Reprezentacja

Francja
jeden z faworytów MŚ 2002

17 listopada 1993 roku, na paryskim Parc de Princes Emil Kostadinov w 90 minucie strzałem od poprzeczki pozbawił Francuzów szans na awans do Mistrzostw Świata USA`94. Wtedy to nikt nie przypuszczał chyba, że za 4 lata zacznie się kompletna epoka panowania tej reprezentacji w światowym futbolu.
By dopełnić czary goryczy warto nadmienić, że w końcówce tych eliminacji Francuzi wyraźnie prowadzili w swojej grupie. Wystarczał im jeden punkt w dwóch ostatnich meczach u siebie przeciwko Izraelowi i Bułgarii. Z tymi pierwszymi przegrali 2:3 prowadząc 2:1 jeszcze w 83 minucie (było to na dodatek pierwsze zwycięstwo Izraela w całych eliminacjach). W potyczce z tymi drugimi wymarzony punkt stracili trójkolorowi w ostatniej minucie. Zamiast pierwszego miejsca, zajęli trzecie... Tak niewiele brakowało... Tego pamiętnego wieczora płakała cała Francja. Skromnym pocieszeniem dla piłkarzy znad Sekwany wydawał się być fakt, iż późniejsi rywale grupowi trójkolorowych (czyli Szwecja i Bułgaria), z którymi przegrali eliminacje, okazali się trzecią i czwartą drużyną świata. W tamtych pamiętnych spotkaniach grało jeszcze zupełnie inne pokolenie gwiazd futbolu francuskiego: Papin, Cantona, Ginola, Guerin, Roche czy Le Guen. Nie dane jednak było im zażyć takich sukcesów, jakich autorami stali się ich młodsi koledzy....

Patrick Vieira wyrasta na przyszłego lidera reprezentacji Francji Jeszcze w 1993 roku trenerem Francuzów został Aime Jacquet. Przejął drużynę narodową w fatalnym momencie. Mimo niesprzyjających okoliczności podjął się tej trudnej pracy i - jak okazało się później - wiedział, czego się podjął. W 1994 roku pod jego wodzą narodził się nowy lider zespołu - Zinedine Zidane. Budując drużynę na Euro`96 w Anglii Jacquet odkrywał kolejne twarze. W kadrze zaczął grać Youri Djorkaeff, strzelając nam zresztą gola w 86 minucie pamiętnego meczu na Parc de Princes (Francja - Polska 1:1 w El.ME). Francuzi zagrali w tej imprezie i przez rozgrywki grupowe przeszli w niezłym stylu pokonując Rumunię 1:0, remisując z Hiszpanią 1:1 i mszcząc się za 93 rok zwycięstwem nad Bułgarią 3:1. Awansując z pierwszego miejsca w grupie wyeliminowali w ćwierćfinale Holandię (0:0, 5:4 po rzutach karnych), by w półfinale ulec rewelacyjnej reprezentacji Czech (0:0, 5:6 po rzutach karnych). Niewiele brakło Francuzom wtedy do wielkiego finału. Pokazali się jednak z dobrej strony, pierwszy etap budowy zespołu Aime Jacquet miał już za sobą, a kilka gwiazd w drużynie pod jego panowaniem zdołało się wykreować. Budowa silnej drużyny narodowej przybrała na sile, wszak Francuzi zostali organizatorami kolejnych Mistrzostw Świata w 1998 roku i nie musieli już martwić się o awans do największej światowej piłkarskiej imprezy. Wiadomo jednak, że apetyty kibiców, dziennikarzy czy działaczy wzrosły znacznie i trzeba było im sprostać. Co prawda nikt głośno nie mówił o mistrzostwie, ale cała Francja liczyła na jak najlepszy występ swojej reprezentacji w tej imprezie. Drużyna przygotowywała się w spotkaniach towarzyskich, wypadała w nich bardzo dobrze, a skład krystalizował się coraz bardziej. Już podczas tych mistrzostw asystentem Jacqueta został Rogerre Lemmere - kolejny wyśmienity francuski trener. Ten właśnie duet przygotował swoją reprezentację do tych Mistrzostw w sposób rewelacyjny.

