Ruch miażdży Cracovię na wyjeŸdzie

Ruch Chorzów pokonał w meczu wyjazdowym Cracovię Kraków 4:1. Dwa trafienia zaliczył Artur Sobiech.

Od początku meczu Ruch starał się narzucić swój styl gry. Mimo to już w 2. minucie Suvorov dobrze dograł w pole karne, ale zablokowany został Szeliga. Chorzowianie pierwszy cios zadali już w 9. minucie. Prostopadłe podanie do Zająca sprawiło, że gracz goœci wyszedł na pozycję sam na sam z Cabajem i pokonał golkipera gospodarzy bez większych problemów. Cracovia nie złożyła broni i atakowała. Strzelali Suvorov i Pawlusiński, ale piłka nie wpadła do siatki Pilarza. Swoje szanse mieli też podopieczni trenera Fornalika, ale do końca pierwszej połowy wynik już się nie zmienił. W tej częœci gry nieco lepsze wrażenie sprawiali przyjezdni i skromne prowadzenie było zasłużone.

Druga odsłona zaczęła się dla Cracovii fatalnie. W 48. minucie Sobiech wpadł w pole karne, mocno uderzył z 11 metrów, a piłka po rękach Cabaja wpadła do bramki. Było 0:2. Kolejne minuty to atak pozycyjny Cracovii, jednak większego zagrożenia podopieczni Lenczyka stworzyć nie potrafili. Starał się Matusiak, próbował Suvorov, ale akcje gospodarzy kończyły się zazwyczaj przed linią pola karnego. W 62. minucie padł kolejny gol w tym spotkaniu i kolejny raz było to trafienie dla Ruchu. Piłkarze z Chorzowa bawili się z obrońcami Cracovii w polu karnym, po czym z 11 metrów uderzył mocno Janoszka i Cabaj, będąc bez szans, puœcił trzeciego gola. W 82. minucie gospodarzy pogrążył Sobiech, który z siedmiu metrów strzałem głową pokonał po raz drugi w tym meczu Cabaja. Cracovia zdołała odpowiedzieć tylko jednym trafieniem. Dobre podanie wykorzystał Sacha i strzelił z bliska honorowego gola.

Ostatecznie ten wynik nie uległ już zmianie i Cracovia doznała bolesnej porażki na swoim terenie. 1:4 z Ruchem nie do końca odzwierciedla przebieg spotkania, bo gospodarze nie grali aż tak Ÿle. Mimo to widać, że defensywa to największy minus drużyny prowadzonej przez Oresta Lenczyka.