Komentarz do Bundesligi: Borussia i koniec?

Liga niemiecka zaczęła przynudzać. O ile poprzedni sezon momentami porażał ilością sensacji, o tyle obecny zaserwował kilka na początek i na tym niestety koniec. Czy kogoś jeszcze dziwią wygrane Dortmundu? Czy ktoś jest zaskoczony, że Bayern znowu nie wykorzystał mnóstwa szans? Cóż, chyba niewielu...

Jedynym zaskoczeniem może być na razie wspaniała, druga pozycja Hannoveru w tabeli. Drużynie Mirko Slomki udaje się wygrywać, najczęściej przewagą jednej bramki. A ponieważ wszyscy inni zawodzą, z bilansem bramkowym +1 "Dziewięćdziesiątki szóstki" znalazły się na pozycji wicelidera.

Jak wspomniałam na początku, Borussia Dortmund nie dziwi już nikogo, i dopiero seria porażek wzbudziłaby sensację. Czy taka może w ogóle się zdarzyć? Nikt w to nie wierzy, a nawet jeśli - nie ma na chwilę obecną w Bundeslidze nikogo, kto mógłby taką sytuację wykorzystać. Hannover zdaje się za słaby, tak jak Mainz, które traci siły i raczej będzie powoli spadać. Leverkusen? W bezpośredniej potyczce nie zdołało zrobić krzywdy podopiecznym Jürgena Kloppa, w najważniejszych meczach brakuje "Aptekarzom" zimnej krwi i pewności siebie. No i Bayern, wielki Bayern, tymczasowo cień samego siebie, któremu brak stabilizacji i... tradycyjnie, mocnej defensywy. Zapewne wystarczy piłkarzom z Monachium szczęścia, żeby zdobyć wicemistrzostwo, ale to i tak w pewnym sensie poniżej ich godności.

Czy jesteśmy więc skazani na mistrzowską Borussię Dortmund? Kibiców polskich piłkarzy, do których niestety (albo i na szczęście) się nie zaliczam, taka sytuacja bardzo ucieszy. Trzeba drużynie z Westfalii przyznać, że prezentuje futbol atrakcyjny, ale trudno uwierzyć, że swoim młodziutkim składem zawojuje przyszłoroczną edycję Ligi Mistrzów. Dla dobra niemieckiej ligi, pierwsza trójka powinna prezentować się tradycyjnie: "Bayern, Werder, Schalke". Realnych szans na taki układ nie ma - wszystkie te kluby borykają się z problemami. I pewnie gdyby nie fatalna runda jesienna, w grę wchodziłby jeszcze VfB Stuttgart, ale w tym sezonie wszystko znowu poszło tam nie tak.

Tymczasem jednak zapierającej dech walki o mistrzostwo nie będzie. Borussia tytuł ma prawie w kieszeni, wszyscy rywale z "Bawarczykami" włącznie gratulują jej już wygranej w lidze. Eksperci przewidują, że podopieczni Kloppa zapewnią sobie tytuł bardzo szybko, może nawet w marcu. I tylko trener "BVB" nie chce tego przyjąć do wiadomości i udaje, że walka wciąż trwa. Właściwie? Tylko sam Klopp i jego drużyna podlotków mogą sobie zaszkodzić i tytuł przegrać. Pytanie, na czyją ewentualną korzyść...

PS Mój ulubiony klub? Czy to naprawdę takie ciekawe? ;)
W tej kolejce nie przegrał swojego spotkania. Kiedyś na pewno się do niego przyznam, na razie niech pozostanie drobną tajemnicą.