W obu zespołach zabrakło kilku istotnych graczy. W szeregach Dynama nie mogli zagrać Leandro Fernandez i Luke Wilkshire, a w ich miejsce Miodrag Bożović postawił dziś na Marko Lomicia oraz Marcina Kowalczyka. Z kolei w kadrze Spartaka nie znaleźli się m.in. Nicolas Pareja, Alex i Ari, dzięki czemu do pierwszego składu wskoczyli Nikola Drincić i Anton Chodyjew. Ten mecz był również szczególny dla pomocnika "Miaso", Dmitrija Kombarowa, który jeszcze latem tego roku był graczem Dynama.
Przed rozpoczęciem meczu kibice Dynama zorganizowali krótką uroczystość, w trakcie której wręczyli nagrodę najlepszemu zawodnikowi swojej drużyny w kończącym się sezonie. To wyróżnienie spotkało Kevina Kuranyiego, który od momentu przenosin z Schalke 04 Gelsenkirchen imponował dobrą formą.
Już w 6. minucie gry z dobrej strony pokazał się Marcin Kowalczyk. Polski obrońca przeprowadził rajd prawym skrzydłem i podał do Dmitrija Chochłowa, ale strzał doświadczonego pomocnika ofiarnie zablokował Rienat Sabitow. W 12. minucie ponownie sytuację musieli ratować defensorzy gości. Tym razem Kevin Kuranyi został powstrzymany przez Marka Suchego.
Piłkarze Spartaka dopiero po kwadransie zbliżyli się pod bramkę Antona Szunina. Wówczas na uderzenie zdecydował się Żano Ananidze, ale golkiper gospodarzy był na posterunku. W 23. minucie doszło do niebezpiecznej sytuacji. Aleksandr Szeszukow kopnął w twarz Igora Siemszowa i pomocnik Dynama musiał na chwilę opuścić plac gry. Winowajca obejrzał za swoje zagranie żółtą kartkę.
240 sekund później drużyna prowadzona przez Walerego Karpina wyszła na prowadzenie. Aiden McGeady posłał precyzyjne podanie w kierunku Wellitona, a brazylijski snajper pewnym strzałem wyprowadził Spartak na prowadzenie.
Zaledwie trzy minuty później goście zmarnowali kapitalną szansę na podwyższenie rezultatu. Z bliska strzelał Żano Ananidze, ale Szunin fantastycznie obronił. To nie był najlepszy mecz gruzińskiego pomocnika Spartaka, co pokazała sytuacja z 34. minuty. Osiemnastolatek otrzymał piłkę w polu karnym rywala, ale zamiast skierować ją do siatki, spudłował.
Przed końcem pierwszej połowy gospodarze zdecydowali się zaatakować przeciwników i to opłaciło się w 38. minucie. Andrij Woronin wypatrzył Dmitrija Chochłowa, a rozgrywający swój ostatni mecz w profesjonalnej karierze piłkarz Dynama nie dał szans Andrijowi Dzikaniowi na skuteczną interwencję.
W przerwie trenerzy przeprowadzili trzy zmiany. Miodrag Bożović zastąpił kontuzjowanego Igora Siemszowa Tomislavem Dujmoviciem, natomiast Walery Karpin zdjął z boiska Żano Ananidzę i Aleksandra Chodyjewa, a w ich miejsce pojawili się Ibson oraz Nikita Bażenow.
Siedem minut po rozpoczęciu drugiej połowy swoją szansę na zdobycie gola miał Aleksandr Szeszukow. Obrońca "Miaso" otrzymał podanie od Dmitrija Kombarowa i uderzył na bramkę Szunina, jednak młody golkiper złapał piłkę. Po godzinie ponownie zrobiło się niebezpiecznie w polu karnym Dynama, ale Welliton strzelił nad poprzeczką.
Błyskawicznie mógł odpowiedzieć Kevin Kuranyi. Niemiec oszukał obrońców Spartaka, jednak nie zdołał pokonać dobrze ustawionego Dzikania. Chwilę później Szunin wybronił strzał głową Wellitona.
Od 68. minuty Dynamo musiało grać w osłabieniu. Adrian Ropotan brutalnie sfaulował McGeady'ego i sędzia Aleksandr Kołoboajew bez wahania usunął Rumuna z boiska. Siły na murawie zostały wyrównane dziesięć minut później, a w roli głównej ponownie wystąpił Aiden McGeady. Tym razem Irlandczyk kupiony latem z Celtiku Glasgow postanowił zrewanżować się za wcześniejsze przewinienie Ropotana i bez piłki kopnął Marcina Kowalczyka. Decyzja arbitra mogła być tylko jedna - pokazanie agresorowi czerwonej kartki.
Polak również nie dograł spotkania do końca, ponieważ w 84. minucie zmienił go Aleksandr Kokorin. Ofensywna gra zawodników Dynama mogła przynieść im bramkę w 87. minucie. Do zagrania Chochłowa doszedł Aleksandru Epureanu, Mołdawianin nie zdołał jednak pokonać Dzikania. To była ostatnia szansa na strzelenie gola w tym spotkaniu i mecz ostatecznie zakończył się remisem 1:1.
Sibir okazał się zdecydowanie najgorszą drużyną Premier Ligi. Białoruski trener Igor Kriuszczenko nie potrafił odpowiednio poskładać drużyny i wykorzystać drzemiącego w niej potencjału. W całym sezonie doprowadził klub do zaledwie czterech zwycięstw i aż 18 porażek. Zespół z trzeciego największego miasta Rosji stracił 58 bramek, najwięcej w lidze. Jego słabe wyniki spowodowały, że drużyna Wojciecha Kowalewskiego i Bartłomieja Grzelaka pewna degradacji była już od dwóch kolejek.
W niedzielę do Sibiru dołączyła Ałania. Zespół z Kaukazu do Premier Ligi dostał się kuchennymi drzwiami, dzięki rezygnacji FK Moskwa, lecz wcale nie robił złego wrażenia. By utrzymać się w elicie podopieczni Władimira Szewczuka musieli pokonać Saturna Ramienskoje. Wobec remisu z graczami spod Moskwy oraz niekorzystnymi dla nich rezultatami spotkań Amkara i Kryljów, uplasowali się na 15. miejscu i ich również nie zobaczymy w nowym sezonie.
Od jakiegoś czasu, ze względu na wcześniejsze zakończenie rozgrywek, znani są również następcy Ałanii i Sibiru, które były tegorocznymi beniaminkami. W ich miejsce w sezonie 2011/2012 w Premier Lidze pojawią się Kubań Krasnodar i Wołga Niżny Nowogród. Warto zauważyć, że opiekunem zespołu zeszłorocznego spadkowicza jest były opiekun krakowskiej Wisły, Dan Petrescu.