| online | kont@kt |
| <-- spis treści --> | |
|
Po meczach biało-czerwonych Moje wrażenia po spotkaniach reprezentacji Polski Po przerwie zimowej, wreszcie mieliśmy okazję zobaczyć naszych reprezentantów w meczu międzypaństwowym. Wreszcie, bo po trzymiesięcznej przerwie, kiedy to zremisowaliśmy w Poznaniu z zespołem Kamerunu. Jak wygląda nasza reprezentacja na 4 miesiące przed mundialem? Postaram się odpowiedzieć na to pytanie, moja odpowiedź będzie bazowała na meczach z Wyspami Owczymi i Irlandią Północną. Pierwszym spotkaniem reprezentacji w tym roku był mecz z Wyspami Owczymi. Mecz ten poprzedzało kilkudniowe zgrupowanie zawodników, na Cyprze. Nie miałoby to większego znaczenia, gdyby nie jeden fakt: z podstawowego składu reprezentacji (składu w jakim grała Polska w eliminacjach do MŚ) tylko jeden zawodnik pojawił się na boisku. Resztę składu uzupełniali zawodnicy z bardzo małym stażem w reprezentacji lub debiutanci. Już patrząc na sam ten fakt, można było się spodziewać, że mecz nie będzie jakimś porywającym widowiskiem. Tak też się stało, zawodnicy, w większości grający z sobą pierwszy raz, nie mogli pokazać trenerowi (i kibicom) pełni swoich umiejętności. Wyraźnie widoczny był brak zgrania między naszymi reprezentantami. Tym niemniej można wyróżnić kilku zawodników: Kamila Kosowskiego, Macieja Żurawskiego czy Arkadiusza Głowackiego (wszyscy Wisła). Kosowski, po słabym występie w pierwszym swoim meczu w reprezentacji, prezentował się bardzo dobrze, na uwagę zasługują jego dobre, prostopadłe podania, po których padła nawet bramka w 12' minucie. Piłkę do siatki posłał wtedy Maciej Żurawski, który w 43' minucie pewnie wykorzystał karnego. Lider klasyfikacji strzelców w polskiej ekstraklasie bardzo dobrze się ustawiał, dużo biegał. Efektem takiej gry były dwie strzelone bramki, a także wiele więcej sytuacji do strzelenia kolejnych. Szkoda że ich nie wykorzystał, wtedy jego występ byłby jeszcze bardziej udany. Arkadiusz Głowacki potwierdził w reprezentacji, dobre opinie o sobie, które systematycznie zbiera zarówno w lidze, jak i reprezentacji młodzieżowej. Już dzisiaj typuje się go jako następcę Tomasza Wałdocha, podobnie jak on jest bardzo dobrym, stabilnym obrońcą. Podobać się mogła także gra Tomasza Moskały, który podobnie jak Głowacki, po raz pierwszy dostał szansę od trenera reprezentacji seniorów. Moskała grał bardzo dynamicznie, prezentował nienaganną technikę, obrońcy Wysp Owczych, nie mogąc dać sobie z nim radę, bardzo często go faulowali. Gdyby nie taka gra defensorów naszego przeciwnika, z pewnością jego debiut wypadłby bardziej okazale. Widać, że po kontuzji Jacek Zieliński już dochodzi do siebie. W meczu z Wyspami Owczymi nie grał może na najwyższym swoim poziomie, ale może zaliczyć ten mecz do udanych. Udany były również występ naszego bramkarza. Co prawda nie miał on zbyt dużo pracy, ale nie popełniał błędów. Przy bramce Jakobsena Wierzchowski nie miał nic do powiedzenia. O pozostałych piłkarzach trudno cokolwiek powiedzieć, nie prezentowali się oni jakoś specjalnie dobrze, ani też nie popełniali rażących błędów. Poniżej oczekiwań spisali się Mariusz Lewandowski i Mariusz Piekarski. Ten pierwszy nie prezentował się tak, jak w reprezentacji młodzieżowej, gdzie uważany był za jednego z najlepszych zawodników. Z kolei Mariusz Piekarski, mimo starań, nie potrafił wziąć ciężaru gry na swoje barki. Zastanawiam się nad istotą takich meczy. Czy jest sens dać szanse w jednym meczu 10-ciu nowym zawodnikom? Czy nie lepiej byłoby testować w jednym meczu 2-3 nowych zawodników? W takim meczu mieliby oni dużo większe szanse na pokazanie się, co wiązałoby się z korzyściami dla samej reprezentacji. A tak, mimo starań wszystkich zawodników, nie dość że mecz był słaby, to trudno jednoznacznie ocenić przydatność poszczególnych zawodników do reprezentacji. |
W drugim meczu, z Irlandią Północną, mogliśmy już oglądać naszych reprezentantów, których znamy
doskonale z eliminacji do Mistrzostw Świata. Zawodnicy ci, bez większego wysiłku i zaangażowania,
zdołali pokonać przeciwnika 4:1.
