Z piekła do nieba

Didier Drogba po raz drugi w swojej karierze został wybrany piłkarzem roku w Afryce. DD w wielkim stylu poprowadził Wybrzeże Kości Słoniowej do finałów mistrzostw świata w RPA, zaś z Chelsea Londyn dzielnie walczy o pierwsze od czterech lat mistrzostwo Anglii i historyczny triumf w Lidze Mistrzów. Początek 2009 roku wcale nie wskazywał jednak na to, że to będzie czas Didiego.

Wraz z nadejściem nowego roku Titi musiał głęboko sięgnąć do kieszeni i zapłacić karę w wysokości 100 tys. funtów za wywiad dla "France Football", w którym ostro przejechał się po działaczach Chelsea Londyn, krytykując ich za wiele spraw, między innymi za brak wsparcia klubu po śmierci babci, zwolnienie Jose Mourinho i pozbycie się grupy doświadczonych piłkarzy takich, jak William Gallas, Geremi czy Claude Makelele. ? Ostatnie miesiące były dla mnie bardzo trudne, ale mam w Londynie jeszcze wiele rzeczy do zrobienia, tyle pucharów do wygrania. To, co złe, chyba już się skończyło ? zapewnił. Nie minęło jednak kilka dni od tego ostrego wywiadu, a Drogba znów zszokował kibiców. ? Zawsze chciałem grać we Włoszech, a zwłaszcza w Milanie. Podziwiałem wielki zespół "Rossonerich" z przełomu lat 80. i 90. Wiem, że mam kontrakt z Chelsea do 2010 roku, ale jeśli nadarzy się okazja, z chęcią spróbowałbym swoich sił w Serie A ? wyznał ku zaskoczeniu fanów "The Blues". Na reakcję ówczesnego menedżera trzykrotnych mistrzów Anglii, Luiza Felipe Scolariego, z którym Didierowi również było nie po drodze, nie trzeba było długo czekać. Napastnik WKS w styczniu głównie grzał ławę, a w tym samym czasie na boisku przebywali tacy piłkarze, jak chociażby Miroslav Stoch czy Franco di Santo. ? Nie mam nic przeciwko Drogbie ? szybko uciął wszelkie spekulacje i domysły o konflikcie obu panów Scolari. ? Młodzi piłkarze jednak w chwili obecnej mogą więcej dać zespołowi aniżeli Drogba. Słabą pozycje DD w Chelsea szybko chciały wykorzystać inne kluby. ? Jeśli tylko będzie taka możliwość, ściągniemy Didiera z powrotem na Stade Velodrome ? zapowiedział w lutym, nieżyjący już, prezydent Olympique Marsylia, Pape Diouf. ? Chcemy zbudować silny zespół, zdolny do triumfu w Lidze Mistrzów. Środki na Drogbę na pewno się znajdą.

O 31-letniego napastnika szybko oczywiście upomniał się również Manchester City. Działacze "Citizens" wykombinowali sobie, że latem ściągną na stanowisko menedżera Jose Mourinho, a ten skłoni do przenosin na City of Manchester Stadium Drogbę, który miałby dostać na dzień dobry 4,5-letni kontrakt oraz 100% podwyżkę z 90 tys. funtów, które zarabia w Londynie, na 180 tys. "The Special One" co prawda od razu zaprzeczył, jakoby miał przenieść się na ławkę MC, ale przyznał, że z chęcią widziałby Drogbę u siebie w Interze Mediolan. Wobec tak zmasowanego ataku plotek i spekulacji niczym puste echo odbił się błagalny apel Franka Lamparda, który w wywiadzie dla stacji Sky Sports zaapelował: ? Didier, musisz zostać z nami!

