Już w 10. minucie Lis sfaulował w polu karnym Cieślińskiego, a
sędzia bez wahania wskazał na jedenasty metr. Do wykonywania rzutu
karnego podszedł sam poszkodowany, lecz chybił. Dziesięć minut
później Cieśliński wepchnął wślizgiem piłkę do bramki, jednak
arbiter odgwizdał w tej sytuacji spalonego. W 26. minucie nic nie
stanęło już na drodze najskuteczniejszemu zawodnikowi Podbeskidzia
w zdobyciu gola. Rogalski przejął futbolówkę w środku pola, podał
ją do Cieślińskiego, a ten strzałem po ziemi umieścił ją w siatce.
Zaledwie cztery minuty później w roli głównej znów wystąpił duet
Rogalski - Cieśliński. Po uderzeniu tego pierwszego Lis sparował
piłkę przed siebie, a Cieśliński nie miał problemów z wpakowaniem
jej do siatki. Napastnik gospodarzy mógł ustrzelić hat-tricka, ale
w 40. minucie po centrze Łatki trafił głową w słupek.
W drugiej odsłonie dalej trwał napór Podbeskidzia, ale brakowało
skuteczności. Najbliżej podwyższenia wyniku był w 59. minucie
Chmiel, który minimalnie chybił, strzelając szczupakiem. W całym
spotkaniu gospodarze oddali ponad dwadzieścia strzałów na bramkę
Lisa. "Górale" zwycięstwem nad Wartą w pełni zrehabilitowali się za
porażkę w ostatniej kolejce z Piastem. Dwubramkowa porażka to
najniższy wymiar kary, jaki spotkał dzisiaj "Zielonych".