesiącu od daty transferu.
Tacy piłarze grzeją ławę na trzecioligowych boiskach piłarskich, i
zbierają marki, żeby po zakończeniu kariery było z czego żyć. Ale
jest jeszcze pozostałe 10% piłkarzy, którzy znaleźli uznanie w oczach
trenerów i grają w podstawowym składzie swych drużyn. Ci zawodnicy są
regularnie powoływani do Reprezentacji Polski. Czyli podsumowując
1 na 10 piłarzy wyjeżdżających do jakiejś ligi europejskiej zyskuje na tym.
Mimo takiego ryzyka, wielu polskich piłkarzy podpisuje kontrakty z
zachodnimi klubami, nie bacząc na to jak wiele mają do stracenia, biorą
oni przykład z tych którym się udało. W tym felietonie chciałbym
przedstawić ligi, do których wyjeżdzają nasi rodacy, opatrzone moim
subiektywnym komentarzem co do każdej z nich.
Jak już wcześniej wspomniałem "najpopularniejsza" jest liga niemiecka. Moim zdaniem,
patrząc na wielu piłkarzy, którym się tam nie udało, ta liga, że tak
powiem nie jest najlepsza dla polskich piłkarzy. Oczywiście że są wyjątki,
takie jak choćby kapitan wicemistrza Niemiec - Tomasz Wałdoch.
Uznaną markę mają też Tomasz Hajto, Andrzej Juskowiak, Paweł Kryszałowicz czy
Artur Wichniarek. Ale nawet taki znakomity bramkarz,
jakim jest bez wątpienia Adam Matysek, ma problemy ze znalezieniem klubu.
Bayer Leverkusen kupił teraz Butta z Hamburgu, który ma pewne miejsce w składzie.
W zeszłym sezonie trener stawiał często na, powiem nie najlepszego bramkarza
Pascolo, ze Szwajcarii. A przecież gdy Matysek grał to bronił znakomicie,
otrzymywał od "Kickera" notę 1 (czyli: światowa klasa), kibice skandowali jego
nazwisko. A teraz? Matysek szuka klubu, i to jak na razie bez powodzenia. Ja osobiście
polecałbym mu wyjechać z Niemiec i poszukać gdzieś indziej.
Gdy słyszę w telewizji, jak to coraz więcej Polaków wyjeżdża do Niemiec
to mi już ręce opadają. Moim zdaniem szansę zaistnienia mają tam tylko tacy zawodnicy
jak Juskowiak czy Kryszałowicz - rasowi snajperzy, którzy strzelają bramki na życzenie.
Innym szczerze bym odradzał podboju Niemiec.
Następnie liga francuska, liga w której wychowali się Mistrzowie Świata i Europy.
Jak wiemy, niewielu Polaków występuje na boiskach Francji, są to rozgrywający
Reprezentacji Polski - Piotr Świerczewski (Olympique Marsylia), oraz Jacek Bąk (Lyon).
Teraz do Auxerre wyjechał jeszcze Piotr Włodarczyk ze Śląsku Wrocław. Moim zdaniem
mimo braku w ostatnich latach jakichś oszałamiających sukcesów drużyn z ligi francuskiej
jest ona ciągle bardzo silna. Bardzo się cieszę, kiedy jakiś polski zawodnik wyjedzie
do tej ligi, ponieważ w moim przekonaniu dobrze robi, gdyż może się tam wiele nauczyć,
zresztą zarówno Świerczewski jak i Bąk grają z powodzeniem w Reprezentacji Polski.
Ciekawe jak potoczą się losy Włodarczyka, czy ten były zawodnik Reprezentacji U-21
znajdzie sobie miejsce w podstawowej jedenastce klubu z Auxerre?
Liga hiszpańska uważana jest teraz za jedną z najlepszych na świecie, ale nie gra tam za wiele Polaków.
Właściwie to gra tam tylko Mirosław Trzeciak, który strzelił decydującą bramkę dla Osasuny Pampeluny,
dzięki której ten klub awansował do Primera Division. Trzeciak został wtedy okrzyknięty bohaterem
miasta, ale teraz nie gra zbyt często w lidze.
Liga angielska, mimo iż dużo się słyszy o ofertach klubów angielskich skierowanych do Polaków, to
pozostaje ciągle strefą marzeń dla naszych rodaków. O sprawie transferu Jerzego Dudka do Arsenalu, prasa pisała już pół
roku temu, ten bramkarz miał już podpisać kontrakt, ale ostatecznie, jak wiemy, nic z tego nie wynikło.
Teraz Jerzym Dudkiem zainteresowany jest ponoć Liverpool, ale nie znam szczegółów, więc nie będę się
o tym rozpisywał. Po hat-tricku z Białorusią ofertę Manchesteru City miał Radosław Kałużny, ale jest
on dzisiaj zawodnikiem Energie Cottbus.
Kolejną ligą jest liga holenderska, występuje w niej wielu Polaków
(Arkadiusz Radomski, Tomasz Rząsa, Jerzy Dudek, Euzebiusz Smolarek, Zbigniew Małkowski),
z czego 4 ostani grają w Feyenordzie Rotterdam, w tym 3 w pierwszym składzie. Jak widać
liga holenderska jest dobrym miejscem dla Polaków (może z wyjątkiem Tomka Iwana, który nie
mógł sobie znaleźć miejsca w PSV), nasi rodacy odgrywają w swoich zespołach znaczące role.
W lidze belgijskiej też gra kilku Polaków, z czego najbardziej znani są bracia-bliźniacy
Michał i Marcin Żewłakowowie. Osobiście uważam że liga belgijska jest bardzo słaba, od wielu
lat o tytuł mistrzowski walczą tylko dwie drużyny: Anderlecht Bruksela i FC Brugge.
Reszta to bardzo słabe drużyny.
Polaków można też spotkać w lidze austriackiej, w której bardzo dobrze spisuje się
Radosław Gilewicz, Adam Ledwoń czy Krzysztof Ratajczyk. Wszyscy ci zawodnicy mają
już wyrobioną markę i nie trzeba ich chyba przedstawiać.
Z Austrią sąsiaduje także Szwajcaria, w której występuje także kilku naszych rodaków, m.in
Marcin Kuźba - król strzelców, czy Sławomir Wojciechowski (zobacz do działu sylwetki).
Myślę żę chociaż Szwajcaria nie ma silnej ligi, to jednak jest to dobra droga na początek dla
zawpdników naszej ligi, wystarczy spojrzeć na Sławomira Wojciechowskiego czy Elbera, którzy
trafili do Bayernu właśnie z tej ligi.
Polacy występują także w wielu innych ligach, takich jak turecka czy ostatnio "popularna" japońska,
ale o nich nie będę już wspominał, po prostu poziom tak jest żałosny.
Jak widać niewielu Polaków gra w silnych klubach europejskich, a jeśli już tacy są to
większość z nich siedzi na ławce rezerwowych. Często zdarza się
że zawodnik który w klubie polskim niczym specjalnym się nie wyróżnia, próbuje swoich
sił w innym kraju, i to przeważnie bez żadnego powodzenia. Moim zdaniem zawodnik naszej rodziemej
ekstraklasy powinien się odbrze zastanowić, przed wyjazdem na zachód.
Wojtek Kocjan
|