Holandia van Bastena

"Pomarańczowi" w finałach



Trzech punktów w ostatnich dwóch spotkaniach potrzebowali Holendrzy, aby jechać na Mistrzostwa Świata do Niemiec. "Pomarańczowi" mogli wygrać z Czechami lub Macedonią. Mecz z naszymi sąsiadami był dla Polski ważny o tyle, że w przypadku zdobycia punktu (lub punktów) przez piłkarzy z kraju tulipanów nasza reprezentacja również awansowałaby na Mistrzostwa. Oczywiście równolegle liczyliśmy również na wygraną Szwedów z Chorwacją, ale Larsson i spółka nigdy nam jeszcze nie pomogli i trudno było liczyć na nich tym razem (że wspomnę tylko porażkę z Łotwą, przez co Polska nie awansowała na Mistrzostwa Europy). Na szczęście Holendrzy grali dla siebie i spotkanie z Czechami wygrali, sprawiając nam wielką radość.



"Oranje" po ostatnich Mistrzostwach Europy zdecydowali się na zmianę selekcjonera. Nowym trenerem został Marco van Basten, niegdyś wybitny piłkarz, jeden z najlepszych napastników w historii piłki nożnej, którego bramki do dziś są na ustach kibiców. Młody trener wziął na siebie trudne zadanie prowadzenia kadry nie mając praktycznie większych doświadczeń jako trener. Pierwszym krokiem van Bastena były zmiany w składzie. Kilku piłkarzy z tzw. 'starej gwardii' zrezygnowało (wspomnę Jaapa Stama), a z kilku były napastnik Milanu postanowił sam zrezygnować. Nie bał się pominąć w powołaniach najlepszego strzelca "Pomarańczowych" w historii - Patricka Kluiverta, który do dziś nie znalazł się ponownie w kadrze, a także gwiazdora Milanu Seedorfa.

W ciągu kilku miesięcy pracy van Basten przetestował 41 piłkarzy, nie bojąc się dać szansy młodym piłkarzom spragnionym sukcesów i gry w kadrze. Dla Holendra liczyła się tylko aktualna forma swoich zawodników i to głównie dzięki temu wielką rolę w kadrze do dnia dzisiejszego odgrywają piłkarze AZ Alkammar. W ubiegłym sezonie klub ten był prawdziwą sensacją nie tylko w Holandii, ale także w Europie (AZ dotarł do półfinału Pucharu UEFA). Dzięki temu do kadry trafili między innymi Henk Timmer, Tim de Cler, Barry Opdam, Denny Landzaat czy też ostatnio Ron Vlaar. Obecnie w kadrze kraju gra więcej przedstawicieli tego klubu, niż Ajaksu Amsterdam (który przecież od lat jest 'dostarczycielem' reprezentantów).

Największą zasługą van Bastena jest więc odwaga w podejmowaniu decyzji. Kilkakrotnie mogliśmy oglądać, jak podczas ważnych spotkań (chociażby z Czechami czy Rumunią) Holender decydował się na wpuszczenie na boisko debiutanta. Za każdym razem okazało się, że trenerski instynkt go nie myli i zmiana wychodziła zespołowi na dobre.

Najstarszym piłkarzem zespołu jest Edwin van der Sar. Wszyscy kibice świetnie znają tego bramkarza (obecnie w Manchesterze United). To najstarszy gracz w drużynie Marco van Bastena, ale mający wielki posłuch i umiejętnie dyrygujący kolegami na boisku. Mistrzostwa Świata w Niemczech będą ostatnią wielką imprezą byłego bramkarza Fulham, więc chce tam sięgnąć po medal. Pomóc w tym mają choćby tacy piłkarze, jak Rafael van der Vaart (już teraz, po kilku kolejkach w Bundeslidze, nazywany jest odkryciem sezonu, gra wprost fenomenalnie), Ruud van Nistelrooy (najlepszy strzelec Holandii w tych eliminacjach, do tej pory zdobył siedem goli) oraz gwiazdor ligi holenderskiej Dirk Kuijt (niesamowicie pracowity na boisku, gra jako skrzydłowy w reprezentacji, ale wykonuje dużo pracy w defensywie), Wesley Sneijder, gwiazdor ligi angielskiej Arjen Robben czy też Philip Cocu (zaawansowany wiekowo, ale rozgrywający świetne spotkania w kadrze i PSV Eindhoven, mózg zespołu).

W swojej grupie eliminacyjnej Holendrzy bez problemów uporali się z rywalami. Do rozegrania został im już tylko przysłowiowy mecz 'o pietruszkę' z Macedonią, ale na pewno "Pomarańczowi" przed własną publicznością będą chcieli godnie zakończyć eliminacje. Przewaga nad drugimi Rumunami (którzy już zakończyli eliminacje) wynosi 6 punktów (Czesi mają ich siedem mniej i jeden mecz jeszcze do rozegrania). Imponujący jest bilans Holendrów - dziesięć zwycięstw, jeden remis (jedyna wpadka w tych eliminacjach - remis w wyjazdowym meczu przeciwko Macedonii), dwadzieścia siedem bramek zdobytych i tylko trzy stracone.



Jaka jest więc Holandia van Bastena? Drużyna bez kompleksów, nie bojąca się zagrać przeciwko żadnemu rywalowi. Były gwiazdor Milanu świetnie wymieszał młodość z rutyną, wpoił w zawodników chęć walki do końca, poprawił grę w obronie Holendrów (co zawsze było ich bolączką) i zamierza sięgnąć po medal w Niemczech. "Pomarańczowi" to jedna z najbardziej ofensywnie i najładniej dla oka grających reprezentacji, miejmy więc nadzieję, że w Mistrzostwach będą grać długo i raczyć nas cudownymi zagraniami i bramkami...