Stare powiedzenie mówi, że kiedy nie wiadomo, o co chodzi, to
chodzi o pieniądze, i tak jest tym razem. Powodem konfliktu jest
niewypłacalność klubów, którym już w ubiegłym sezonie brakowało
pieniędzy na wypłatę pensji dla swoich zawodników. Przed
rozpoczęciem nowego sezonu reprezentująca piłkarzy AFE zagroziła,
że jeśli prawo zezwalające klubom na podobne praktyki nie zostało
zmienione, nie wybiegną oni na boiska.
Zarówno Luis Rubiales, prezydent AFE, jak i Jose Luis Astiazaran,
prezydent LFP, bronili dziś swoich racji podczas drugiego spotkania
w tej sprawie od ogłoszonego 11 sierpnia strajku, obejmującego
graczy Primera i Segunda Division. Niestety dla kibiców (piłkarzy i
władz ligi zresztą też) nie osiągnięto porozumienia, co oznacza, że
premierowe spotkania ligowe w kraju mistrzów świata i Europy po
prostu się nie odbędą.
Jeżeli kompromis nie zostanie wypracowany w następnym tygodniu, prawdopodobnie nie odbędzie się również druga kolejka. Zważywszy na fakt, iż rozgrywki ligowe w całej Europie muszą się zakończyć w połowie maja, gracze z Hiszpanii będą musieli odrabiać ewentualne zaległości w terminarzu w iście morderczym tempie.