Reprezentacja

Eliminacje MME: Polska - Włochy

Młodzieżowa reprezentacja Polski U-21 nie zakwalifikowała się do przyszłorocznych Mistrzostw Europy. W dwumeczu z Włochami, biało-czerwoni przegrali ostatecznie 2:5. Nie jest to niespodzianka, gdyż Włosi mają jedną z najlepszych reprezentacji w tej kategorii wiekowej. W ostatnich pięciu edycjach włoscy młodzieżowcy zdobyli cztery tytuły mistrzów Europy. Już sam ten fakt sprawiał iż zdecydowanym faworytem byli "Azzurini".

Pierwszy mecz odbył się w Warszawie, na stadionie przy ul. Łazienkowskiej.
Na obiekcie Legii stawiło się 3000 kibiców, liczących na dobre widowisko. Trener Lesław Ćmikiewicz szanse Polaków wypatrywał w tym, iż piłkarze włoscy nie mają miejsca w klubach Serie A, są tam tylko rezerwowymi. Natomiast większość graczy biało-czerwonych pełni w swoich klubach istotną rolę. To miało dać Polakom pewną przewagę. Nasi trenerzy obawiali się jednak znakomitej włoskiej obrony, to po jej interwencjach Włosi przeprowadzają bardzo groźne kontry, które często kończą się bramkami. Mecz na Łazienkowskiej potwierdził te obawy, Włosi zagrali świetnie w defensywie, jednak również w ataku radzili sobie bardzo dobrze, czego dowodem może być pięć strzelonych bramek. Napastnicy włoscy mieli trochę ułatwione zadanie, gdyż cała polska obrona zagrała bardzo słaby mecz, w dodatku w jej szeregach zabrakło takich graczy jak Arkadiusz Głowacki (Wisła Kraków) czy Piotr Dziewicki (Polonia Warszawa). Już po pierwszej połowie wiadomo było że w Warszawie nie będzie niespodzianki - Włosi strzelili bowiem trzy bramki, nie tracąc przy tym żadnej. Biało-czerwonym nie pomogli nawet powracający do zdrowia Euzebiusz Smolarek (Feyenoord) czy znajdujący się ostatnio w dobrej formie Grzegorz Rasiak (Groclin). Naszym napastnikom bardzo ciężko było przedostać się na pole karne rywali, Włosi potwierdzili opinię najlepszej defensywy w Europie. W drugiej połowie Polacy zagrali już zdecydowanie lepiej, nasi zawodnicy coraz śmielej atakowali bramkę rywali. Ostatecznie, druga odsłona meczu zakończyła się wynikiem 2:2, gole dla Polski zdobyli Mariusz Lewandowski (88 min) i Damian Gorawski (89 min). W spotkaniu dobrze zaprezentowali się Euzebiusz Smolarek z Feyenoordu i Tomasz Mazurkiewicz, strzelający gola za golem w lidze duńskiej. O tak wysokiej porażce zadecydowała słaba postawa zarówno naszych defensorów jak i bramkarza Orlenu - Andrzeja Szyszko.

Do Włoch biało-czerwoni jechali już z małymi szansami na awans do finałów Mistrzostw Europy. Polacy walczyli głównie o honorowe pożegnanie z kwalifikacjami MME, a także o jak najlepsze zaprezentowanie się zagranicznym trenerom. Sztuka ta młodym Polakom udała się - walczyli z zawodnikami z półwyspu Apeninskiego jak równy z równym. Największe postępy, w porównaniu z meczem w Warszawie, poczynił blok defensywny. W obronie zagrali Arkadiusz Głowacki oraz jego 18-letni kolega z Wisły - Kamil Kuzera, ich partnerami byli Marcin Nowak i Jarosław Bieniuk, którzy grali także w pierwszym meczu. W bramce, słabo spisującego się w Warszawie Andrzeja Szyszko, zastąpił rezerwowy bramkarz Amiki - Maciej Mielcarz. Na stadionie Oreste Granillo w Reggio di Calabria, Polacy spisywali się dużo lepiej niż w Warszawie. Byli częściej w posiadaniu piłki, ale mieli trudności ze znalezieniem sobie dogodnej pozycji do strzału, skutecznie uniemożliwiała im to dobrze grająca defensywa włoska. Przeciwko biało-czerwonym był też chyba belgijski sędzia Luc Huyghe, który po ewidentnym falulu na Bieniuku, nie podyktował "jedenastki". Włosi często groźnie atakowali, jednak na nasze szczęście, ich napastnicy nie byli tego dnia najlepiej dysponowani. Trzy doskonałe sytuacje zmarnował Massimo Maccarone, w 17. minucie, mając przed sobą pustą bramkę, trafił w słupek, a w drugiej połowie po jego strzałach udanie interweniował Mielcarz. W odpowiedzi groźnie z dystansu strzelali Polacy - dwukrotnie Krzysztof Kowalczyk i raz Mariusz Lewandowski. Ostatecznie jednak żadnej z drużyn nie udało się strzelić bramki, mecz zakończył się bezbramkowym remisem.

Podsumowując, Polacy zaprezentowali się przeciętnie, o przegranej zadecydowała pierwsza połowa meczu w Warszawie, na którą to biało-czerwoni wyszli chyba zbyt spięci i zdekoncentrowani. Na szczęście, z minuty na minutę było już coraz lepiej, z czego możemy się tylko cieszyć. Mam nadzieję, że w przyszłości z tej drużyny wyrośnie wielu znakomitych piłkarzy, którzy z powodzeniem będą grali w reprezentacji seniorów. Szkoda, że biało-czerwonych zabraknie na MME, może powiedzie się nam w następnych eliminacjach, kiedy to grać będzie nasza "złota młodzież" święcąca sukcesy w kategori wiekowej do lat 16 i 17.
Co do Włochów, to potwierdzili oni na pewno wielką klasę, udowodnili że ich sukcesy nie były dziełem przypadku. Z pewnością będą jednym z głównych faworytów do zdobycia tytułu najlepszej młodzieżowej jedenastki w Europie.

Powiększenie gdy jesteś
on-line:







Copyrights © 2001 iGOL. Wszelkie prawa zastrzeżone. <<- poprzedni | następny ->>