Nasi reprezentanci ubrani byli w ciemne stroje z czerwono-białą wypustką na rękawach. Oczywiście można pocieszać się tym, że Holendrzy zagrali swój mecz na biało i niebiesko, a nie w tradycyjnych pomarańczowych barwach. Ale ja jestem tradycjonalistą i pamiętam, że kiedy byłem selekcjonerem reprezentacji, to osobiście, w towarzystwie ówczesnego dyrektora reprezentacji Tomasza Kotera odpowiedzialnego za sprzęt Wiesława Ignasiewicza, dwa dni i dwie noce negocjowaliśmy z firmą Puma, jak mają wyglądać nasze stroje. Przede wszystkim miały być biało-czerwone! Rezerwowym stojem był cały czerwony, a dopiero trzecim z kolei błękitny, ale na szczęście, ani razu nie musieliśmy korzystać z trzeciego stroju. Był nawet moment, że graliśmy w strojach firmy krajowej tylko bez napisu, bo z zagraniczną firmą sprzętową toczył się spór. Jedno musiało być dopilnowane – w każdym meczu na naszym boisku stroje musiały być biało-czerwone.
Dzisiaj nikt nie jest w stanie określić, kto podjął decyzję o kolorze stroju w jakim zagrała nasza reprezentacja w meczu z Bułgarią. No cóż, ludzka pomyłka, nieodpowiedzialność, a jednocześnie nauczka, żeby się konsultować zanim ostateczne decyzje się podejmuje. Jak pokazał mecz, na zawodników nie wpłynęło to deprymująco, ale odbiór kibiców był jednoznaczny. Jestem zdania, że każdy powinien odpowiadać za podejmowane decyzje. I jeśli ktoś taką decyzję dotyczącą koloru strojów podjął, to powinien pokazać twarz i wyjaśnić sprawę.
Tymczasem okazało się, że nawet Zarząd nie potrafił się dowiedzieć na czwartkowym spotkaniu, kto podejmował decyzję o strojach reprezentacji. Pewnie niebawem się dowiemy. Tymczasem Zarząd nakazał, by więcej tego typu sytuacja się nie powtórzyła i reprezentacja ma grać we wszystkich meczach w Polsce w biało-czerwonych barwach.
I tak, prócz fatalnej organizacji jaka miała miejsce przy bramach wejściowych, co spowodowało, że wielu kibiców miało problem z wejściem na mecz, falę goryczy przelały kolory koszulek. Szkoda, bo piłkarze zagrali dobry mecz i zamiast cieszyć się z wyników i gry naszej drużyny, musimy zastanawiać się nad tym, komu zabrakło wyobraźni.