Faworytem środowego finału Pucharu UEFA, zwanego "pucharem pocieszenia", z pewnością był Sporting Lizbona. Portugalczycy grali na własnym stadionie, we wcześniejszych rundach prezentowali ciekawszy futbol i trenuje ich znakomity Jose Peseiro, kreowany już przez niektórych na następcę słynnego Mourinho. Co więcej, ich przeciwnicy nie wygrali jeszcze na wyjeździe w tym sezonie w europejskich pucharach. Wszystkie przewidywania i założenia wzięły jednak w łeb w ciągu 20 minut drugiej połowy, kiedy to CSKA strzeliło trzy bramki i zapewniło sobie historyczny triumf.
Czytaj na stronie 13