"The Blues" pierwszą szansę do wyjścia na prowadzenie stworzyli już dwie minuty po pierwszym gwizdku sędziego, kiedy strzał Nicolasa Anelki wylądował obok słupka. Kilka minut później dwukrotnie z dystansu uderzył Michael Essien, lecz oba te strzały pewnie odbił Heurelho Gomes. Niecelne uderzenie z rzutu wolnego oddał z kolei Branislav Ivanović. Tottenham odpowiedział z kolei strzałem Garetha Bale'a, który również nie trafił w światło bramki. Pod koniec pierwszego kwadransa gry gospodarze wyszli jednak na prowadzenie. Akcję lewym skrzydłem przeprowadził Jermain Defoe, podał do Romana Pawliuczenki, który strzałem z pierwszej piłki nie dał szans bramkarzowi na skuteczną interwencję.
W 25. minucie meczu do wyrównania mógł doprowadzić Salomon Kalou, lecz jego uderzenie obronił bramkarz Tottenhamu. Dobrą okazję zmarnował także Pawliuczenko, który uderzył niecelnie po dośrodkowaniu Bale'a z rzutu wolnego. Osiem minut przed końcem pierwszej części spotkania dwukrotnie głową uderzał Kalou, ale żaden z tych strzałów nie znalazł drogi do bramki przeciwnika. Już w doliczonym czasie gry Essien zablokował strzał Pawliuczenki i pierwsza połowa zakończyła się przy jednobramkowym prowadzeniu Tottenhamu,
Dwie minuty po wznowieniu gry Carlo Ancelotti zdecydował się na dokonanie pierwszej roszady w składzie swojego zespołu. Roszady, która w dalszych fragmentach meczu okazała się bardzo istotna. Z murawy zszedł John Obi Mikel, pojawił się na niej natomiast Didier Drogba. Chwilę po tej zmianie strzał ze skraju pola karnego oddał Defoe, ale nie był to strzał lecący w światło bramki. Równie niecelnie uderzył również Luka Modrić. Chelsea odpowiedziała strzałem Drogby, którego uderzenie sparował Gomes.
Pod koniec pierwszego kwadransa gry na dokonanie pierwszej zmiany zdecydował się także szkoleniowiec Tottenhamu. Peter Crouch pojawił się na murawie zamiast nieskutecznego w dzisiejszym spotkaniu Defoe. Minutę po tej zmianie z dystansu uderzył Gareth Bale, on jednak także nie mógł wstrzelić się w tym meczu i po raz kolejny spudłował. Szczęścia próbował także Essien, lecz tym razem strzał reprezentanta Ghany zablokował Sebastien Bassong. W 70. minucie meczu do wyrównania doprowadził Didier Drogba. Nie najlepiej w tej sytuacji zachował się bramkarz gospodarzy, piłka po strzale gracza Chelsea odbiła się bowiem od jego klatki piersiowej i wpadła do siatki.
Goście próbowali pójść za ciosem. Chwilę po trafieniu Drogby z dystansu strzelał Anelka, lecz tym razem Gomes zachował się dużo lepiej. Później nastąpiła seria rzutów rożnych dla "The Blues", z których nie wynikło jednak nic ciekawego. Dziewięć minut przed końcem regulaminowego czasu gry po raz kolejny próbował Essien, lecz i tym razem nie trafił w światło bramki. Już w doliczonym czasie gry Gomes sfaulował w polu karnym Ramiresa i sędzia podyktował rzut karny. Do wykonywania "jedenastki" podszedł Drogba. Rzutu karnego jednak nie wykorzystał, za wcześniejsze pomyłki zrehabilitował się bowiem Gomes, broniąc strzał zawodnika Chelsea. Chwilę później reprezentant Wybrzeża Kości Słoniowej wyładował swoją frustrację na Alanie Huttonie, jednak sędzia nie zdecydował się na wyrzucenie go z boiska i skończyło się tylko na żółtej kartce. Tottenham zremisował więc w meczu z Chelsea 1:1. Dla podopiecznych Carlo Ancelottiego jest to już czwarty z rzędu mecz bez zwycięstwa w Premiership.
