Już od pierwszych minut Argentyna chciała pokazać, kto jest tutaj faworytem. Rajdem środkiem pola popisał się Messi, piłkarz Barcelony poszukał w polu karnym Teveza, lecz napastnik Manchesteru City nie zdołał przyjąć piłki. Chwilę później ładnie zapowiadającą się akcję Nigeryjczyków zatrzymał Heinze. Jednak piłka szybko wróciła pod pole karne "Albicelestes". Akcja prawym skrzydłem "Superorłów", Obinna popisał się ładnym przerzutem piłki na drugą stronę, tam znalazł się Obasi, lecz jego mocny strzał wylądował obok słupka bramki Romero.
W 3. minucie znów błysnął Messi. Argentyńczyk raz jeszcze pokazał swoje indywidualne umiejętności, łatwo mijając obrońców Nigerii, po czym wyłożył piłkę jak na tacy Higuainowi. Napastnik Realu Madryt nie wykorzystał dogodnej sytuacji i strzelił obok bramki. Mecz rozpoczął się bardzo ekscytująco, po zaledwie pięciu minutach oglądaliśmy kilka groźnych akcji z obu stron i dwa efektowne rajdy Messiego.
W 6. minucie spotkania niedokładne podanie Nigeryjczyków przejął Messi. Argentyński napastnik rozegrał piłkę z Tevezem i popisał się ładnym strzałem na bramkę Enyeamy, lecz bramkarz wybił piłkę na rzut rożny. Dośrodkowanie Verona z rzutu rożnego sięgnął głową Heinze i, ku uciesze Diego Maradony i kibiców "Albicelestes", mocno strzelił na bramkę Nigerii. Bramkarz nie miał większych szans na interwencje, piłka wylądowała w lewym oknie bramki i Argentyna objęła prowadzenie.
Po zdobyciu bramki przez podopiecznych Maradony do głosu doszli Afrykanie. Po brzydkim faulu Teveza dośrodkowanie z rzutu wolnego Taiwo wylądowało w rękach pewnie interweniującego Romero. Chwilę później piłkę stracił Samuel, lewym skrzydłem z piłką pobiegł Obinna. Nigeryjski skrzydłowy płasko dośrodkowywał piłkę, lecz na jej drodze stanął naprawiający swój błąd Samuel i akcja skończyła się rzutem rożnym. Po chwili kolejny przechwyt Obasiego i akcja lewym skrzydłem Nigeryjczyków, tym razem zakończona niecelnym dośrodkowaniem.
W odpowiedzi zaatakowali Argentyńczycy. W 15. minucie długą piłkę do Messiego z największym trudem wyłapał bramkarz podopiecznych Larsa Lagerbacka. Po chwili po raz kolejny błysnął Messi. Argentyńczyk pobiegł z piłką prawą stroną, po czym zmienił kierunek biegu i oddał bardzo ładny, techniczny strzał, który z najwyższym trudem na rzut rożny wybił Vincent Enyeama. W 22. minucie jeszcze raz groźnie zaatakowali "Albicelestes", tym razem Tevez świetnie odnalazł w polu karnym Higuaina, lecz napastnik Realu Madryt nie wykorzystał sytuacji jeden na jeden z bramkarzem Nigerii. To jednak nie koniec akcji, po rzucie rożnym groźnie na bramkę uderzał Samuel, lecz jego strzał wylądował nad bramką.
W 37. minucie raz jeszcze niebezpieczną akcję przeprowadzili Argentyńczycy. Messi wykonywał rzut wolny z prawej strony boiska, wszyscy spodziewali się dośrodkowania, tymczasem napastnik podał piłkę przed pole karne, ta wróciła do niego jak bumerang i gwiazdor Barcelony znalazł się w doskonałej sytuacji. Messi zachował się najlepiej jak mógł, lecz doskonałą interwencją popisał się Eneyama. W 40. minucie pierwszą żółtą kartkę w meczu obejrzał Gutierrez, chwilę później w odpowiedzi Nigeryjczycy sfaulowali Messiego. Rzut wolny dla Argentyny z odległości 20 metrów skończył się jednak niecelnym strzałem Verona.
Druga połowa zaczęła się od kolejnych ataków "Albicelestes". Akcję rozpoczął Messi, z lewej strony dośrodkowywał Veron, piłka trafiła do wbiegającego w pole karne napastnika Barcelony, lecz jego strzał minął słupek bramki Nigeryjczyków. Po chwili oglądaliśmy ładną akcję Teveza, który podał do Higuaina, napastnik Realu w trudnej sytuacji wywalczył rzut rożny. Po dośrodkowaniu z kornera piłkę sięgnął Samuel, jednak jego strzał poszybował nad bramką.
