Finaliści mundialu: Wybrzeże Kości Słoniowej

Kiedy myśli się o najsilniejszych drużynach Afryki, od razu wymienia się reprezentację Egiptu. Nic w tym dziwnego, gdyż "Faraonowie" już trzykrotnie z rzędu zostali mistrzami Czarnego Lądu. Ponadto wylicza się także Ghanę, Kamerun i Nigerię. Jednak powinno się również wspomnieć o rosnącym w siłę zespole znad Zatoki Gwinejskiej - Wybrzeżu Kości Słoniowej.

Staż "Słoni" wśród najlepszych drużyn świata nie jest długi. Wielokrotnie nie udawało im się przejść przez eliminacyjne sito. Ulegali takim ekipom, jak wspomniane wcześniej Kamerun czy Nigeria. Ich wysiłek w końcu się jednak opłacił i przed czterema laty, gdy gospodarzem turnieju o mistrzostwo globu była Republika Federalna Niemiec, zadebiutowali w elicie. Bardzo silny zespół, choć miał wszelkie predyspozycje, by awansować do fazy pucharowej, miał sporego pecha. Trafił do Grupy C, nazywanej grupą śmierci, wraz z Serbią i Czarnogórą, Argentyną i Holandią. Ich premierowym występem na mundialu było starcie z jego faworytami "Albicelestes". Zespół prowadzony przez Henriego Michela stać było jedynie na honorową, będącą również historyczną, bramkę Didiera Drogby. Zwycięstwo ekipie z Ameryki Południowej przypadło dzięki golom Hernana Crespo i Javiera Savioli. Podobnie sprawa miała się w potyczce z "Pomarańczowymi". Pokonanie Edwina van der Sara przez Bakariego Kone nie starczyło na trafienia Robina van Persiego i Ruuda van Nistelrooya. Do spotkania z Serbią i Czarnogórą "Słonie" przystępowały wiedząc, że jest to mecz tylko o prestiż i pietruszkę. Po fatalnych błędach afrykańskiej defensywy piłkarze z Europy prowadzili już 2:0. Jednak niefrasobliwość w obronie Serbów oraz ich upodobanie do popełniania przewinień w polu karnym przy dobrej postawie Iworyjczyków sprawiło, że Aruna Dindane i Bonaventure Kalou odwrócili losy tej konfrontacji, dając Wybrzeżu Kości Słoniowej historyczne zwycięstwo.

Droga bohaterów niniejszego tekstu do Republiki Południowej Afryki nie była zbyt trudna. Piłkarze z tego kraju trafili do grupy E, w której przyszło im się zmierzyć z niezbyt wymagającymi przeciwnikami: Gwineą, Malawi i Burkina Faso. "Słonie" były zdecydowanymi faworytami do awansu i swój obowiązek spełniły. Przez eliminacje przeszły dosłownie jak burza, tracąc punkty jedynie w wyjazdowej potyczce z Malawi. O ich przewadze nad resztą stawki świadczy pięć uzyskanych zwycięstw oraz 19 bramek strzelonych przy zaledwie czterech straconych.

Obecny zespół Wybrzeża Kości Słoniowej jest ekipą, w której zdecydowanie bardziej postawiono na doświadczenie. Średnia wieku w tej drużynie wynosi prawie 26 lat. Zdecydowanie zaniża ją przede wszystkim utalentowany, grający w Lille OSC 22-letni Gervinho. Do bardziej znanych piłkarzy reprezentujących kraj położony nad Zatoką Gwinejską zaliczyć należy obrońcę Hamburgera SV oraz braci Toure - Kolo z Manchesteru City i Yayę z Barcelony. Spośród zawodników, jakich ma do dyspozycji selekcjoner "Słoni", zdecydowanie przed szereg wybija się liczący już 32 wiosny Didier Drogba. Urodził się on 11 marca 1978 roku w Abidżanie. Od samego początku widać po nim było, że do niczego nie ma takiej smykałki, jak do gry w piłkę i strzelania bramek. Na jego szczęście kontynent afrykański jest stale monitorowany przez skautów, głównie francuskich. Drogba został wypatrzony przez przedstawicieli Levallois. W miejscowej szkółce spędził rok, by na kolejny przenieść się do Le Mans. Z tym klubem właśnie podpisał swój pierwszy profesjonalny kontrakt. Młody Iworyjczyk niespecjalnie grzeszył skutecznością, więc nikogo nie zdziwiło sprzedanie go Guingamp. Tam jednak pokazał pełnię swoich możliwości, zdobywając 20 bramek w 45 meczach rozegranych dla swojej drużyny. Zawodnikiem zaczęli się interesować wielcy francuskiego futbolu. Drogba zdecydował się na przyjęcie oferty Olympique Marsylia.