Thierry Henry w meczu przeciwko RPA podczas France98. Wtedy nieznany jeszcze nikomu młokos. Obecnie jeden z najlepszych napastników świata... W inauguracyjnym dla Francuzów meczu MŚ z RPA gospodarze rozpoczęli od mocnego uderzenia. Pokonali rywali z Afryki w Marsylii 3:0 . Obok uznanych już graczy, takich jak Barthez, Blanc, Deschamps, Lizarazu, Desailly, Djorkaeff i Zidane pojawiły się kolejne nowe twarze - Thuram, Petit, czy dwaj fenomenalni napastnicy francuskiej młodzieżówki - Thierry Henry i Dawid Trezeguet. Ten pierwszy zresztą ukoronował swój występ zdobyciem bramki i wielu fachowców radziło już wtedy zapamiętać wszystkim to nazwisko. Nie mylili się... W kolejnym wygranym meczu (tym razem z Arabią Saudyjską 4:0) Henry zdobył dwa gole, a jego kolega z ataku - Trezeguet - jednego. W drużynie wprawdzie tylko na kilka minut, śladowo, ale jednak pojawił się kolejny nowy piłkarz - Robert Pires. Podczas tych mistrzostw nie zdołał się on jeszcze wyróżnić niczym szczególnym, ale panowie Lemmere i Jacquet wiedzieli już wtedy, że mają w zanadrzu kolejną gwiazdę. Zwycięstwo nad Danią 2:1 przypieczętowało awans Francuzów do drugiej rundy. Rozgrywki grupowe zakończyli ze znakomitym bilansem 3 spotkań, kompletem 9 punktów i stosunkiem bramek 9:1. Wielu sceptyków przestrzegało, że to sprawa łatwej grupy, w której znaleźli się gospodarze imprezy. Początkowo wydawało się, że mieli absolutną rację, gdyż w drugiej rundzie Francja zagrała z Paragwajem. Trójkolorowi przez prawie 2 godziny męczyli się z rewelacją tych mistrzostw. Drużyna Paragwaju zagrała praktycznie 10-11 zawodnikami w obronie, umiejętnie kierowanymi przez chimerycznego bramkarza wielkiej klasy - Jose Louisa Chilaverta. Gdyby już na początku meczu strzał Henry`ego miast w słupek trafił do bramki losy meczu potoczyłyby się inaczej. Łatwiej byłoby Francuzom. Tak jednak nie mogli być do końca pewni swego i dopiero gol stopera - Laurenta Blanca - wprawił w szał całą Francję. Dzięki wprowadzonej podczas Euro`96 formule "Złotej Bramki" trójkolorowi byli w ćwierćfinale. Styl pozostawił jednak wiele do życzenia. Podobnie jak podczas spotkania 1/8 finału z Włochami, gdzie po 120 minutach morderczej walki do wyłonienia zwycięzcy potrzebna była seria rzutów karnych. Pierwszy spudłował Bixente Lizarazu (znakomita parada Pagliuci) i to Włosi byli bliżej awansu. Jednak kiedy strzał Albertiniego obronił Barthez, a w ostatnim uderzeniu Di Biaggio posłał piłkę w poprzeczkę Trójkolorowi byli coraz bliżej celu. Tego celu, o którym oprócz marzeń i planów, zaczęto coraz głośniej mówić... Półfinał z Chorwacją był równoznaczny pokonaniu kolejnej po Paragwaju rewelacji tych Mistrzostw. Gol Davora Sukera mógł powalić Francuzów na kolana. Przecież była to 46 minuta, początek drugiej połowy... Ci jednak zachowali się jak prawdziwi profesorowie i zaskoczyli zdekoncentrowanych prowadzeniem Chorwatów szybką akcją, błyskawicznie wyrównując stan meczu po kilkudziesięciu sekundach. Gola zdobył lewy obrońca - Thuram. Tego dnia stał się on bohaterem całej Francji, gdyż 20 minut później pięknym strzałem tuż zza pola karnego wpisał się na listę strzelców po raz drugi. Francja w finale! Nie przeszkodziła im w tym nawet czerwona kartka dla Laurenta Blanca, który niestety nie mógł z tego powodu zagrać w tak bardzo upragnionym meczu. Wszystkim kibicom zapewne utkwił w pamięci słynny gest całowania łysej głowy Fabiana Bartheza właśnie przez Blanca przed rozpoczęciem każdego meczu. Zrobił to również przed finałem, tyle że z pozycji rezerwowego. Nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło. W finale na pozycji stopera znakomicie zastąpił go Frank Leboeuf. Współpracując z Desaillym wspaniale radził sobie na środku obrony w tak ważnym meczu, a od 68 minuty kiedy sam Marcel opuścił boisko za drugą żółtą kartkę ten żółtodziób obroną kierować musiał sam i spisał się w tej roli wyśmienicie. Jacquet miał ponadto w swojej drużynie Zinedina Zidane`a. Po dwóch jego wspaniałych golach Francuzi mogli czuć się już po 45 minutach Mistrzami Świata. Brazylia Mecz życia rozegrał Zidane przeciwko Brazylii w finale Mistrzostw Świata. Swoją wspaniałą grę ukoronował zdobyciem dwóch bramek w tym dniu nie istniała zupełnie, a w 90 minucie dobił ich Emmanuel Petit po znakomitej akcji rezerwowego, nieznanego jeszcze wtedy nikomu Patricka Vieiry. Francja - Brazylia 3:0 w finale Mistrzostw Świata. Nie trzeba opisywać, co tego wieczora i przez kilka następnych dni działo się w kraju nad Sekwaną.

