Hit dla Rennes, zwycięska Marsylia

Bez wielkich niespodzianek zakończyły się sobotnie spotkania 22. kolejki Ligue 1. Najciekawszy mecz odbył się na Route de Lorient, gdzie Stade Rennais stoczyło zacięty bój z Paris Saint-Germain.

Znakomite widowisko w Rennes

W Bretanii, czwarta drużyna Ligue 1, Stade Rennais, podejmowała wicelidera z Paryża. Ciężko było wskazać faworyta tego spotkania, ale każdy zdawał sobie sprawę, że obie drużyny stworzą wspaniałe widowisko.

Pierwsza część gry była bardzo wyrównana, ale przeprowadzana w dość ślimaczym tempie. Stroną atakującą było PSG, ale młodzi Bretończycy przeprowadzali bardzo szybki i składne kontry. W 20. minucie nominalny skrzydłowy gospodarzy, Yacine Brahimi znalazł się w środku boiska, dobrym zwodem zmylił Claude'a Makelele i z okolic pola karnego oddał znakomity strzał po ziemi, który musiał zakończyć się bramką. Zmuszeni do ataku paryżanie nie zdołali wyrównać do końca pierwszej połowy. Swoje klarowne sytuacje zmarnowali Giuly i Nene. Wartym odnotowania faktem jest wysłanie szkoleniowca Rennes na trybuny, prawdopodobnie Frederic Antonetti powiedział kilka słów za dużo i pan Duhamel postanowił wyrzucić 49-latka z ławki trenerskiej.

Opisując dokładnie drugą połowę, można byłoby stworzyć światowy bestseller. Dramaturgia i emocje niczym w dziełach szekspirowskich, oraz zmiany nastrojów jakich nie powstydziłby się sam Steven Spielberg, tak właśnie wyglądało drugie 45 minut.
Od mocnego uderzenia rozpoczęli zawodnicy Stade Rennais, niczym młodzi i gniewni z całych sił dążyli do powiększenia prowadzenia. Doświadczony zespół Kombouare nie tylko wytrzymał napór gospodarzy, ale również podkręcił niesamowicie tempo gry. Obie ekipy rozgrywały znakomite spotkanie, a do perfekcji brakowało im tylko kolejnych trafień. Wyrównującą bramkę powinien zdobyć Ludovic Giuly, ale Francuz dwukrotnie przegrał pojedynek z Nicolasem Douchezem. Przewagę PSG z czasem przyćmił bardzo groźne kontrataki gospodarzy, ale Edel radził sobie ze strzałami piłkarzy Antonettigo. Końcówka meczu wyglądała trochę jak bitwa dwóch obozów, jeden rozłożył się w okolicach pola karnego, Rennes zaś drugi pod bramką gości. Ostatnie minuty zdominowało jednak Paris Saint-Germain. Czasu było coraz mniej, więc Kombouare postawił wszystko na jedną kartę i opłaciło się, bowiem ofensywne ustawienie drużyny przyniosło wiele bramkowych okazji, ale cudów w bramce dokonywał Douchez. Obroniony strzał Hoarau z sześciu metrów i sparowanie niezwykle precyzyjnego strzału Nene na rzut rożny poszłyby na marne, gdyby. No właśnie, gdyby gracze Paris Saint-Germain, a konkretnie Chantome nie dał złapać się na pułapkę ofsajdową defensywy Rennes. Nene, co prawda wbił piłkę do bramki, ale wielką radość gości przerwał gwizdek sędziego, który zmuszony był odgwizdać pozycję spaloną. Chwilę po nieuznanej bramce Brazylijczyka sędzia zagwizdał po raz ostatni i trybuny wybuchły.

Tym zwycięstwem Stade Rennais zrównało się liczbą punktów z Paris Saint-Germain. Jest to wymarzony rezultat dla lidera. Lille OSC w przypadku zwycięstwa na AJ Auxerre ucieknie drugiemu zespołowi na siedem oczek.

