Przed pierwszym gwizdkiem sędziego wszyscy kibice w naszym kraju zastanawiali się, czy jesteśmy w stanie wygrać na trudnym terenie w Baku. Jeszcze tydzień temu, gdyby ktoś zapytał mnie o wynik meczu z Azerbejdżanem, bez wahania powiedziałbym, że zwycięży Polska. Po meczu z Albanią już taki pewny nie byłem.
Moje wątpliwości zostały jednak w miarę szybko rozwiane. Początek należał do Azerów, którzy czuli się "jak ryba w wodzie" na własnym stadionie, jednak z upływem czasu Polacy grali coraz pewniej i stwarzali sobie kolejne sytuacje bramkowe. Na początku meczu kilka odważnych wejść Kosowskiego kończyło się zazwyczaj rzutami wolnymi, jednak nasi reprezentanci nie potrafili wykorzystać stałych fragmentów gry.
Czytaj na stronie 04