Oczywiście, przy tej okazji, zrobiono natychmiast wiele krzywdy wielu naprawdę uzdolnionym zawodnikom. Wypadało by przeanalizować, jakie kariery robią dzisiaj dla przykładu tacy bramkarze, jak Białkowski, Krysiak, Tytoń, Kazimierczak i wielu innych jeszcze młodszych od nich, którzy wyjechali zdecydowanie zbyt wcześnie z Polski.
Patrząc, jak wracają na domowe boiska młodzi piłkarze, niekoniecznie bramkarze, którzy jako zdolni chłopcy wywożeni byli z Polski, nie mając jeszcze żadnego atutu poza talentem, co okazało się zbyt skromnym zasobem umiejętności, aby przebić się w poważnych klubach, obawiać się trzeba, że podobnie stanie się z naszymi młodymi bramkarzami. Takie nazwiska jak Artur Boruc, Łukasz Fabiański czy wcześniej przykładowo Adam Matysek i Jerzy Dudek wyjeżdżali jako ukształtowani zawodnicy z karierą na poziomie polskiej ekstraklasy.
Jak się okazało, to co dobrze sprawdzało się w lidze polskiej, potwierdziło się w Bundeslidze czy ligach holenderskiej i angielskiej. Jeśli za kilka lat nie chcemy mieć problemów z pozycją bramkarską, należy spojrzeć na naszą Młodą Ekstraklasę i przeanalizować, kto tam ogrywa się między słupkami, bo po to przede wszystkim te rozgrywki zostały zorganizowane. Na polskich boiskach mamy coraz większą liczbę cudzoziemców, również w bramce, a co ciekawe polskie kluby zaczęły inwestować w młodych bramkarzy z zagranicy.
Niby w dzisiejszej Europie to naturalne, że wymieszały się narodowościowo zespoły piłkarskie, ale oceniając te trendy pod kątem reprezentacji Polski, należy zacząć się obawiać. Mam nadzieję, że każdy zdolny polski piłkarz, który jednak nie może się przebić z różnych względów zagranicą, wróci szybko na nasze boiska, aby można było nadrobić stracony czas i uratować wielu młodych piłkarzy dla polskiej piłki nożnej.