Kobiecy punkt widzenia: Przez trudy do gwiazd

Chociaż dobrze jest być na topie i pisać o sprawach aktualnych, ja pozostanę nadal nie na czasie i nie napiszę felietonu o kolejnych wielkich i zaskakujących transferach, nie będę krytykować decyzji piłkarzy, ani złościć się na zarządy klubów za wydawanie kosmicznych sum. Ponieważ jestem kobietą skłonną do sentymentów, lubię czasem wracać do przeszłości. Dzisiaj po raz kolejny porzucam szarą transferową rzeczywistość i zabieram Was w podróż do dzieciństwa kilku najbardziej znanych gwiazd futbolu.

Nie ukrywam, że w temacie piłki nożnej jeszcze raczkuję. Pewnie jest wiele rzeczy, które dla mnie są nowe i zaskakujące, a dla was zupełnie oczywiste. Jak na przykład moje najświeższe jakże uderzające odkrycie, że większość znanych brazylijskich piłkarzy pochodzi z biednych, niepełnych albo rozbitych rodzin mieszkających w slumsach. Przygotowując felieton o gwiazdach spodziewałam się raczej jakiejś magicznej aury, szczęśliwej rodziny, w której ojciec najpierw pokazuje synkowi, jak kopnąć piłkę, a potem zapisuje go do klubu, jest obecny na każdym jego meczu i wiernie mu kibicuje, a chłopiec pełen pasji, wspierany przez rodziców, pnie się coraz wyżej po szczebelkach kariery.


Czytaj, strona 17!!!