Felietony

Frekwencja na polskich stadionach

Dlaczego liczba widzów na polskich boiskach jest taka niska? To pytanie zadaje sobie na pewno wielu kibiców w naszym kraju. Ale odpowiedź na nie, nie jest wcale taka trudna. Powodów ku temu jest kilka. Podstawowy to niski poziom naszych stadionów. Bo, który kibic chce odwiedzić obiekt z połamanymi ławkami, czy posiedzieć sobie na plastikowych krzesełkach, które są najczęściej zabrudzone i niewygodne. W Polsce nie ma stadionu, który mógłby przyciągnąć kibica. Posiadamy w większości stare, nie zadaszone obiekty, z których w razie deszczu trzeba po prostu uciekać, bo kto chce przemóc do suchej nitki. Nikt. Jeżeli miałbym wybrać z pośród naszych pierwszoligowych stadionów, te które posiadają średni europejski standard to wskazałbym obiekty Widzewa Łódź, Legii Warszawy, KSZO Ostrowiec i może jeszcze Dyskobolii Grodzisk Wielkopolski czy Amicy Wronki. Reszta stadionów wygląda tak jak je wyżej opisywałem.

Drugim zasadniczym powodem dla, którego nie chcemy chodzić na mecze polskiej ekstraklasy są wygórowane ceny biletów. Przecież rzadko, który Polak może sobie pozwolić na wydatek rzędu kilkudziesięciu złotych co weekend, aby obejrzeć co bądź kiepski mecz w wykonaniu naszych ligowców, bo takowe u nas przeważają. W Polsce w lidze bez gwiazd nie ma zawodników, którzy by przyciągali i elektryzowali tysiące widzów na stadionie. A nawet jeżeli takich posiadamy to zaraz emigrują za granicę. Przykład chociażby Marcin Mięciel. Przez kilka lat występował na stadionie przy ulicy Łazienkowskiej. Duża część kibiców, która zasiadała na tym stadionie przychodziła właśnie dal niego, aby podziwiać jego nietuzinkowy talent, niebanalny drybling, niekonwencjonalne zagrania, czy słynne strzały z przewrotki. A teraz ex-legionista gra w niemieckiej Bundeslidze i tam popisuje się przed dziesiątkami tysięcy widzów swoją grą.

I wreszcie trzeci powód na polskich stadionach są pseudokibice. Są to grupy kilkuset osobowe, które potrafią tak skutecznie odstraszyć normalnych kibiców, że ci po prostu boją się przychodzić na mecze. Bo kto pragnie oberwać przypadkowo kamieniem, albo co gorsza bardziej niebezpiecznym narzędziem (np. kij bejsbolowy), lub który rodzic chce, aby jego pociecha była świadkiem bijatyki, czy zadymy piłkarskich kiboli.

Jeżeli więc chcemy, aby polskie stadiony wypełniały się po brzegi panowała na nich wspaniała atmosfera trzeba przede wszystkim poprawić ich standard tj. zamontować wygodne krzesełka, oświetlenie, telebimy dla kibiców, zadaszyć trybuny, wybudować całe zaplecze rozrywkowo-gastronomiczne itp. Potem te najbardziej zamożne kluby muszą się postarać o sprowadzenie do naszej ligi prawdziwych piłkarskich gwiazd, które poprzez swoją grę podniosą poziom sportowy rozgrywek. I w końcu wyeliminować ze stadionów chuliganów, ale nie mam tu na myśli wszystkich szalikowców, gdyż ci tzw. "ultrasi", którzy odpowiadają za oprawę spotkań m.in. race, flagi, serpentyny, głośny, kulturalny doping są bardzo potrzebni, aby te 90 minut spędzone na stadionie zachęciło nas do odwiedzenia go po raz kolejny. Dlatego proponuje wszystkim i prezesom klubów sportowych i kibicom do obejrzenia sobie ,w któryś sobotni wieczór magazynu "ran" na niemieckim kanale SAT1 i zobaczenia jak powinny wyglądać rozgrywki na najwyższym poziomie. W Niemczech każda kolejka Bundesligi to wielkie SHOW, a u nas jak na razie jest każdy wie. Należy mieć tylko nadzieję, że w najbliższym czasie ulegnie coś zmianie i polskie stadiony znów będą wypełniały się do ostatniego miejsca.


Copyrights © 2001 iGOL. Wszelkie prawa zastrzeżone. <<- poprzedni | następny ->>