Dunfermline, 27.08.2005
Dunfermline

0:4 (0:2)

Celtic



Żurawski (5, 74), Hartson (10), Nakamura (58)
Sędziował: Kenny Clark
Widzów: 9 244
Dunfermline: Halliwell - Ross, Tod, Wilson, Thomson (77 Horsted), Campbell , Makel, Young, Mason (20 Young), Bartosz Tarachulski, Mark Burchill (74 Hunt)
Celtic: Boruc - Telfer, McManus, Balde, Camara, Petrov, Nakamura, Zurawski (90 McGeady), Virgo (59 Lawson), Hartson, Beattie

Dwa gole i asysta Żurawskiego

Dunfermline - Celtic 0:4



O pierwszej połowie spotkania można by powiedzieć właściwie tylko tyle, że się odbyła, gdyby nie dwie bramki i niewykorzystany rzut karny. Druga połowa to z kolei bardzo szybka gra, sporo emocji oraz tytuł gracza meczu dla Macieja Żurawskiego. Ale może od początku...



Faworyt tego meczu mógł być tylko jeden - Celtic to przecież drużyna nieporównywalnie bardziej utytułowana od swojego rywala. Na dodatek w historii konfrontacji tych dwóch zespołów "The Bhoys" tylko dwukrotnie schodzili z boiska pokonani (było to w roku 1987 i 1989) przez Dunfermline. W ubiegłym sezonie Celtic bez żadnych problemów ogrywał niemiłosiernie Dumfermline nie tracąc nawet bramki.

W drużynie gości od pierwszych minut na murawie East End Park mogliśmy zobaczyć Artura Boruca i Macieja Żurawskiego. Co do występu bramkarza reprezentacji Polski nie było wątpliwości, natomiast "Magic" powrócił do podstawowego składu. W Dunfermline po raz kolejny od pierwszych minut pojawił się Bartosz Tarachulski.



Początek spotkania dość nieoczekiwanie należał do gospodarzy. Piłkarze Dunfermline chyba słusznie uznali, że jeśli będą czekać na ataki gości, to dość szybko mogą zostać skarceni utratą bramki. Powolne tempo ataków nie zwiastowało jednak zbytnich emocji. W trzeciej minucie dobrą okazję do strzału miał Tarachulski, jednak piłka po jego uderzenie przeleciała wysoko ponad bramką strzeżoną przez Artura Boruca. Dość nieoczekiwanie dwie minuty później było 0-1. Piłkę otrzymał Maciej Żurawski, ograł jednego obrońcę, minął drugiego defensora gospodarzy, po czym strzałem z około 16 metrów pokonał strzałem przy słupku bramkarza Dunfermline. Po zdobyciu bramki Celtic jeszcze bardziej spowolnił tempo meczu i spokojnie kontrolował jego przebieg. W 10 minucie doszło do dość nieoczekiwanej sytuacji. Thomson nie opanował dobrze piłki, a widząc zbliżającego się do niego piłkarza Celticu wycofał piłkę do bramkarza. Halliwell próbując ją wybić potknął się nieco i wybił ją wprost w Toda. Futbolówka odbiła się do obrońcy Dunfermline i trafiła do Hartsona, który nie miał żadnych problemów z umieszczeniem jej w pustej bramce. Tak więc po dość przypadkowej i szczęśliwej bramce Celtic prowadził już 2-0. Od tego momentu mieliśmy do czynienia z wielkim chaosem na boisku. Zarówno gracze gospodarzy, jak i gości mieli problemy z dokładnymi podaniami i utrzymaniem piłki. Słabo grała linia środkowa obu drużyn.

Widząc nieporadność swoich piłkarzy Jim Leishman zdecydował się na zmianę - boisko opuścił Mason, a w jego miejsce pojawił się Young. Kilkanaście sekund później staranowany przed polem karnym gości został Bartosz Tarachulski, ale - mający dość kiepski dzień - sędzia nie odgwizdał przewinienia Francuza. Dwie minuty później przed szansą stanęli piłkarze gospodarzy. W prawej części pola karnego przelobowany został wybiegający z bramki Boruc, ale piłkę wybił na rzut rożny jeden z obrońców Celticu (zagrywając zresztą w tej sytuacji ręką, co znów uciekło oczom sędziego). Rzut rożny okazał się być równie wielkim zagrożeniem i chyba tylko dzięki Polakowi Dunfermline nie zdobyło kontaktowej bramki - po strzale gospodarzy piłkę piętą próbował wybić Telfer, poleciała ona w kierunku bramki i w ostatniej chwili Boruc wybił ją ponownie na rzut rożny. Tym razem zagrożenia dla bramki strzeżonej przez byłego bramkarza Legii Warszawa nie było.

