Nie tylko sport

Rozmowa z Mateuszem Borkiem komentatorem Polsat Sport

Pod gorzowski hotel Qubus, gdzie rozmawialiśmy podjechał luksusowym Mercedesem C240 - model kombi. Kariera Mateusza Borka może do znudzenia przypominać model jego samochodu. Elegancki, modny i dystyngowany wóz do setki rozpędza się w niecałe 10 s. Borek też 10, ale lat pędził do szczytu swojej kariery. Teraz jest najbardziej rozpoznawalnym sportowym głosem telewizji.

Z małego miasta na salony. Twoja kariera może być przykładem dla wielu polskich nastolatków...

Nie, chyba tak nie można stawiać sprawy. Wszędzie ludzie rodzą się tacy sami w Warszawie, Poznaniu, Gorzowie Wielkopolskim i w mojej Dębicy i w jeszcze mniejszych miasteczkach. Także jest to bardziej kwestia, jaki się człowiek urodził, w jakich warunkach dorastał i przy kim się wychowywał, ile czasu poświęcali mu rodzice i co dostał od Bozi. Wydaje mi się, że ważne jest pochodząc z małego miasteczka czy ze wsi, żeby się nie bać. Jest to główna przyczyna tego, że czasami czegoś młodym ludziom brakuje. Oni się już z założenia, jakby z klucza, czują się gorsi od tych, którzy dorastają w wielkich metropoliach i mają dostęp do "większego świata". Myślę tu o normalności, czyli teatrze, kinie, koncertach.

O tym, że jak wychodząc na ulicę mija się każdego dnia tysiące ludzi, których nie znamy, a w małym mieście zna się praktycznie każdego. Ja wyjechałem wcześnie z miasta i na pewno do wszystkiego, co robiłem miałem więcej sił i energii. Nie mówiłem nigdy o karierze, karierę to miał Boniek. Ja mam przygodę z mikrofonem i bardzo lubię to robić.

Czytaj na stronie 4