W 52. minucie trener Lars Lagerback próbował coś zmienić w składzie swoich podopiecznych. Na boisku pojawił się Martins, lecz ta zmiana nie miała większego wpływu na obraz gry. Przy piłce wciąż utrzymywali się Argentyńczycy, którzy długo rozgrywali futbolówkę na połowie przeciwnika, od czasu do czasu próbując uruchomić któregoś z napastników prostopadłym podaniem lub zagrozić bramce Afrykanów indywidualną akcją. Tak było właśnie w 60. minucie, Messi przebiegł z piłką około 30 metrów, po czym uderzył na bramkę, lecz jego strzał zablokowali nigeryjscy obrońcy. Po rzucie rożnym groźnie skontrował zespół "Superorłów". Akcja skończyła się jednak niecelnym strzałem z dystansu.
Między 60. a 65. minutą do głosu doszli Nigeryjczycy, lecz dobrze spisująca się defensywa Argentyny nie dopuściła do zbyt groźnych sytuacji pod bramką Romero. Jednak chwile przewagi Afrykanów skończyły się bardzo groźną kontrą "Albicelestes". Argentyńczycy mieli znaczną przewagę liczebną na połowie przeciwników, z piłką pobiegł Tevez, który podał do Messiego, groźny strzał Argentyńczyka obronił jednak Enyeama. Chwilę później równie niebezpiecznie strzelał Higuain i znów dobrą interwencją popisał się nigeryjski bramkarz. W odpowiedzi groźnie kontrowali Afrykanie, jednak defensorzy zespołu z Ameryki Południowej pewnie zażegnali niebezpieczeństwo.
W 70. minucie najlepszą akcję w tym spotkaniu stworzyli Nigeryjczycy. Podanie z lewej strony boiska trafiło do wbiegającego Taiwo, jednak mocny strzał obrońcy minął słupek bramki Romero.
W 73. minucie oglądaliśmy kolejną akcję Messiego. Tym razem nigeryjscy obrońcy musieli zatrzymać argentyńskiego gwiazdora faulem. Rzut wolny z odległości około 25 metrów wykonywał sam poszkodowany, lecz strzelił wysoko nad bramką. Afrykanie wyraźnie nie radzili sobie z Messim. Za kolejny faul na piłkarzu Barcelony żółtą kartkę obejrzał Haruna. Kilka minut później szukający wyrównania Nigeryjczycy próbowali pokonać Romero strzałem z dystansu, jednak bramkarz Argentyny obronił mocny strzał Martinsa.
W 80. minucie oglądaliśmy kolejną wspaniałą akcję Argentyńczyków. Dwójkowa akcja Messiego i Milito skończyła się strzałem tego pierwszego, lecz Enyiama po raz kolejny udowodnił, że jest bramkarzem wysokiej klasy. W rewanżu groźną akcję przeprowadzili Nigeryjczycy. Prawym skrzydłem popędził Yakubu Aiyegbeni, dobrze dograł do Kalu Uche, lecz były piłkarz Wisły Kraków strzelił wysoko nad bramką. W odpowiedzi niebezpiecznie skontrowali podopieczni Diego Maradony. Z piłką pobiegł Diego Milito, mógł podać do niepilnowanego Messiego, lecz zbyt długo przetrzymał piłkę i obrońcy rywali zatrzymali groźny atak Argentyny.
Nigeria nie rezygnowała, zespół "Superorłów" wciąż szukał drogi do bramki Romero. W 85. minucie próbował Yakubu, lecz jego strzał poszybował ponad bramką. W ostatnich minutach jeszcze raz ładną akcję przeprowadził duet Messi - Milito. Akcja zakończyła się jednak tylko rzutem rożnym dla zespołu byłych mistrzów świata.
Zwycięstwo Argentyny było w pełni zasłużone. Wynik mógł być wyższy, gdyby nie dobra postawa bramkarza Nigeryjczyków. Podopieczni Diego Maradony potwierdzili, że należy ich traktować jako faworyta turnieju. Natomiast Leo Messi pokazał, że jest w stanie poprowadzić zespół do wielkich sukcesów.
Mecz rozpoczęli Koreańczycy, ale to Grecy jako pierwsi stworzyli sytuację podbramkową. Gekas dośrodkowywał i wywalczył rzut rożny, po którym omal nie padła bramka. Niecelnie głową uderzył Karagounis. W odpowiedzi gracze Korei Południowej rzucili się do ataku i po chwili wyszli na prowadzenie. W 7. minucie po dośrodkowaniu Ki Sung-Yeunga z narożnika boiska piłkę do siatki Greków wbił Lee Jung-Soo.
Mecz nabrał rumieńców. Co chwila oglądaliśmy akcje z jednej bądź drugiej strony. Dwukrotni mzistrzowie Azji często atakowali z kontrataku, ale żaden nie znalazł zakończenia pod bramką ekipy Otto Rehhagela. W pierwszym kwadransie szczególnie aktywny był prawy obrońca Korei, Doo-Ri Cha. W późniejszej fazie spotkania żadna z drużyn nie pokazała nic wyjątkowego. Grecy często próbowali bezpośrednich podań do przodu, a Koreańczycy starali się budować akcję podaniami po ziemi.