I w zasadzie kiedy już niemal wszystko było dopięte na ostatni guzik i Drogba miał podpisać obowiązujący od lipca kontrakt z Interem, Roman Abramowicz stracił cierpliwość do niefrasobliwie prowadzącego Chelsea Scolariego, wręczając mu wilczy bilet. Brazylijskiego szkoleniowca na pół roku zastąpił Guus Hiddink, u boku którego DD szybko się reaktywował. ? Guus to fenomenalny fachowiec. Przy nim znów odzyskałem radość z gry. To zresztą nie tylko moje zdanie, cały zespół ma bowiem o Holendrze takie samo zdanie ? nie posiadał się z radości Didier po dwumeczu z Juventusem Turyn w 1/8 finału Champions League, którego był jednym z bohaterów. I trudno nie wiązać zmiany menedżera "The Blues" z przebudzeniem Drogby, który w przeciągu 1,5 miesiąca aż ośmiokrotnie wpisywał się na listę strzelców. Urodzony w Abidżanie długo zachowywał spokój, ale po jednym ze spotkań nie wytrzymał i musiał wbić szpilkę w Scolariego. ? Odejście Luiza wyszło na dobre wszystkim. Teraz gram dużo i strzelam ważne gole. Wcześniej, choć też bardzo chciałem to robić, ale nie było mi to dane z prostego powodu ? nie grałem ? wyznał.

Mimo życiowej formy Drogby, Chelsea nie zdołała dogonić już w Premiership Manchesteru United i Liverpool FC, zajmując po raz pierwszy od sezonu 2003/2004 trzecie miejsce w tabeli. W Lidze Mistrzów też nie było dane "The Blues" triumfować, choć w tym już najmniej winy piłkarzy ze Stamford Brigde. Ekipę Hiddinka w półfinale z FC Barcelona skrzywdził bowiem norweski sędzia Tom Henning Ovrebo, sędziując ewidentnie na korzyść "Dumy Katalonii". Drogba po zakończeniu spotkania omal nie pobił Norwega. Gdyby nie powstrzymali go koledzy z zespołu, Ovrebo z pewnością w ciężkim stanie trafiłby do szpitala. Po kilku dniach od tego wydarzenia, DD kajał się i przepraszał, przede wszystkim sędziego i wszystkie dzieci, które widziały to zdarzenie. Na otarcie łez Drogbie pozostało zwycięstwo w finale FA Cup z Evertonem. Wkrótce Didier podpisał też z Chelsea nowy kontrakt, dzięki któremu zwiększył swoje pobory do 100 tys. funtów tygodniowo. I chociaż sezon 2008/2009 był najgorszym Drogby, od kiedy gra w Chelsea (zaledwie 14 goli w 42 meczach), to jednak do bieżących rozgrywek gracz rodem w WKS podchodził z wielkim optymizmem: ? Zostaje, ponieważ mam tu kilka celów do zrealizowania. Przede wszystkim musimy odzyskać mistrzostwo Anglii i w końcu wygrać tę upragnioną Ligę Mistrzów.

Na razie wszystko jest na najlepszej drodze, by Didi spełnił swoje marzenia i zrealizował plany. Chelsea w Premiership jest co prawda druga, mając dwa punkty starty do MU, ale w zanadrzu jeden mecz rozegrany mniej. W LM "The Blues" o ćwierćfinał walczą z Interem. Choć w pierwszym spotkaniu górą na San Siro byli "Nerrazzuri", to jednak w rewanżu na Stamford Brigde czeka mistrzów Włoch ciężka przeprawa, zwłaszcza że ci w ostatnich dwóch latach na tym etapie rozgrywek przegrywali z angielskimi drużynami: MU (0:2 na Old Trafford) i LFC (0:1 na Anfield Road). ? Dopóki gram w piłkę i nie mam w kolekcji Pucharu Mistrzów, cały czas to trofeum będzie pozostawać moją obsesją ? wyznaje. O mundialu w RPA DD na razie nie chce mówić. Sam przyznaje, że czas na myślenie o mistrzostwach globu przyjdzie po zakończeniu sezonu. I nie ma co się dziwić, bo choć to najważniejsza impreza dla każdego piłkarza, to jednak jak tu się na niej skupić, gdy wokół jeszcze tyle rzeczy do zrobienia?