Baku (Azerbejdżan), 04.05.2005, godz. 17.00
Azerbejdżan

0:3 (0:1)

Polska



Tomasz Frankowski (28), Kłos (57), Żurawski (79)
Carlos Alberto Torres (82-uderzenie sędziego)
Sędziował: Alberto Undiano Mallenco (Hiszpania)
Widzów: 18 000
Azerbejdżan: Hasanzade - K. Gulijew , Sadygow, Hadżijew (77 Ismaiłow) - Szukurow, Abdulrachmanow (77 I. Gurbanow), E. Gulijew, Abdullajew, Melikow (60 Ramazanow) - Karimow, G. Gurbanow
Polska: Dudek, Baszczyński, Bąk, Kłos, Rząsa - Kosowski, Szymkowiak (90 Radomski), Sobolewski, Mila (85 Zieńczuk) - Frankowski (57 Niedzielan), Żurawski

Polska liderem w grupie

Przed pierwszym gwizdkiem sędziego wszyscy kibice w naszym kraju zastanawiali się, czy jesteśmy w stanie wygrać na trudnym terenie w Baku. Jeszcze tydzień temu, gdyby ktoś zapytał mnie o wynik meczu z Azerbejdżanem, bez wahania powiedziałbym, że zwycięży Polska. Po meczu z Albanią już taki pewny nie byłem.

Moje wątpliwości zostały jednak w miarę szybko rozwiane. Początek należał do Azerów, którzy czuli się "jak ryba w wodzie" na własnym stadionie, jednak z upływem czasu Polacy grali coraz pewniej i stwarzali sobie kolejne sytuacje bramkowe. Na początku meczu kilka odważnych wejść Kosowskiego kończyło się zazwyczaj rzutami wolnymi, jednak nasi reprezentanci nie potrafili wykorzystać stałych fragmentów gry. W 8 minucie w polu karnym piłkę z głowy Frankowskiego "zdjął" Hasanzade, ale zrobił to tak niedokładnie, że futbolówka trafiła pod nogi Sobolewskiego. Dobitkę wiślaka z linii bramkowej wybili jednak obrońcy. Gra toczyła się w środkowej strefie boiska, o czym świadczyć może pierwszy rzut rożny wykonywany dopiero w 18 minucie spotkania. Azerowie grali bardzo ostro, często wręcz nawet brutalnie, jednak młody hiszpański sędzia nie wyciągał kartek. W 28 minucie spotkania wystarczyła chwila nieuwagi obrońców gospodarzy, aby Tomek Frankowski znalazł się w sytuacji sam na sam. Najlepszy strzelec polskiej ekstraklasy dostał świetne podanie od Szymkowiaka i pomimo asysty dwóch obrońców zdołał przerzucić piłkę nad bramkarzem rywali. Jeszcze dobrze Azerowie nie zdążyli ochłonąć po stracie bramki, a powinni przegrywać już 0:2. W świetnej sytuacji znalazł się Kamil Kosowski, jednak fatalnie przestrzelił. Przed przerwą zaskoczyć bramkarza rywali próbował jeszcze Sebastian Mila oraz Maciej Żurawski, jednak ich strzały były zbyt słabe. Nasi rywale starali się wyprowadzać kontry, jednak nasi obrońcy nie dawali się zaskoczyć. Sfrustrowani Azerowie grali coraz bardziej ostro, często łamiąc przepisy gry w piłkę nożną.

