Nie ukrywam, że w temacie piłki nożnej jeszcze raczkuję. Pewnie jest wiele rzeczy, które dla mnie są nowe i zaskakujące, a dla was zupełnie oczywiste. Jak na przykład moje najświeższe jakże uderzające odkrycie, że większość znanych brazylijskich piłkarzy pochodzi z biednych, niepełnych albo rozbitych rodzin mieszkających w slumsach. Przygotowując felieton o gwiazdach spodziewałam się raczej jakiejś magicznej aury, szczęśliwej rodziny, w której ojciec najpierw pokazuje synkowi, jak kopnąć piłkę, a potem zapisuje go do klubu, jest obecny na każdym jego meczu i wiernie mu kibicuje, a chłopiec pełen pasji, wspierany przez rodziców, pnie się coraz wyżej po szczebelkach kariery.