Mistrzostwa Świata skończyły się, a Jacquet... podał się dymisji. Decyzja trochę dziwna, ale zasługująca na ogromny szacunek. Wielu żałowało, ale przecież nad reprezentacją Francji stery objął bliski współpracownik Aime - Rogerre Lemmere. Przygotowując się do Euro2000 Francuzi przede wszystkim dojrzewali. Zidane, Lizarazu, Thuram, Deschamps, Blanc, Djorkaeff, Petit, Dugarry, Desailly czy Barthez byli już gwiazdami światowego formatu. Lama nie stracił wielkiej formy, w odwodzie zostawali jeszcze starzy wyjadacze: Karembeu, Boghossian czy Diomede. Najważniejsze jednak było to, że w tej reprezentacji pojawiały się kolejno nowe gwiazdy, głównie młodego pokolenia: Henry, Trezeguet, Pires, Lebouef, Vieira, Vincent Candela (bardzo dobry, znakomicie wyszkolony technicznie boczny obrońca, obecnie AS Roma), Nicolas Anelka (debiut na Wembley w towarzyskim meczu, kiedy to pogrążył Anglików dwoma golami a trzeciego, prawidłowo zdobytego, nie uznał mu sędzia), Sylvain Wiltord (błysnął jako król strzelców ligi francuskiej w barwach Bordeaux). Proszę policzyć: 23 gwiazdy światowego formatu pod wodzą wyśmienitego selekcjonera. Wynik dodawania okazał się bardzo prosty. Wbrew temu co mówili malkontenci i sceptycy (Jakoby Francuzi zdobyli mistrzostwo świata głównie dzięki występom na "własnych śmieciach") była to drużyna o ogromnym potencjale, który dopiero miał się uwidocznić. W eliminacjach do Euro2000 Francuzi męczyli się okropnie, awansując dopiero dzięki zwycięstwu z Islandią w ostatnim meczu 3:2 i golu Davida Trezeguet na wagę zwycięstwa. Przez kadrę Lemmera w tym czasie przewijali się jeszcze kolejni zawodnicy, tacy jak: Vaillerres, Micoud, bramkarz Rame i inni. Słynne słowa trenera trójkolorowych przed finałami Mistrzostw Europy ("Jesteśmy jeszcze silniejsi niż w 1998 roku kiedy sięgaliśmy po Mistrzostwo Świata") okazały się słowami proroczymi.