Zawodnicy meczu: Nicolas Douchez/ Nene/ Yacine Brahimi

Stade Rennais 1:0 Paris Saint-Germain

Ciężka przeprawa mistrzów

Na Stade Velodrome, miejscowa Olympique Marsylia podejmowała AC Arles. Beniaminek z Avignon zajmuje ostatnią pozycję w tabeli i w zestawieniu z mistrzowskimi aspiracjami gospodarzy można było spodziewać się meczu do jednej bramki. Rangę spotkania najlepiej wyrażały trybuny, które świeciły pustkami, co w Marsylii zdarzało się bardzo rzadko.

Obie drużyny rozpoczęły mecz bardzo chaotycznie. Głupie błędy, łatwe straty i niecelne podania, tylko tyle można było zapamiętać z pierwszych minut. Z czasem nastąpiła spodziewana przewaga gospodarzy. Pierwszy sygnał do ataku dał Gignac, który w 12. minucie z przewrotki uderzył w poprzeczkę. Od tego momentu spotkanie nabrało bardzo szybkiego tempa, które odpowiadało podopiecznym Didiera Deschampsa. Do pełni szczęścia brakowało tylko bramki, która do końca pierwszej połowy nie padła. Bardzo słaba skuteczność i wspaniała dyspozycja golkipera Arles sprawiły, że marsylczycy schodzili do szatni przy ogromnych gwizdach.

Od początku drugiej części gry "Les Phoceens" rzucili się do ataku. Kilka niebezpiecznych rzutów wolnych i ataków pozycyjnych nie przyniosły zmiany rezultatu. Udało się to uczynić w 52. minucie, kiedy Andre-Pierre Gignac wpakował piłkę do siatki z najbliższej odległości. Francuz zasługiwał na tę bramkę jak mało kto, bowiem był najjaśniejszą postacią tego spotkania. To trafienie nie zmieniło zbyt wiele w przebiegu meczu. Nadal trwał festiwal niecelnych strzałów ze strony gospodarzy, a Lwy nie potrafiły zagrozić defensywie "Les Phoceens". Do końca spotkania nie padło więcej bramek i Olympique Marsylia zasłużenie pokonała AC Arles 1:0.

Zawodnik meczu: Andre-Pierre Gignac

Olympique Marsylia 1:0 AC Arles-Avignon

Inne sobotnie spotkania Ligue 1:

RC Lens 1:1 Valenciennes FC

OGC Nice 1:0 FC Sochaux

Montpellier 1:2 AS Saint-Etienne

Stade Brestois 2:1 Nancy

SM Cane 0:2 FC Lorient



Dudka strzela i zatrzymuje Lille!

Podczas niedzielnych meczów 22. kolejki faworyci zawiedli. Punkty na rzecz Auxerre i Bordeaux straciły Lille oraz Olympique Lyon.

Lille zatrzymane!

Na Stade de l'Abbe Deschamps broniące się przed spadkiem AJ Auxerre podejmowało lidera Ligue 1 - Lille OSC. "Les Douges" stanęli przed wielką szansą powiększenia przewagi nad drugą drużyną w lidze do siedmiu punktów. Wszelkie statystyki stawiały w roli faworyta gości, którzy podczas obecnego sezonu zdeklasowali rywali we wszystkich klasyfikacjach.
W pierwszej jedenastce Jeana Fenandeza znalazło się miejsce dla Jelenia i Dudki, ale niestety nie mieli oni okazji rywalizować z reprezentacyjnym kolegą Ludoviciem Obraniakiem, który mecz przesiedział na ławce rezerwowych.

Zawodnicy Auxerre mogli liczyć tylko na siebie, stadion świecił bowiem niesamowitymi pustkami, co mogło dziwić, bo przecież Lille jest drużyną, która prezentuje najlepszy futbol we Francji.

