Bosacki ratuje honor

Środkowy obrońca najlepszym strzelcem drużyny

Na zakończenie mistrzostw polska reprezentacja pokonała drużynę Kostaryki 2:1 po bramkach Bartosza Bosackiego. Niestety, styl zwycięstwa nie może cieszyć, ponownie zagraliśmy słabo, a kibice domagają się dymisji trenera Janasa.

Mecz dwóch najsłabszych zespołów grupy A nie budził zbyt wielu emocji - kwestia awansu była już rozstrzygnięta. Mimo to, licznie zgromadzeni polscy kibice liczyli na przekonujące zwycięstwo i dobrą grę naszych piłkarzy.



Przed spotkaniem jedyną niewiadomą był skład i ustawienie zespołu przez Pawła Janasa. Zastanawiano się, czy podobnie jak Jerzy Engel cztery lata temu, selekcjoner da szansę graczom rezerwowym, aby ci również mogli posmakować atmosfery mundialu.

Wszystko stało się jasne na godzinę przed pierwszym gwizdkiem sędziego - Janas nie desygnował do gry żadnego nowego zawodnika, z wyjątkiem Mirosława Szymkowiaka, który pojawił się w miejsce pauzującego za czerwoną kartkę Radosława Sobolewskiego. Większa zmiana nastąpiła w ustawieniu drużyny, bowiem ponownie (tak jak w eliminacjach) zagraliśmy systemem 4-4-2, tym razem z Żurawskim i Jeleniem w ataku i Smolarkiem na prawej stronie pomocy.

Wraz z pierwszym gwizdkiem Shamsula Maidin z Singapuru, Polacy ruszyli do ofensywy. Niestety, tak jak w poprzednich meczach, animuszu starczyło nam jedynie na kilka pierwszych minut spotkania. Mimo początkowej przewagi, to Kostaryka stwarzała groźniejsze sytuacje pod bramką Boruca.

Tempo gry nie było zbyt szybkie, piłkarze grali ociężale, choć trzeba przyznać, że duży wpływ na taką sytuację miał upał, jaki panował tego dnia w Hannowerze. Do takich warunków szybciej przystosowali się Kostarykańczycy, którzy w 23. minucie wyszli na prowadzenie. Przed polem karnym faulował Jacek Bąk, który za nieprzepisowe zagranie ujrzał żółty kartonik. Rzut wolny na bramkę zamienił Ronald Gomez, który wykorzystał złe ustawienie muru i błąd polskiego bramkarza - futbolówka przeszła między nogami próbującego interweniować Artura Boruca. Wśród polskich kibiców zapanowała konsternacja, nie tak bowiem wyobrażali sobie pożegnanie biało-czerwonych z niemieckimi boiskami.



Nasi zawodnicy ruszyli do odrabiania strat, czynili to jednak dosyć nieudolnie. Podobnie jak w spotkaniu z Ekwadorem atakowaliśmy zbyt małą liczbą zawodników. Brakowało wsparcia bocznych obrońców, a Arkadiusz Radomski ograniczał się tylko do defensywy. Pięciu polskich graczy ofensywnych nie było w stanie przebić się przez zmasowaną obronę rywali, którzy umiejętnie zagęszczali środkową strefę boiska.

W 34. minucie udało się jednak zdobyć bramkę, po rzucie rożnym wywalczonym przez aktywnego tego dnia Ireneusza Jelenia. Dośrodkowanie Żurawskiego wykorzystał obrońca Lecha Bartosz Bosacki, który dobrze odnalazł się w polu karnym i strzałem prawą nogą pokonał Jose Porrasa. Gola zawdzięczamy również arbitrowi, który nie zauważył faulu Ebiego Smolarka na bramkarzu Kostaryki.

Po przerwie na murawie pojawił się Paweł Brożek, który zastąpił dawnego kolegę z Wisły Kraków - Macieja Żurawskiego. Napastnik Celticu Glasgow z pewnością nie tak wyobrażał sobie drugie w jego karierze Mistrzostwa Świata.

Druga połowa nie zmieniła wiele w stylu gry naszego zespołu. Tego, co widzieli polscy kibice, zdawał się nie zauważać Paweł Janas, który na kolejną zmianę zdecydował się dopiero w 64. minucie spotkania. Wówczas Arkadiusza Radomskiego zmienił... Mariusz Lewandowski.

Na szczęście na murawie przebywał jeszcze Bartosz Bosacki, który tego dnia rozgrywał chyba najlepszy mecz w swoim życiu. W 66. minucie nasz środkowy obrońca zdobył swojego drugiego gola w tym spotkaniu, tym razem głową, ponownie wykorzystując dośrodkowanie z rzutu rożnego.



