Legia ratuje trzy punkty

Bardzo dobra postawa Marcina Cabaja została zepsuta długim rozgrywaniem piłki w doliczonym czasie gry, co kosztowało graczy Cracovii remis. Legia wygrywa 2:1 swój pierwszy mecz na nowym stadionie.

Goście fantastycznie rozpoczęli mecz na nowym stadionie Legii, obejmując prowadzenie już w 3 minucie spotkania. Z trzech metrów do bramki nie strzelił Ślusarski, mierząc wprost w Antolovicia, po czym w czasie tej samej akcji Jędrzejczyk sfaulował Dudzica, a sędzia bez chwili zwątpienia pokazał na jedenasty metr. Pewne uderzenie Ślusarskiego, który zrehabilitował się za zmarnowaną okazję sprzed kilkunastu sekund, dało prowadzenie "Pasom".

Po niemal 20 minutach na prawej stronie błysnął Manu, dośrodkowując piłkę wprost na głowę Mezengi, jednak nowy nabytek Legii strzelił w dobrze ustawionego Cabaja. Chwilę później znakomitą okazję miał Dudzic, który opanował prostopadłe podanie od Radomskiego, po czym natychmiast ruszył na bramkę Antolovicia. Napastnikowi Cracovii zabrakło nieco precyzji w ostatniej fazie, czego skutkiem był minimalnie niecelny strzał.

Pięć minut później Cracovię uratować Jarabica, przecinając podanie ze skrzydła, którego adresatem był Mezenga. Tuż przed końcem spotkania Dudzic znów znalazł się w sytuacji sam na sam z Antoloviciem. Dobre podanie Ślusarskiego z głebi pola przyjął Klich, po czym oddał piłkę bez przyjęcia do napastnika zespołu Ulatowskiego, jednak Dudzic nie potrafił pokonać golkipera Legii.

Warszawiacy mogli wyrównać w doliczonym czasie pierwszej połowy, jednak Cabaj skutecznie interweniował przy strzale Mezengi, a także dobitce Cabrala.

Po zmianie stron jako pierwsi znów zaatakowali gracze Cracovii. Sacha posłał precyzyjne podanie, które przecięło obronę Legii, które opanował Klich. Gracz "Pasów" próbował sprytnie przerzucić piłkę nad wychodzącym do niego Antoloviciem, jednak bramkarz gospodarzy nie dał się zaskoczyć.

Szybkie rozegranie rzutu wolnego mogło przynieść legionistom bramkę, kiedy po godzinie gry Manu dośrodkował piłkę idealnie na głowę Chinyamy, a jego strzał głową starał się dobić Iwański, ale piłka minęła bramkę Cabaja. Chwilę później znów próbował wprowadzony po przerwie Chinyama, a futbolówka po jego strzale poleciała tuż obok słupka bramki Cracovii.

Dziesięć minut później kolejny raz groźnie zaatakowali piłkarze gospodarzy. Dobry strzał Iwańskiego świetnie jednak obronił Cabaj, popisując się kolejną skuteczną interwencją. Podopieczni Macieja Skorży dopięli swego w 77. minucie, kiedy po dośrodkowaniu z rzutu rożnego, wykonywanym przez Iwańskiego, najwyżej w polu karnym wyskoczył Komorowski. Pomocnik gospodarzy nie miał problemów z umieszczeniem piłki w siatce.

Napór warszawskich piłkarzy wzrastał, a kolejną akcję zmarnował Chinyama, który wyszedł oko w oko z Cabajem, jednak znów przeszkodą nie do pokonania okazał się świetnie dysponowany bramkarz "Pasów". Czwartą minutę doliczonego czasu bardzo dobrze zapamięta Marcin Cabaj. Bramkarz gości zepsuł swój występ grą na czas, za którą Legia wykonywała rzut wolny pośredni. Egzekutorem był Maciej Iwański, który nie zwykł się mylić w takich sytuacjach i ostatecznie legioniści wyrwali komplet punktów rywalom.