Świetną sytuację w 28. minucie wypracowali sobie podopieczni Huh Jung-Moo. Wspaniałym, prostopadłym podaniem popisał się pomocnik Manchesteru United, Park Ji-Sung. Piłka trafiła pod nogi Chu-Young Parka, który wyprzedził Loukasa Vyntrę i znalazł się w sytuacji sam na sam. Napastnik AS Monaco jednak zmarnował tę okazję, piłka po jego strzale trafiła w rękę, rzucającego się bramkarza i poszybowała nad poprzeczką.
W 44. minucie o mało nie doszło do wyrównania. Z lewego skrzydła dobrą piłkę dośrodkował Loukas Vyntra. Koreański bramkarz wyszedł do piłki i złapał ją, ale chwilę później wypadła mu z rąk. Błąd Sung-Ryoung Junga mógł kosztować bramkę, ponieważ z futbolówką niewiele minął się Theofanis Gekas. Gol jednak nie padł i pierwsza połowa zakończyła się jednobramkowym prowadzeniem Korei Południowej.
W drugiej odsłonie pierwszy strzał oddali gracze z Korei Południowej. Uderzenie Doo-Ri Cha zostało zablokowane przez jednego z greckich obrońców. Ekipa z Azji w pierwszych minutach prezentowała się o wiele lepiej od swoich europejskich rywali. Gra na początku drugiej połowy toczyła się głównie na połowie Greków i po kilku nieudanych próbach Koreańczyków w 52. minucie padła bramka na 2:0. Fatalny błąd w przyjęciu popełnił Loukas Vyntra, piłkę przejął Ji-Sung Park i podprowadził ją w pole karne, skąd spokojnym strzałem pokonał greckiego bramkarza.
Drużyna Otto Rehhagela w drugiej połowie grała niedokładnie i bez polotu. Całkiem inaczej prezentowali się gracze Jung-Moo Huha. Od początku drugiej części gry Koreańczycy grali z zębem i widać było, że zależy im na zwycięstwie. Do 61. minuty Grecy wykorzystali wszystkie zmiany. W drugiej części gry na boisku pojawił się Christos Patsatzoglou, który zmienił Giorgosa Karagounisa. W 59. minucie Georgiosa Samarasa zastąpił Dimitrios Salpigidis a trzy minuty później za Angelosa Charisteasa wszedł Pantelis Kapetanos.
Koreańczycy regularnie znajdowali sposób, aby znaleźć się w sytuacji strzeleckiej. W 58. minucie zablokowany został strzał Ki Sung-Yeunga. W odpowiedzi spróbowali zaatakować Grecy. Doskonałą piłkę w pole karne wrzucił Alexandros Tziolis i mało brakowało, że to podanie wykorzystałby Theofanis Gekas. W 63. minucie kolejną dobrą okazję zmarnował Park Chu-Young. Napastnik AS Monaco główkował ponad poprzeczkę po dośrodkowaniu Cha Doo-Ri.
Kiedy do końca meczu pozostało 20 minut, swoją grę znacznie polepszyli Grecy. W 68. minucie Theofanis Gekas znalazł się w polu karnym i próbował strzelać tyłem do bramki. W 70. minucie kolejny poważny błąd w defensywie popełnił Vyntra, jednak sytuację uratował bramkarz Greków. Chwilę później ekipa Rehhagela znalazła się pod polem karnym Koreańczyków. Niecelny strzał oddał Pantelis Kapetanos. W 71. minucie Seitaridis odegrał do Salpandigisa i Grecy wywalczyli rzut rożny. Teraz gra toczyła się na połowie Korei Południowej.
W 76. minucie w pole karne graczy Jung-Moo Huha dośrodkował Vyntra. Jego piłkę przejął jeden z rodaków i oddał strzał, który został zablokowany. Grecy domagali się rzutu karnego za zagranie ręką, ale sędzia odgwizdał pozycję spaloną. Pięć minut później niesygnalizowany strzał na bramkę Koreańczyków oddał Gekas. Doświadczony golkiper Korei nie dał się zaskoczyć i wybił piłkę na rzut rożny.
Pod koniec drugiej połowy inicjatywę ponownie przejęli gracze z Azji. W 82. minucie Alexandrosa Tzorvasa przetestował Park Chu-Young. Bramkarz Greków wybił piłkę na rzut rożny. Cztery minuty później Koreańczycy przeprowadzili dynamiczną akcję lewym skrzydłem. Pierwszy strzał został zablokowany, a dobitkę wybronił Tzorvas. Mocnym technicznym uderzeniem popisał się Lee Chung-Yong. W końcówce żadna z drużyn nie stworzyła akcji, która mogłaby zakończyć się zdobyciem bramki i mecz zakończył się dwubramkowym zwycięstwem Korei Południowej. Podopieczni Huh Jung-Moo jako pierwsi na mundialu zdobyli komplet punktów.