Tuż po przerwie Sobolewski huknął "jak z armaty", ale piłka wylądowała na poprzeczce rywali. W 51 minucie gospodarze pokonali Jerzego Dudka, jednak sędzia dopatrzył się spalonego i gola nie uznał. W tym momencie na płytę stadionu wbiegł kibic a z trybun posypał się grad butelek. Chwilę później po kolejnym faulu Aerów rzut wolny wykonywał Szymkowiak. Były gracz Wisły Kraków zagrał wspaniale na głowę Tomka Kłosa, który z około 6 metrów ładnym strzałem głową pokonał bramkarza gospodarzy. Polacy z minuty na minutę zyskiwali coraz większą przewagę. W 68 minucie w fantastycznej okazji znalazł się Żurawski, jednak fatalnie przestrzelił. Niespełna minutę później szarżującego w polu karnym Milę sfaulował jeden z azerskich obrońców, jednak arbiter nie podyktował "11". Chwilę później kolejnym świetnym podaniem popisał się Szymkowiak, który dokładnie dograł do wychodzącego na czystą pozycję Niedzielana. Napastnik NEC zauważył jeszcze lepiej ustawionego Żurawskiego i w poprzek pola karnego dograł piłkę do zawodnika "Białej Gwiazdy", który nie miał najmniejszych problemów z wykończeniem tej akcji. Po stracie trzeciej bramki na stadio w Baku zaczęły się dziać rzeczy nieprawdopodobne. Najgoręcej nie było na płycie boiska, tylko przy .... ławkach rezerwowych. Napięcia związanego z tym spotkaniem nie wytrzymał trener gospodarzy, który uderzył sędziego technicznego w twarz. Carlos Torres otrzymał za to czerwoną kartkę, przez co schodząc z boiska wymownymi gestami pokazywał, że ten mecz został sprzedany. Czy była w tym słuszność?? Sędzia nie sprzyjał ani Polakom, ani Azerom. Pretensje tego wybitnego niegdyś szkoleniowca można tłumaczyć tylko jednym - jak sam zapowiadał, w przypadku porażki z Polakami odchodzi z funkcji trenera. Jak większość z nas wie, pełniona przez niego funkcja wiązała sie z pokaźnym zapleczem finansowym - brazylijski szkoleniowiec za rok pracy miał otrzymywać... milion dolarów. Do końca meczu nic ciekawego się nie działo i Polska może dopisać na swoje konto kolejne 3 punkty. Dzięki zwycięstwu przez całe wakacje będziemy liderami grupy 6 eliminacji do Mistrzostw Świata rozgrywanych w 2006 roku na niemieckich stadionach.

Po meczu powiedzieli:

trener Polski, Paweł Janas: "Bardzo cieszę się z tego wyniku. Nie ukrywam, że trochę się obawiałem tego meczu. Na świętowanie awansu jest jeszcze jednak zdecydowanie za wcześnie. 18 punktów to za mało, by grać w mistrzostwach świata, dlatego też trzy czekające nas mecze są równie ważne jak ten dzisiejszy. Mimo (wysokiego) wyniku, to nie był dla nas łatwy mecz i dobrze, że udało nam się zrealizować założenia taktyczne - staraliśmy się nie dopuszczać Azerów pod naszą bramkę. Nasi rywale grali ostro, piłkarze musieliśmy uciekać z nogami, a my parę razy musieliśmy schować się do naszej budki trenerskiej, aby uniknąć uderzenia butelkę rzuconą z trybun".
Prezes PZPN Michał Listkiewicz: "Jesteśmy o klasę lepsi i 3:0 to było minimum. Skandalicznie zachował się trener Torres, który uderzył pięścią sędziego technicznego. Pewnie był zdenerwowany, ale to go nie tłumaczy. Boję się, żeby znowu nie zamknęli stadionu w Baku, bo kary na pewno będą wysokie. Emocje wzięły górę. Na trybunie kibice uderzyli nawet prezesa miejscowej federacji. Na pewno nie ma w tym najmniejszej winy sędziego, który bardzo dobrze i odważnie prowadził to spotkanie
Tomasz Frankowski: "Trudno mi oceniać swoją grę. Ważne, że strzeliłem pierwszą bramkę, bo to był najwyższy czas, by uspokoić rozpędzających się Azerów. Drugi gol też padł w dobrym momencie. Ten mecz dobrze nam się ułożył"
Jerzy Dudek: "Oni nie mieli nic do stracenia i wykorzystywali każdy moment, aby grać agresywnie. Wiedzieliśmy, że jedyną bronią jaką Azerowie będą mieli - to własne nogi i ręce. Zagraliśmy bardzo skoncentrowani. Trener prosił na odprawie, aby nie powtórzył się mecz z Armenii (1:1) i to się nam udało"
Maciej Żurawski: "To zwycięstwo było dla nas bardzo ważne psychologicznie. To, że objęliśmy prowadzenie w grupie bardzo nas podniosło na duchu. Oczywiście wiemy, że Anglicy rozegrali jeden mecz mniej, ale bycie liderem dodaje pewności"

zdjęcia: www.onet.pl

* * *

Noty za Albanię Azerbejdżan!

Tradycyjnie zbieramy od Was noty w skali 1-7 za za postawę Polaków w meczu z Albanią oraz 1-10 z Azerbejdżanem. Wysyłajcie maile pod adres [email protected] Czekamy do 11 czerwca!

Albania (1-7)
Boruc
Kiełbowicz
(Stolarczyk)
Bosacki
Kłos
Baszczyński
(Kaczorowski)
Krzynówek
Radomski
(Zieńczuk)
Sobolewski
Kosowski
(Karwan)
Żurawski
(Ślusarski)
Frankowski
(Niedzielan)

Azerbejdżan (1-10)
Dudek
Rząsa
Bąk
Kłos
Baszczyński
Mila
(Zieńczuk)
Szymkowiak
(Radomski)
Sobolewski
Kosowski
Frankowski
(Niedzielan)
Żurawski