Reprezentacja

Do Korei i Japonii jadę po... mistrzostwo świata

Rozmowa z Emmanuelem Olisadebe, najlepszym napastnikiem reprezentacji Polski

Dlaczego nie ogolił Pan głowy po meczu z Ukrainą?
Ponieważ już miałem bardzo krótkie włosy (śmiech). Nie było czego ścinać.
W 9 występach eliminacyjnych zdobył Pan aż 8 goli. Który z nich był najważniejszy?
Zdecydowanie ten pierwszy, zdobyty już w 2. minucie spotkania z Ukrainą w Kijowie. Zapamiętam go do końca życia. To był pierwszy, naprawdę ważny mecz w mojej karierze i bardzo zależało mi na tym, aby pokazać się z jak najlepszej strony.
Dzięki tym dwóm bramkom zdobył Pan akceptację kibiców?
Zgadza się, ale nawet nie o to chodzi. Ten pierwszy gol sprawił mi po prostu olbrzymią radość.
Wtedy poczuł się Pan częścią zespołu?
Od początku się tak czułem. Koledzy już przed meczem z Rumunią przyjęli mnie bardzo ciepło, a ja zawsze starałem się zachowywać lojalnie. Jeżeli rada drużyny podejmowała konkretną decyzję, to się podporządkowywałem.
Trener Norwegów Nils Semb powiedział, że jest Pan jednym z 10 najlepszych piłkarzy świata. Czy zgadza się Pan z tą oceną?
Skoro ktoś tak powiedział, traktuję to jako miły komplement. Osobiście nie czuję się jednak lepszy od któregokolwiek z podstawowych zawodników naszej reprezentacji. Nie mam zamiaru się wywyższać tylko dlatego, że strzeliłem 8 goli w eliminacjach.
Kto jest najważniejszym zawodnikiem reprezentacji?
Każdy jest ważny. Każdy ma swoją rolę do spełnienia. Siłą tej drużyny jest to, że poszczególni zawodnicy doskonale się uzupełniają.
Kto jest liderem zespołu?
Na boisku "dowódcą" jest Świerczewski. On ustawia grę zespołu, przez niego przechodzi większość piłek.
A poza boiskiem?
Nasz kapitan - Tomek Wałdoch. To właśnie on nas doskonale mobilizuje przed kolejnymi meczami. Tomek jest dobrym psychologiem i wie, jak trafić do zawodników. Drugim liderem w szatni jest Świerczewski. Obaj mają wielki autorytet w drużynie.
Jaka jest aktualna pozycja polskiej reprezentacji na świecie?
Rezultaty mówią same za siebie. Wygraliśmy praktycznie wszystkie najważniejsze spotkania, których zdaniem wielu fachowców... nie mieliśmy prawa wygrać. Mamy silny zespół, z którym każdy się musi liczyć.
Co osiągnie reprezentacja Polski w finałach mistrzostw świata?
Nie wiem jak inni, ale ja jadę tam po... mistrzostwo świata. Uważam, że potencjalnie mamy jeden z najlepszych zespołów na świecie. Dlaczego mamy się obawiać Brazylijczyków? Czy jeżeli trafimy na Argentyńczyków, to powinniśmy w ogóle nie wychodzić na boisko? To wielkie zespoły, ale ja będę w każdym meczu walczyć o zwycięstwo. Siłą naszego zespołu jest wielka wiara we własne możliwości. Wiemy, że możemy zajść daleko.

Rozmawiał Marcin Harasimowicz
Wywiad pochodzi z dziennika "Życie"
Powiększenie gdy jesteś
on-line:



Copyrights © 2001 iGOL. Wszelkie prawa zastrzeżone. <<- poprzedni | następny ->>