Jest klimat

Łęczna na wiosnę jeszcze nie przegrała

Dwa zwycięstwa, trzy remisy. Oto bilans Górnika Łęczna w rundzie rewanżowej. Jest dobrze, bo zremisowano z potęgami ligowymi. A może być jeszcze lepiej!

Jak jest teraz? Po intensywnie przepracowanej przerwie zimowej Bogusław Kaczmarek ma wreszcie kadrę, która powinna mu pasować. Skończą się narzekania szkoleniowca na obwisłe brzuszki. Nie ma problemu z bramkarzami, bo solidny Andrzej Bledzewski czuje na plecach oddech doświadczonego Roberta Mioduszewskiego, więc na laurach nie spocznie. Nie ma też większego kłopotu ze środkowymi obrońcami. Jarosław Popiela oraz Bartosz Jurkowski to rutynowani twardziele. Podobnie jak Bledza - bez reprezentacyjnych perspektyw, lecz przynajmniej zahartowani w bojach i jeszcze niewypaleni. Na bokach obrony wciąż trwają roszady. Od czasu do czasu "Bobo" wystawia młodego i bardzo zdolnego Mariuszem Pawelcem. Prawa flanka od niedawna należy do nominalnie lewoskrzydłowego - Grzegorza Bronowickiego. Lewa to królestwo Ronalda Siklica. Oprócz Pawelca często w wyjściowej jedenastce znajduje się miejsce dla Artura Bożyka. Z pewnością formacja ta wymaga uzupełnień. Mówi się o powrocie do Polski Jacka Bąka. Czy znów trafi na Lubelszczyznę?

Nie można za to powidzieć, że oczekuje się transferu prawego pomocnika. Tam lśni największy brylant z łęczyńskiej kolekcji, Sebastian Szałachowski. Brylant, choć wciąż nieoszlifowany. Miejmy nadzieję, że z Szałkiem nie stanie się to samo, co z Łukaszem Madejem, który tułał się po wielu klubach, ale kariery (na razie) wielkiej nie zrobił. Szałachowski przedłużył niedawno kontrakt z Górnikiem, zatem uczynił krok w kierunku stabilizacji, czego zabrakło właśnie Madejowi.

Po przeciwnej stronie gra nowo mianowany kapitan Sławomir Nazaruk, a w środku mamy albo zawodników z Bałkanów: Veljko Nikitovica, Anto Petrovica albo weterana Grzegorza Wędzyńskiego. Z kolei duet napastników tworzy odkrycie rundy, silny i rosły Andrzej Kubica, a także Cezary Kucharski, zmieniający się często z wyjątkowo nieskutecznym Remigiuszem Jezierskim.

Tak właśnie wygląda ustawienie podopiecznych Kaczmarka. Pierwsza linia nie potrzebuje wzmocnień. To dlatego, że młodzi: Grzegorz Tobiszewski i Kamil Oziemczuk w każdej chwili mogą zastąpić starszych kolegów. Na rozegranie przymierza się zaś innego "młodego wilka", Dawida Sołdeckiego. O narybek kibice nie muszą się martwić, bo martwią się o niego trenerzy i działacze Górnika. Po pierwsze: rezerwy i drużyny juniorów. Po drugie: współpraca z regionem, czyli: Motorem Lublin, Hetmanem Zamość, Avią Świdnik czy też Orlętami Spomlek Radzyń Podlaski. Doskonała symbioza: Górnik wypożycza młodych graczy, aby ci zbierali niezbędne doświadczenie, a dzięki temu taki Motor ma kadrę, z którą dzielnie walczy o awans do drugiej ligi.

Tyle, że w Łęcznej nie zatrzymują się na ekstraklasie. Systematycznie poszerzają horyzonty. Wiadomo już o przyjaźni z wielkim Schalke Gelsenkirchen. Mówi się, że celem górniczego klubu jest awans do europejskich pucharów. Do tej pory nic nie brakowało, oprócz wyników. Wydaje się, że Kaczmarek i ten, najważniejszy aspekt w funkcjonowaniu każdego klubu, zmieni. 5:0 z Odrą, 4:2 z Katowicami plus remisy z Wisłą, Legią i silną na wiosnę Cracovią mówią same za siebie. Wkrótce Górnik podejmie wytracającą impet Wisłę z Płocka. Trzy punkty mogą potwierdzić tezę, że gdzie jak gdzie, ale w Łęcznej korzystny klimat dla piłki istnieje.