Na negatywną uwagę zasługuje bramka zdobyta przez Irlandczyków. Otóż piłka uderzona przez Lomasa powoli "wturlała" się do naszej bramki, mimo asysty dwóch naszych zawodników. Żaden z nich nie wybił piłki, bojąc się zderzenia z partnerem. Efektem była właśnie stracona bramka. Oby takie błędy nie zdarzały się naszym zawodnikom w Korei i Japonii, gdyż wtedy wrócimy z Azji szybciej niż się spodziewamy. W meczu z Irlandią słabo spisywała się także lewa strona, gdzie grali Michał Żewłakow i Jacek Krzynówek. Widać, iż zawodnicy Ci, grający odpowiednio w Excelsiorze i Norymbergii, nie prezentują poziomu reprezentacyjnego. Nie tylko nie potrafią skutecznie zatrzymać rywala, ale także wyprowadzić jakiejś sensownej akcji. Większość podań, autorstwa tych Panów, była kierowana do tyłu, w ich grze nie było widać żadnego błysku, dynamiki, brakowało pomysłu na rozegranie akcji. Rozgrywaniem piłki w drugiej połowie miał zajmować się Tomasz Zdebel, z tureckiego Genclerbirligi Ankara. Miał, ale tego nie czynił. Moim zdaniem obecność Zdebela w reprezentacji to jedno wielkie nieporozumienie. Grający w średnim zespole ligi tureckiej zawodnik, nie tylko nic nie wnosi do reprezentacji, ale także zabiera miejsce młodym, perspektywicznym zawodnikom. Po przerwie na murawie pojawił się, debiutujący w reprezentacji, Euzebiusz Smolarek. On, w przeciwieństwie do Zdebela, zaprezentował się bardzo dobrze. Mimo iż trener Engel ustawił go w pomocy (w Feyenoordzie jest napastnikiem), pozostawił po sobie bardzo dobre wrażenie. Był bardzo aktywny, dobrze dryblował i podawał. Z pewnością warto zwrócić na tego młodego zawodnika uwagę, gdyż przed nim jeszcze wspaniała przyszłość. Już dzisiaj nie brakuje opinii, iż Engel powinien zabrać go na mundial. W ataku na mundial mamy dwóch pewniaków: Kryszałowicza i Olisadebe. Trzecie miejsce u trenera Engela ma Marcin Żewłakow. Jeśli chodzi o dwa pierwsze nazwiska to nie mam żadnych wątpliwości, iż są tą teraz najlepsi polscy napastnicy. Jeśli zaś chodzi o Żewłakowa to uważam, że nie powinien grać on w reprezentacji. Owszem, strzela kilka bramek, ale w większości są to bramki nic nie zmieniające w spotkaniu, strzelane w końcówce i to z kilku metrów, po dobrym podaniu partnera. Mamy kilku lepszych od niego zawodników: Gilewicz, Juskowiak, Sypniewski, Żurawski czy wspomniany wcześniej Smolarek. W bramce przeciętnie spisywał się Radosław Majdan, który miał swój w udział w straconej przez biało-czerwonych bramce. Wobec kontuzji Dudka (Liverpool) i słabej formy Adama Mastyska (bez klubu) bardzo ciężko może być z bramkarzami na MŚ. Takiego stanu rzeczy trudno się było spodziewać, jeszcze nie dawno znakomitą formę prezentował Matysek, Wierzchowski dobrze bronił w Ruchu, a Majdan błyszczał w Pogoni. W przypadku dwóch ostatnich, moim zdaniem, błędem był wyjazd za granicę. Po tych dwóch meczach trudno stwierdzić aktualny poziom, prezentowany przez naszą reprezentację. W pierwszym spotkaniu wystąpili sami kandydaci do tej kadry, a drugie spotkanie zawodnicy potraktowali bardzo towarzysko. Miejmy jednak nadzieję, że na mundialu będzie dobrze. Wiara czyni cuda... |
| <-- poprzedni | Copyrights © 2001-02 iGol. Wszelkie prawa zastrzeżone. | następny --> |