Od pierwszego gwizdka przewagę osiągnęli goście, którzy zamknęli gospodarzy na ich własnej połowie i budowali bardzo groźne ataki. Drużyna Auxerre wyglądała trochę jak wybudzony z zimowego snu niedźwiedź. Dominacja Lille znalazła swoje potwierdzenie w praktyce po siedmiu minutach gry, kiedy to Moussa Sow doszedł do piłki na dwunastym metrze i efektownym strzałem z przewrotki umieścił piłkę w siatce. Zdezorientowani piłkarze AJA nie mieli nic do powiedzenia przy wspaniałej dyspozycji Lille. Po pierwszym kwadransie posiadanie piłki wynosiło 75% do 25% na korzyść gości. Właśnie, po piętnastu minutach nastąpił przełom, do głosu coraz częściej dochodzili gospodarze, ale samotne rajdy Jelenia czy Birsy nie przynosiły nic znaczącego. Do końca pierwszej połowy więcej bramek nie padło i to zawodnicy Lille schodzili do szatni w lepszych nastrojach.

Od początku drugiej części gry widać było, że w szatni gospodarzy padło wiele gorących słów, Auxerre stało się bowiem zupełnie inną drużyną niż przed przerwą. Mimo iż Lille było stroną atakującą, to podopieczni Jeana Tigany z minuty na minutę grali coraz lepiej. Wszelkie próby ataków przyjezdnych zatrzymywane były w okolicach 25. metra. Zacięta walka w środku boiska i wiele przewinień bardziej pasowały drużynie Auxerre, która na ostatni kwadrans kompletnie zdominowała gości. Ambicje gospodarzy zostały nagrodzone w 86. minucie, kiedy to Dariusz Dudka pokonał Mickaela Landreau. W tej sytuacji poważny błąd popełnił asystent sędziego, który nie zauważył dotknięcia piłki przez Le Talleca znajdującego się na pozycji spalonej. Do końca meczu żadna ekipa nie potrafiła przechylić szali zwycięstwa na swoją stronę i spotkanie zakończyło się rezultatem remisowym.

zawodnik meczu: Dudka (AJA)/Hazard (LOSC)

AJ Auxerre 1:1 Lille OSC

Bezbramkowy hit na Stade Gerland

Ostatni mecz 22. kolejki Ligue 1 zapowiadał się bardzo interesująco. Na Stade Gerland mierzył się półfinalista z ćwierćfinalistą zeszłorocznej Ligi Mistrzów, zawodnicy Olympique Lyon podejmowali graczy Girondins Bordeaux. Ekipa prowadzona przez Claude'a Puela przy ewentualnej wygranej mogła kosztem PSG wskoczyć na pozycję wicelidera.

Początek spotkania zapowiadał wielki mecz. Oba zespoły starały narzucić swój styl gry, co doprowadziło do wielu starć w środkowej strefie boiska. Pierwsze 45 minut przeprowadzone zostało w bardzo szybkim tempie i fani zgromadzeni na Stade Gerland przeżywali prawdziwą huśtawkę nastrojów, bo futbolówka co chwila stwarzała zagrożenie zarówno z jednej, jak i drugiej strony boiska. Dwie klarowne sytuacje bramkowe miał Cris, ale jego uderzenia głową bronił Cedric Carrasso. Znakomite zawody rozgrywał Michel Bastos, który perfekcyjnie czytał grę gości.

Piętnastominutowa przerwa nie przyniosła wielu zmian. Ani Lisandro Lopez, ani Gomis nie potrafili uszczęśliwić zgromadzonych na Stade Gerland kibiców. W drużynie gości bardzo dobry mecz rozgrywał Jaroslav Plasil i to on był blisko pokonania Hugo Llorisa, ale golkiper Lyonu wykazywał się znakomitym refleksem. Do końca meczu żadna drużyna nie potrafiła zdobyć upragnionej bramki i hit 22. kolejki zakończył się bezbramkowym remisem.

zawodnik meczu: Bastos (OL)/Plasil (GB)

Olympique Lyon 0:0 Girondins Bordeaux

Zwycięstwo "Le Tef"

Toulouse FC zwyciężyła z AS Monaco 2:0 i znacznie zbliżyła się do strefy pucharowej. Obie bramki dla gospodarzy zdobył Moussa Sissoko, który perfekcyjnie wykorzystał błędy defensywy Monaco. Goście jedyną dogodną sytuację bramkową mieli w doliczonym czasie gry, ale Georgie Welcome trafił w słupek i oszczędził nerwów fanom z Tuluzy.

zawodnik meczu: Sissoko (Toulouse)

Toulouse FC 2:0 AS Monaco