Sławomir Wojciechowski
Sławomir Wojciechowski urodził sie w 1972r.
Swoją karierę rozpoczął w Lechii Gdańsk, gdzie trenował pod okiem
Michała Globisza - znakomitego trenera, który zdobył niedawno z drużyną
reprezentacji do 18 lat Mistrzostwo Europy. Następnie jego talent
doszlifował Bogusław Kaczmarek - tego pana również nie trzeba przedstawiać.
W 1990r został dostrzeżony przez szkoleniowców reprezentacji Polski do lat 16,
i w maju tegoż roku pojechał na mistrzostwa Europy, skąd przywiózł
brązowy medal. Dwa lata później brał udział w mistrzostwach świata do lat 18
rozgrywanych w Niemczech, gdzie Polacy nie spisali się najlepiej.
Mimo to, ten znakomity lewonożny zawodnik został zauważony przez
wysłanników VFB Stuttgart - ówczesnego mistrza Niemiec. Wojciechowski
pojechał na testy do tego klubu, gdzie wypadł dobrze. Przyjęto go sympatycznie,
otrzymywał wiele podań, pozostawił po sobie dobre wrażenie.
Niestety, do transferu jednak nie doszło, Wojciechowski wrócił go drugoligowej Lechii.
Latem 1993 interesowała się nim Legia Warszawa, ale ten utalentowany pomocnik
nie widział dla siebie większych szans na przebicie się do podstawowego składu i postanowił
przyjąć ofertę Zawiszy Bydgoszcz, którą trenował Bogusław Kaczmarek.
Bydgoski klub spadł jednak do drugiej ligi i Wojciechowski zdecydował
się przejść do GKSu Katowice (wiosna 1995). W katowickim klubie spędził
3,5 roku, gdzie razem z Adamem Ledwoniem stanowił znakomity duet.
Sławomir Wojciechowski słynie z perfekcyjnie wykonywanych rzutów wolnych,
w lidze zdobywał nawet bramki bezpośrednio z rzutów rożnych!
Obaj otrzymali szansę pojawienia się w reprezentacji Polski. Wojciechowski
zadebiutował 14 lutego 1997r w meczu z Litwą, trzy dni później
zagrał znowu przeciwko Łotyszom. W meczu biało-czerwonych ze Szwecją Sławomir Wojciechowski
strzelił nawet bramkę. Jednak Janusz Wójcik nie widział go w swojej reprezentacji.
Jesienią 1998r. Polak trafił do szwajcarskiego FC Aarau. Początkowo nie wiodło mu się
najlepiej w nowym klubie, ale a czasem było już tylko lepiej.
Wojciechowski został wybrany najlepszym obcokrajowcem ligi
szwajcarskiej, w której strzelił 15 bramek z rzutów wolnych i 3
bezpośrednio z rzutów rożnych. Nic dziwnego że zainteresował się
nim sam Bayern Monachium. Po wielu testach, Wojciechowski został
zawodnikiem tego sławnego, niemieckiego klubu. Kosztował Bawarczyków 1,5 mln marek.
12 lutego zadebiutował w Bundeslidze, już w pierwszym meczu zaliczył asystę, chociaż na boisku przebywał bardzo krótko.
Następnie przyszła pierwsza bramka dla Bayernu, mecz w lidze mistrzów, wszystko wskazywało
że kariera potoczy się dla tego lewego pomocnika znakomicie.
Jednakże nasz zawodnik coraz częściej siedział na ławce rezerwowych, miał problemy zdrowotne.
Ottmar Hitzfeld, trener Bayernu obiecywał że Wojciechowski wkrótce
będzie miał pewne miejsce w jedenastce Bayernu, jednak z obietnicy się nie wywiązał,
nie sadzał Wojciechowskiego nawet na ławce rezerwowych, nie dał naszemu zawodnikowi szansy.
W tym roku Sławomir Wojciechowski powrócił do Szwajcarii, gdzie zapewne znowu będzie gwiazdą ligi.
Przez te wszystkie lata, Sławomir Wojciechowski nie ukrywał że chciałby wspomóc naszą drużynę narodową,
w wywiadzie dla Mega Sport powiedział: "Jestem Polakiem i byłoby nienormalne, gdybym nie marzył o powrocie do narodowej reprezentacji."
Jednak Jerzy Engel nie powołał tego zawodnika, ani w momencie gdy ten był gwiazdą ligi szwajcarskiej,
ani gdy polskim hitem transferowym było jego przejście do Bayernu Monachium. A szkoda, bo w naszej kadrze
brakuje zarówno lewego pomocnika jak i zawodnika który perfekcyjnie wykonuje rzuty wolne.
Bardzo mnie to dziwi, gdyż trener biało-czerwonych zauważył nawet zawodnika II ligi niemieckiej,
a przecież Wojciechowski grał w mistrzu I ligi... Pozostaje nam ciągle mieć nadzieję, że Jerzy Engel da kiedyś szansę
temu zawodnikowi. Jestem pewien że na pewno zostałaby ona wykorzystana, gdyż nie ulega wątpliwości że Sławomir Wojciechowski jest znakomitym piłkarzem.
Wojtek Kocjan
|