W zespole ze Stade Velodrome również wytrzymał zaledwie jeden sezon. Nie ze względu na swoje słabe występy, lecz na nadmiar świetnych. Stał się prawdziwym liderem poczynań ofensywnych "Olimpijczyków", a w starciu Ligi Mistrzów przeciwko Partizanowi Belgrad ustrzelił klasycznego hat-tricka. Po odpadnięciu marsylczyków z najbardziej prestiżowych rozgrywek Iworyjczyk siał spustoszenie w polach karnych przeciwników swojego klubu w Pucharze UEFA. Doprowadził go do finału tego turnieju, gdzie jednak lepsza okazała się Valencia. Drogba wyszedł na tym świetnie, gdyż zdobył uznanie europejskiej widowni i dostał propozycję nie do odrzucenia. Zmianę barw klubowych i zdecydowanie lepszy kontrakt zaproponował mu przejmujący stery w londyńskiej Chelsea Jose Mourinho. W ekipie "The Blues" zawodnik z Wybrzeża Kości Słoniowej z marszu stał się niekwestionowaną gwiazdą. Występuje na Stamford Bridge nieprzerwanie od sezonu 2004/2005, znajdował uznanie w oczach wszystkich w tym okresie prowadzących team ze stolicy Anglii menadżerów, a sympatycy zespołu nie wyobrażają sobie wyjściowej jedenastki bez niego. Dotychczas w koszulce Chelsea zaprezentował się ponad 160 razy, umieszczając piłkę w siatce przeciwników 80 razy. Zdobył z nią między innymi dwa mistrzostwa Anglii, dotarł do finału Ligi Mistrzów oraz został królem strzelców Premiership. Jest ogromnie ważnym graczem swojej reprezentacji. Ma na swoim koncie 66 występów i 43 gole, co czyni go najlepszym snajperem w historii swojego kraju.

Przez dłuższy czas nie wiadomo było, kto poprowadzi "Słonie" w zbliżającym się pierwszym afrykańskim mundialu. Wydawało się, że zaszczytu tego dostąpił Vahid Halilhodżić, który w znakomitym stylu wygrał grupę eliminacyjną. Z Bośniakiem jednak pożegnano się po rozgrywanym w Angoli Pucharze Narodów Afryki, gdzie typowani do złotego medalu Iworyjczycy wrócili po porażce w ćwierćfinale. W końcu jednak został znaleziony następca szkoleniowca z byłej Jugosławii. Drużynę w RPA poprowadzi wywodzący się ze Szwecji Sven-Goran Eriksson. Swoją przygodę z trenerką rozpoczął od nieudanej przygody z Degerfors IF, z którego zwolniono go po roku. Kolejne trzy spędził w IFK Goeteborg, który doprowadził do mistrzostwa Szwecji. Po owocnych dwóch latach okraszonych mistrzostwami Portugalii z Benfiką przeniósł się na Półwysep Apeniński. Z Romą co prawda czempionatu nie zdobył, lecz dwukrotnie przywiózł do Wiecznego Miasta krajowy puchar. Przygoda z Fiorentiną okazała się wyjątkowo nieudana w jego wykonaniu. Morale odbudował dzięki powrotowi do Portugalii i kolejnym dwóm tytułom najlepszej drużyny tego państwa z Benfiką. Kolejne pięć lat spędził we Włoszech. Długo utrzymał się na stanowisku szkoleniowca Sampdorii Genua, choć nie miał z nią zbyt wielu osiągnięć. Udało mu się zdobyć jedynie Puchar Włoch.

Szwed bez pracy szybko nie pozostał. Naraził się jednak sympatykom Romy, gdyż zgodził się objąć najważniejszego rywala rzymian: Lazio. Jego powrót na Stadio Olimpico na długo pozostanie w pamięci kibiców "Orłów". Dzięki niemu "Biało-niebiescy" ponownie stali się wielcy, zdobywając pod jego wodzą mistrzostwo, dwa Puchary i dwa Superpuchary Włoch. Zwolniony po nieosiąganiu satysfakcjonujących wyników został pierwszym w historii cudzoziemcem na stanowisku selekcjonera reprezentacji Anglii. Wyspiarzy doprowadził dwukrotnie do ćwierćfinału mistrzostw świata oraz raz do mistrzostw Europy. Tam nabawił się kompleksu Luiza Felipe Scolariego, gdyż to Brazylijczyk za każdym razem (jako trener swojej kadry narodowej oraz Portugalii) eliminował synów Albionu. Następnie bez powodzenia prowadził Manchester City i reprezentację Meksyku, by ponownie zagościć w finałach mistrzostw świata. Czy epizod w Wybrzeżu Kości Słoniowej okaże się udanym w jego karierze szkoleniowej? Przekonamy się najpóźniej 11 lipca.

Iworyjczycy nie wyszli z grupy w Niemczech, gdyż trafili do zdecydowanie zbyt silnego towarzystwa. Holendrzy i Argentyńczycy byli poza ich zasięgiem. Wiele wskazuje jednak, że i w tym roku sytuacja się powtórzy. O ile z Koreą Północną są w stanie sobie poradzić, o tyle Brazylia i Portugalia są zespołami o znacznie wyższym potencjale. Chociaż byli wicemistrzowie Europy nie prezentują się tak rewelacyjnie pod wodzą Carlosa Quieroza niż wówczas, gdy kadra wybierana była przez Luiza Felipe Scolariego. Wydaje się jednak, że Cristiano Ronaldo i spółka poradzą sobie bez większych problemów z teamem Didiera Drogby, odsyłając go do domu po trzech meczach.