|
Eliminacje MŚ: Polska - Białoruś
Po bardzo słabym meczu naszej reprezentacji ulegliśmy w Mińsku 1:4. Polacy chyba jednak
za bardzo świętowali awans do MŚ, przez co nie byli dobrze przygotowani do tego meczu.
Oto co powiedzieli po meczu:
Jerzy Engel, trener reprezentacji Polski:
- Przede wszystkim chciałbym pogratulować zespołowi Białorusi zasłużonego zwycięstwa, które przedłużyło szanse podopiecznych Eduarda Małofiejewa na awans do finałów mistrzostw świata. Dzisiaj moja drużyna zagrała "radosny futbol". Popełniliśmy bowiem fatalne błędy w obronie, które moim zdaniem, były wynikiem rozluźnienia i braku odpowiedniej koncentracji w grze obronnej. Bramki, które strzelił Wasiliuk były naszymi prezentami dla tego napastnika. Wydaje mi się, że po trzech dniach od sukcesu z Norwegią, nie potrafiliśmy psychicznie przygotować się do spotkania w Mińsku. Nie umniejsza to oczywiście sukcesu gospodarzy, którzy byli w tym meczu zdecydowanie lepsi i skuteczniejsi. Każda porażka boli, wstydzimy się, że przegralismy tak wysoko. Na pewno do meczu z Ukrainą będziemy się przygotowywać w zupełnie innej atmosferze niż do spotkania z Białorusią. Gdyby nasi dzisiejsi rywale zapewnili sobie już wcześniej awans do finałów mistrzostw świata, to z pewnością, wszystkie białoruskie media chciałyby mieć reprezentację do swojej dyspozycji. To jednak my byliśmy w takiej roli, co obiło się, niestety, na postawie moich podopiecznych w dzisiejszym spotkaniu. 6 października, w meczu z Ukrainą, tak już nie będzie. Na Stadionie Śląskim w Chorzowie zasiądzie przecież 45 tysięcy widzów, a w takiej atmosferze nie będziemy już grać tak słabo jak w spotkaniu z Białorusią. Mecz w Mińsku jest jednak wyznacznikiem tego co nas czeka w finałach mistrzostw świata. W tym turnieju gra się bowiem co cztery dni i jak pokazuje to dzisiejszy mecz żadnego zwycięstwa nie można celebrować. I to jest dla nas najważniejszy wniosek i nauka ze środowej porażki.
Emmanuel Olisadebe:
- Białorusini zagrali bardzo dobry mecz, byli od nas znacznie lepsi i wygrali w pełni zasłużenie. Nie jestem zadowolony ze swojej gry, ale nie miałem w dzisiejszym spotkaniu zbyt wielu sytuacji do zdobycia bramki.
Marek Koźmiński:
- Skończyło się na trzynastu meczach bez porażki w wykonaniu naszej reprezentacji. Trochę szkoda, ale być może spotkaniem z Ukrainą zaczniemy kolejną serię, która mam nadzieję potrwa aż do końca finałów mistrzostw świata. W dzisiejszym meczu zabrakło nam precyzji w rogrywaniu piłki, ale takie spotkania się zdarzają.
Jerzy Dudek:
- Nie bez znaczenia był fakt, że ten mecz miał większe znaczenia dla naszych rywali niż dla nas. Jesteśmy wprawdzie zawodowcami i każdy mecz chcemy wygrywać, ale jak już mówiłem Białorusini byli bardziej zdeterminowani. Trochę zmylił nas rezultat i przebieg gry spotkania Białorusi z Ukrainą. Nasi przeciwnicy nie podjęli wówczas walki i to uśpiło naszą czujność. Okazało się jednak, że dziś gospodarze zagrali dużo lepiej i przede wszystkim przewyższali nas agresją w grze.
MIchał Listkiewicz, prezes PZPN:
- Nasi zawodnicy bardzo przeżyli wysoką porażkę z Białorusią. Byłem tuż po meczu w szatni i widziałem, że są na siebie nieźle wkurzeni za to co dzisiaj pokazali na stadionie w Mińsku. To jest chyba w tym wszystkim najbardziej optymistyczne. Na najwyższe słowa uznania zasłużyli natomiast polscy kibice, którzy do końca dopingowali naszych zawodników, a po meczu nie sprawiali wrażenia specjalnie zmartwionych porażką. I tak powinniśmy wszyscy do tego podchodzić. Należy się przede wszystkim cieszyć z awansu do finałów mistrzostw świata. Mecz z Ukrainą na pewno będzie miał zupełnie inny przebieg niż spotkanie z Białorusią. Nie załamujemy się i gramy dalej. Kiedyś taki moment musiał przyjść i całą kwintesencją naszej porażki są słowa Zbyszka Bońka, że "lepiej raz przegrać 4 : 0 niż cztery razy 1 : 0. Po prostu nie ma żadnej drużyny na świecie, która bez przerwy gra dobrze i bez przerwy wygrywa. Postawa naszej drużyny przypominała mi grę Manchesteru United, który kilka kolejek przed końcem zapewnił sobie mistrzostwo Anglii i potem przegrał trzy kolejne spotkania. Nie dlatego, że zawodnicy angielskiego klubu sprzedali mecze czy też pili w nadmiarze alkohol. Po prostu zabrakło koncentracji i mobilizacji.
|