Robert Pires - znakomity francuski pomocnik, zawodnik Arsenalu Londyn Pierwszy mecz z Duńczykami to pokaz francuskiej potęgi. Totalny futbol, znakomicie zorganizowany taktycznie, pełen wirtuozerii, efektowny i efektywny. Zwycięstwo 3:0 po bramkach Blanca, Henry i Wiltorda stawiało Francuzów w roli głównego faworyta (przed mistrzostwami mimo wszystko wyżej stali chociażby Holendrzy).. Po pokonaniu Czechów 2:1 trójkolorowi przed ostatnim meczem z Holandią (podobnie jak pomarańczowi) byli już w ćwierćfinałach. Wystawił Lemmere do tej potyczki skład rezerwowy. Dał odpocząć największym gwiazdom, a że już wcześniej doliczyłem się ponad 20 zawodników wysokiego formatu, okazało się, że rezerwy Francji ani przez chwilę nie miały na myśli tanio sprzedać swej skóry. Po golach Wiltorda i Trezegueta trójkolorowi dwukrotnie uzyskiwali prowadzenie, przegrywając ostatecznie 2:3. Wielu krytykowało selekcjonera za wystawienie tak rezerwowego składu, ten jednak śmiało odpierał zarzuty czekając na końcowy efekt swojej pracy. W ćwierćfinale wyższość Francuzów musieli uznać Hiszpanie, przegrywając 1:2 (gole dla trójkolorowych zdobyli: Zidane z wolnego i Djorkaeff). Kto wie, jak zakończyłby się ten mecz, gdyby w końcówce Raul wykorzystał rzut karny? Notabene całą swoją osobowość ukazał w tym spotkaniu nieobliczalny Barthez, który doprowadził do tej "jedenastki" w zupełnie niegroźnej sytuacji... Półfinał z Portugalią do dziś wzbudza kontrowersje. Wszak po golu Nuno Gomesa przez długi okres czasu to zawodnicy z półwyspu Iberyjskiego byli w finale. Pierwszą bramkę Francuzi zdobyli po golu Henry`ego. Wielu uważało, że został on zdobyty po akcji, w której Anelka był na pozycji spalonej. Wielu jednak nie, podobnie jak sędzia. Opinie do dziś są podzielone. Do dziś również wiele kontrowersji wzbudza druga bramka dla podopiecznych Lemmera. Zdobył ją Zidane z rzutu karnego pod koniec dogrywki (117 minuta). Pozostaje tylko jedno pytanie: rzut karny się należał Francuzom czy też nie? Moim zdaniem zdecydowanie tak, gdyż ręka Abela Xaviera była ewidentna, ale spekulacjom - szczególnie w Portugalii - pewnie do dziś nie ma końca. Francuzi byli w finale, gdzie przyszło zmierzyć się im z królami defensywy - Włochami. Po golu Del Vechio w 53 minucie wydawało się, że trójkolorowi nie spełnią swoich marzeń, nie staną się pierwszą drużyną narodową w historii, która po zdobyciu tytułu Mistrza Świata stała się również Mistrzem Europy. W piłkę gra się jednak do końca, o czym boleśnie przekonali się Włosi, po golu Wiltorda w przedłużonym czasie gry. Była to ostatnia akcja meczu, która doprowadziła do dogrywki... Wielu kibiców francuskich w tym momencie na pewno miało przed oczyma wydarzenie sprzed 7 lat, kiedy to gola zdobywał Kostadinov. Wtedy spotkał ich ogromny pech, a na stadionie De Kuip w Rotterdamie niespotykane szczęście. Ponoć ono sprzyja lepszym, a w życiu jak to w życiu bywa różnie - "raz na wozie, raz pod wozem"... Dogrywka była już w zasadzie formalnością. Rozbici Włosi i podbudowani psychicznie Francuzi. Z każdą minutą pod naporem trójkolorowych każdy oglądający to widowisko spodziewał się, że to Francja wyjdzie zwycięsko z tej konfrontacji. Wspaniały gol Trezegueta po akcji Roberta Piresa pozwolił przejść Francji do historii - stali się aktualnymi Mistrzami Świata i Europy! Czy można chcieć czegoś więcej...?

W 2000 roku Francuzi w mocno rezerwowym składzie sięgnęli po Puchar Konfederacji (5:0 z Koreą Pd, 0:1 z Australią, 4:0 z Meksykiem, 2:1 z Brazylią i 1:0 z Japonią). Kolejne David Trezeguet zdobywając w meczu z Włochami złotą bramkę zapewnił Francuzom Mistrzostwo Europy osiągnięcie ("Potrójna korona"), a zawodnicy tej drużyny są wciąż głodni sukcesów. Roger Lemerre testuje zaś kolejne nowe twarze: Sagnol, Silvestre, Robert, Makelele, Dacourt, Camara, Micoud, Marlet czy Cariere. Proszę zapamiętać te nazwiska, chociaż część z nich to przecież już kolejne wielkie gwiazdy światowego formatu.