Bolton - Blackburn
Mecz rozpoczął się od mocnego uderzenia, bo zgromadzeni kibice mogli obejrzeć po akcji ze strony obu drużyn. Już po dwóch minutach po jednym strzale na swoim koncie mieli Jason Roberts oraz Mark Davies. Gospodarze nie dość, że są rewelacją rozgrywek i budzą respekt swoją pozycją w tabeli, to jeszcze grali u siebie. Niesieni wsparciem lokalnych fanów atakowali bramkę rywali, chociaż goście również zagrażali ich bramkarzowi. Czynił to między innymi El-Hadji Diouf, który oddał strzał w światło bramki pod koniec pierwszego kwadransa. Nieraz gola próbował zdobyć Martin Petrow, lecz jego wysiłki nie przyniosły skutku. Tymczasem podopieczni "Big Sama" nawet wyróżniali się swoją postawą, świetną okazję miał w 35. minucie Pedersen.
Po przerwie obraz spotkania nieco się zmienił. Po około 10 minutach gry sędzia Clattenburg wyrzucił z boiska Marka Daviesa, który zobaczył drugą żółtą kartkę. Za chwilę na boisku zameldował się zatem Fabrice Muamba. Wkrótce padła też pierwsza bramka, a zdobył ją właśnie świeżo wprowadzony zawodnik, który na wpisanie się do protokołu meczowego potrzebował trzech minut. Prawdziwe emocje rozpoczęły się jednak pod koniec regulaminowego czasu gry. W 87. minucie wyrównującego gola zdobył Mame Biram Diouf. Jednak po około 60 sekundach znów prowadzili gospodarze, którzy w porę zaatakowali rywala. Stuart Holden otrzymał świetne podanie od Daviesa i pozbawił złudzeń podopiecznych Allardyce'a. Trzy punkty zostały na Reebok Stadium.
Wolverhampton - Birmingham
Spotkanie zaczęło się od mało przyjemnego incydentu, gdyż już po dwóch minutach gry sędzia Martin Atkinson pokazał pierwszą żółtą kartkę, w tym przypadku dla zawodnika gości, Rogera Johnsona. Jako pierwsi bramce rywala zagrozili gospodarze, strzały głową oddali Edwards oraz Ebanks-Blake. Podopieczni McLeisha atakiem odpowiedzieli dopiero po 25 minutach gry, niecelnie uderzył Sebastian Larsson, który ostatnio wyznał, iż nie wyklucza, że może opuścić swój obecny klub. Jakiś czas później zakotłowało się trochę w polu karnym gości, pokonać bramkarza próbował Stephen Hunt, lecz golkipera dobrze asekurowali partnerzy z zespołu. "Wolves" byli jednak na fali i co raz próbowali zmienić wynik. Bardzo aktywny był Stephen Ward. Gospodarze w końcu wyszli na prowadzenie, lecz dokonali tego rzutem na taśmę i zdobyli tak zwaną bramkę do szatni. Uczynili to za pośrednictwem Stephena Hunta.
W drugiej połowie wynik meczu się nie zmienił. Birmingham nie pomogło zdjęcie Zigicia i wprowadzenie Beausejoura, bramki już nie padły. Chociaż Wolverhampton od dłuższego czasu przeżywał kryzys, tak teraz zdołał choć trochę wyprostować swą ścieżkę. Po przerwie zdecydowanie zabrakło jednak celnych strzałów. Tak czy siak dzięki temu zwycięstwu podopieczni McCarthy'ego spychają West Ham United na ostatnią pozycję w tabeli. Jeżeli dobrze zagrają w następnej kolejce w wyjazdowym spotkaniu przeciwko West Bromwich, to kto wie - może uda im się wydostać ze strefy spadkowej.