Chwilę później Jakub Rzeźniczak uratował gości przed stratą bramki. Po kolejnych 3 minutach groźnie uderzył Barretto. Z problemami, ale obronił jego strzał "Fabian". W 62 ofiarnie interweniował Ouattara, który wślizgiem wybił piłkę na rzut rożny. Stałe fragmenty gry jednak nie przyniosły pożądanego efektu. Był to najlepszy okres gry Wisły. Trener Kulawik postanowił wpuścić na boisko Pawła Kryszałowicza. Były napastnik Amiki zmienił Brożka. Było to jednak złe rozwiązanie, bowiem "Kryszał" nie zagroził bramce Fabiańskiego.
W 65 minucie na kolejną akcję indywidualną zdecydował się Sebastian Szałachowski, którego oglądali działacze niemieckiego Wolfsburga. Pomocnik Legii wpadł w pole karne i z 15 metrów w dogodnej sytuacji uderzył w boczną siatkę. W 72. minucie kibice Wisły na stadionie byli mocno zbulwersowani. W polu karnym przewrócił się wprowadzony za Piotra Brożka Marek Zieńczuk i sędzia zamiast wskazać na "11" metr pokazał pomocnikowi żółtą kartkę. Jak się okazało w powtórce telewizyjnej była to bardzo dobra decyzja. Po meczu Zieńczuk przyznał się w szatni, iż symulował faul.
Na 12 minut przed końcem spotkania wynik meczu po raz kolejny mógł przesądzić Piotr Włodarczyk. Dośrodkowywał Szala a na 5 metrze z główki uderzył napastnik Legii. Jakimś cudem piłkę zdołał sparować Radosław Majdan. Jeżeli Włodarczyk uderzyłby odrobinę dokładniej to Legia pewnie cieszyła by się ze zdobyczy 3 punktów. Do końca spotkania atakowali piłkarze "Białej Gwiazdy", jednak jak przez całe spotkanie nie potrafi znaleźć sposobu na pokonanie dobrze spisującej się obrony Legii.
Wielki szlagier zakończył się bezbramkowym remisem. Piłkarze obu drużyn czuli niedosyt, jednak zgodnie podkreślali, że był to remis zasłużony. Tym samym miano mistrza jesieni zdobyła krakowska Wisła. Warto jednak pamiętać, iż w sezonie 2002, gdy Legia zdobywała mistrzostwo Polski, również zremisowała pod Wawelem. Czy historia się powtórzy? Przekonamy się o tym, już za kilka miesięcy.
zdjęcia:
Wislafoto.com