Trójkolorowi znowu nie brali udziału w Eliminacjach do Mistrzostw Świata. Zapracowali sobie na to wyróżnienie w 1998 roku. Pytanie: czy będą się liczyć w 2002 roku? Moim zdaniem jak najbardziej tak. Z tej wspaniałej drużyny ubyli jedynie: Blanc i Deschamps. Ten pierwszy ma zastępców chociażby w postaci Lebouefa czy kolejnych znakomitych zawodników jakim są młodziutcy: Silvestre (Manchester United) i Sagnol (Bayern Monachium). Miejsce Deschampsa znakomicie wypełnił Patrick Vieira, prezentujący coraz lepszą formę. Ten zawodnik Arsenalu może stać się prawdziwym królem środka pola podczas przyszłorocznych mistrzostw. Piłkarz to twardy, waleczny, cechujący się wspaniałym odbiorem piłki i umiejętnością wyprowadzenia ataku. Błyszczy coraz bardziej. Rozwija się Robert Pires, znakomicie wyszkolony technicznie, szybki, posiadający dużą umiejętność przeglądu pola. Thierry Henry i Dawid Trezeguet to napastnicy co prawda bardzo młodzi, ale obyci w bojach. Szybcy, zdecydowani, znakomicie wyszkoleni technicznie są postrachem bramkarzy całego świata. W reprezentacji Francji gra również dwóch znakomitych bocznych obrońców. Różnią się praktycznie tylko warunkami fizycznymi i kolorem skóry. Mowa o Thuramie i Lizarazu. Mają jednak wiele cech wspólnych - niesamowitą waleczność, nieustępliwość i niespożyte siły, co pozwala im pracować na całej długości boiska. Desailly to jeden z lepszych stoperów na świecie, nie przypadkowo zwany "Człowiekiem-skałą". Pamiętajmy również, że swojego blasku w dalszym ciągu nie straciły takie gwiazdy jak Zidane, Djorkaeff czy Petit.

Wymieniając dzisiejszą kadrę Francji nie sposób nie uznać ich za faworyta przyszłorocznych mistrzostw. Powtórzenie sukcesu sprzed czterech lat będzie niesamowicie trudne, jednak możliwe...





Droga do MŚ
Francja - RPA 3:0
Francja - Arabia Saudyjska 4:0
Francja - Dania 2:1
Francja - Paragwaj 1:0
Francja - Włochy 0:0
Francja - Chorwacja 2:1
Francja - Brazylia 3:0

Francja jako Mistrz Świata z 1998 roku zapewniła sobie awans do Mistrzostw Świata 2002.


Mecze towarzyskie
Francja - Kamerun 1:1
Francja - RPA 0:0
Turcja - Francja 0:4
Francja - Niemcy 1:0
Francja - Japonia 5:0
Hiszpania - Francja 2:1
Francja - Portugalia 4:0


Podstawowa "11"
Fabien Barthez

Lilian Thuram
Marcel Desailly
Frank Leboeuf
Bixente Lizarazu

Robert Pires
Patrick Vieira
Zinedine Zidane
Youri Djorkaeff

Thierry Henry
David Trezeguet


Mistrzostwa Europy
1960 (Fra) - półfinał
1964 (Esp) - ćwierćfinał
1968 (Ita) - ćwierćfinał
1984 (Fra) - mistrz
1992 (Swe) - grupa
1996 (Eng) - 3 miejsce
2000 (Bel i Ned) - mistrz


Mistrzostwa Świata
1930 (Uru) - grupa
1934 (Ita) - 1 runda
1938 (Fra) - ćwierćfinał
1954 (Sui) - grupa
1958 (Swe) - 3 miejsce
1966 (Eng) - grupa
1978 (Arg) - grupa
1982 (Esp) - 4 miejsce
1986 (Mex) - 3 miejsce
1998 (Fra) - mistrz


Roger Lemerre
Urodzony: 18.06.1941
Kariera piłkarska: Sedan (1961-1979), Nantes (1969-1971), Nancy (1971-1973), Lens (1973-1975). 414 spotkań rozegranych w Premiere Division. 6 występów w reprezentacji Francji. Finalista Pucharu Francji w 1965 i 1970.
Trenowane kluby: Red Star, Lens, Paris FC, Strasbourg, L'Esperance Tunis.
Na stanowisku selekcjonera Francji zastąpił Aime Jacquet w sierpniu 1998.
Copyrights © 2001-02 iGOL. Wszelkie prawa zastrzeżone. <<- poprzedni | następny ->>