Do końca meczu nie wydarzyło się już nic godnego uwagi, Polakom udało się dowieźć do końca wynik 2:1. Mimo wszystko, kibice nie opuszczali trybun stadionu w Hanowerze z optymizmem. Gra naszych zawodników - łagodnie mówiąc - nie zachwyciła, a na przyzwoitym poziomie zaprezentowali się jedynie Bosacki, Smolarek i Jeleń - szkoda zwłaszcza błędu Artura Boruca, który do tej pory na mundialu był jednym z najlepszych naszych graczy.

W meczu szwankowała współpraca między liniami obrony i ataku, źle współpracowali ze sobą Szymkowiak i Radomski, zabrakło również dobrych akcji Jacka Krzynówka. Z kolei naszym napastnikom brakowało skuteczności, Żurawski nie był w stanie wykorzystać nielicznych sytuacji, z których będąc formie zdobywał bramki dla Celticu i Wisły Kraków. Większości graczom zabrakło świeżości, dynamiki i chyba po prostu formy. Dobrze, że w ostatniej chwili na mundial pojechał Bartosz Bosacki, który został jedynym Polakiem, uhonorowanym tytułem "Man of the Match" oraz najlepszym strzelcem naszej drużyny.

Z Hannoweru, Damian Jursza i Wojciech Kocjan
20.06.2006 godz. 16:00
Kostaryka1:2
(1:1)
Polska
Mistrzostwa Świata, mecz grupy A
Hanower, AWD Arena

sędziował: Shamsul Maidin (Singapur)
widzów: 43 000
Bramki
Ronald Gomez (25)
Bartosz Bosacki (33
66)

Składy
18. Jose Porras (BR)
2. Jervis Drummond (70)
3. Luis Marin (C)
4. Michael Umana
7. Cristian Bolanos (78)
8. Mauricio Solis
9. Paulo Wanchope
10. Walter Centeno
11. Ronald Gomez (82)
12. Leonardo Gonzalez
17. Gabriel Badilla
1. Artur Boruc (BR)
4. Marcin Baszczyński
6. Jacek Bąk (C)
8. Jacek Krzynówek
9.Maciej Żurawski (46)
10. Mirosław Szymkowiak
14. Michał Żewłakow
15. Ebi Smolarek (85)
16. Arkadiusz Radomski (64)
19. Bartosz Bosacki
21. Ireneusz Jeleń

Zmiany
2. Jervis Drummond
15. Harold Wallace

7. Cristian Bolanos
19. Alvaro Saborio

11. Ronald Gomez
16. Carlos Hernandez(82)
9. Maciej Żurawski
23. Paweł Brożek

16. Arkadiusz Radomski
18. Mariusz Lewandowski

15. Ebi Smolarek
11. Grzegorz Rasiak
Statystyki
Strzały
12
10
Strzay celne
5
7
Faule
12
20
Rzuty rożne
2
8
Rzuty karne
0
0
Spalone
4
1
Gole samobójcze
0
0
Żółte kartki
5
5
Czerwone kartki
0
0
Posiadanie piłki
49%
51%
Czas gry
28
29

Po meczu powiedzieli:

Bartosz Bosacki (Obrońca reprezentacji Polski)
Jestem szczęśliwy że udało mi się zdobyć nagrodę "Man of the Match", ale piłka nożna to nie jest sport indywidualny, gra 11 zawodników, a na spotkanie przyjeżdza 23 - wygrana jest więc zasługą całego zespołu.


Nie jesteśmy pierwszym zespołem, który odpada w fazie grupowej, zdarza się to też wyżej notowanym zespołom niż Polska. Na mistrzostwach grają 32 drużyny, tylko 16 z nich wychodzi z grupy - ktoś musi odpaść, choć oczywiście szkoda, że akurat jest to Polska. Musimy się jeszcze sporo nauczyć jak grać z zespołami, które przyjeżdżają na MŚ, bo przecież w eliminacjach pokazaliśmy że potrafimy dobrze grać i zasłużenie awansowaliśmy do turnieju finałowego.

Czy to najważniejszy mecz w mojej karierze? Tak, wiadomo że każdy piłkarz dąży do tego aby zagrać na mundialu, na najważniejszej piłkarskiej imprezie. Mi się to udało, a przy tym zdobyłem 2 bramki. Po pierwszej radość była przytłumiona, bo nie wiedziałem czy została ona uznana. Przy drugiej radość była duża, ale pojawiło się też niedowierzanie w to co się stało - nigdy nie zdobyłem 2 bramek w meczu, a tutaj na MