Czy każdy Dawid to piłkarska pierdoła?

"Wojtek, co robimy z frajerami?". "Jak to co? Opier..."! Obecnie ten sam, w zasadzie to Wojciech, pan Wojciech, komentował spotkanie frajerów z... No właśnie, kim my w ogóle jesteśmy? Gdzie była duma? Ambicja? Gdzie byli rodzice?!

Bić i patrzeć, czy równo puchnie

Dziś nad ranem, oglądając mecz Argentyny, przecierałem oczy ze zdziwienia (i przy okazji zaspania). To była najbardziej pasywna drużyna, jaką kiedykolwiek widziałem. Zero ruchu, bezsensowne podania do Leo "jesteś najlepszym zawodnikiem na świecie, wygraj mecz w pojedynkę!" Messiego, idiotyczne rajdy bokami boiska, próby przedryblowania jednym zwodem całej defensywy... Dno. Nie sądziłem, że przyjdzie mi czekać zaledwie dwanaście godzin, by zdziwić się jeszcze bardziej. Jagiellonia była tak pasywna jak Piróg w łóżku. Z tym, że wyniki Argentyny wcale nie przekreślają jej szans w Copa, a "Jaga" jest już poza stawką.

Bić nadal i cały czas patrzeć, czy równo puchnie

Druga sprawa - świeżość, a raczej jej brak. Nie wiem, czym jest to spowodowane, ale w Jagiellonii pod tym względem nie dzieje się najlepiej już od początku rundy wiosennej. Drużyna wygląda na przetrenowaną, odstaje motorycznie. Może to wynik zbyt krótkiego urlopu, może głów. Moim zdaniem zarząd białostockiego klubu popełnił błąd, nie dając odejść Michałowi Probierzowi. Na moje oko (już dziś parę razy je przecierałem), chemia na linii trener - zawodnicy wygasła.

Bić, bić, BIĆ!!! Karate, judo, boks tajski!!!

I na koniec - perełka. Dawid Plizga, podobno jeden z najzdolniejszych piłkarzy Ekstraklasy, murowany kandydat do miejsca w reprezentacji, przyszłość polskiej kadry. Mam nadzieję, że Smuda oglądał ten mecz. Może wreszcie przejrzy na oczy (jak ja!). Trzy stuprocentowe sytuacje, zero goli. Albo nad bramką, albo w bramkarza, albo panika. Do tego niecelne podanie w ostatniej (świetnej!) akcji meczu. Jak w tytule: każdy Dawid to piłkarska pierdoła? Janczyk - gdy toczy się z piłką, gołębie uciekają ze stadionu. Nowak - mentalna panienka (przygoda z Polonią), człowiek kontuzja, pod bramką rywala jeździec bez głowy. No i Plizga... Jeśli chcecie, by Wasz synek w przyszłości kopał piłkę, nie nazywajcie go Dawid.