151. Gran Derby



Wreszcie kibice na całym świecie doczekali się Wielkich Derbów Europy. W sobotę o godzinie 20.00 naprzeciw siebie stanęła ponad 100-letnia historia. Po jednej stronie Real Madryt, po drugiej FC Barcelona. Koncentracja, ostatnie podpowiedzi trenera, mobilizacja i pan Iturralde Gonzalez mógł zagwizdać po raz pierwszy. Jeszcze tuż przed gwizdkiem jednemu z kibiców udało wbiec się na boisko i popędzić przez połowę boiska na oczach miliardów telewidzów.



Jednym z głównych pytań przed spotkaniem było to, kto wytrzyma presję. Zdecydowanie udało się to Katalończykom. Wielka chęć zwycięstwa, złość, ale i spokój - to można było wyczytać w ich oczach. Początek to walka o środek pola, które ostatecznie wygrali goście. Już w 9. minucie defensorzy Królewskich nie przypilnowali Samuela Eto`o, lecz Kameruńczyk z zawodnikiem na plecach nie potrafił skutecznie strzelić w światło bramki. 5. minut później zaledwie 18-letni Lionel Messi przeprowadził rajd prawą stroną, przy linii pola karnego zostawił piłkę Eto`o, a ten mocnym strzałem pokonał Ikera Casillasa. Kolejne minuty upływały pod dominacją "Dumy Katalonii". To nie był dzień "Galaktycznych", jedynie Robinho próbował atakować prawą stroną, a powracający po kontuzji Zinedine Zidane i Ronaldo nie wnieśli nic do gry. Przyspieszona rehabilitacja obu zawodników nie przyniosła skutków i dwa najważniejsze ogniwa zespołu były wyłączone z gry.

czytaj na stronie 14