Celtic oddał inicjatywę gościom i to musiało się zemścić. W 26 minucie Burchill został sfaulowany przez Virgo w polu karnym, a prowadzący zawody Kenny Clark bez wątpliwości wskazał na 'wapno'. Sam poszkodowany wziął na siebie odpowiedzialność za wykonanie 'jedenastki', ale w tym pojedynku lepszy okazał się Boruc, który sparował piłkę na rzut rożny! To już drugi rzut karny obroniony przez reprezentanta Polski podczas jego kariery w zespole z Celtic Park.

W pierwszej połowie były już tylko trzy sytuacje godne uwagi: - strzał z rzutu wolnego Nakamury (po faulu na Żurawskim), który jednak minął bramkę gospodarzy w bezpiecznej odległości
- świetna akcja Żurawskiego, który ograł kryjącego go obrońcę i podał na piętnasty metr do Nakamury (Japończyk strzelił jednak wprost w bramkarza)
- akcja Camary, po której Beattie strzelił w boczną siatkę


Druga połowa rozpoczęła się od słabego strzału, z obroną którego żadnych problemów nie miał Boruc. Kilka minut później sędzia zdecydował się wreszcie sięgnąć po kartonik i pokazał żółtą kartkę Campbellowi. Piłkarz gospodarzy uderzył w twarz Nakamurę i słusznie został ukarany. Dziwi tylko fakt, że za podobne zagranie w pierwszej połowie Hartson nie dostał nawet upomnienia.

W 57 minucie znów pokazał się Żurawski. "Magic" kapitalnie ograł przy linii bocznej obrońcę, wbiegł w pole karne, po czym zagrał do Nakamury. Japończyk tym razem bez żadnych problemów z bliska umieścił piłkę w siatce Halliwella i było już 0-3. Cztery minuty później ponownie w głównej roli wystąpił Maciej Żurawski. Polak będąc tyłem do bramki dostał piłkę, obrócił się gubiąc przy tym obrońcę, ale jego strzał poszybował ponad bramką Dunfermline. Kilkadziesiąt sekund później Campbell odepchnął sędziego liniowego, ale nie został za ten występek w żaden sposób ukarany przez arbitra Clarka. Chwilę później po akcji Camary świetnie uderzył głową Żurawski, a piłka po jego strzale wpadła do siatki gospodarzy. Sędzia gola nie uznał dopatrując się spalonego, wydawało się jednak, że bramka została zdobyta jak najbardziej prawidłowo i sędzia po raz kolejny pomylił się.

W 65 minucie najlepszą sytuację do zdobycia gola miał Bartosz Tarachulski. Grający niedawno w Anglii napastnik wpadł w pole karne, wymanewrował obrońcę Celtiku, ale nie dał rady Borucowi. Tego dnia - jak się niebawem okazało - na polskiego bramkarza nie było po prostu mocnych, a Tarachulski do końca spotkania nie miał już żadnej dobrej okazji strzeleckiej (był tylko kilka razy faulowany).

W 74 minucie Żurawski trafił po raz drugi. Rozpoczęło się od Boruca, który wykopał piłkę spod własnej bramki, opadającą futbolówkę przedłużył głową Hartson, z pomiędzy dwójki obrońców Dunfermline popędził do niej Żurawski, wpadł w pole karne i strzelił do siatki obok bezradnego Halliwella. Było 0-4.

Końcówka meczu to ataki gospodarzy, którzy chcieli zdobyć choć honorową bramkę. Wszystkie ich akcje zostały jednak zatrzymane bądź to przez defensorów Celtiku bądź przez Artura Boruca. W podziękowaniu za świetną grę pół minuty przed końcem meczu Strachan zdjął z boiska Macieja Żurawskiego (wprowadzając za niego McGeody'ego). Polak otrzymał od kibiców wielkie brawa, na które bez dwóch zdań zasłużył. Niedługo potem sędzia główny odgwizdał koniec spotkania. Celtic dopisał do swojego konta trzy punkty i awansował na drugą pozycję w tabeli.



Zdjęcie: www.celticfc.net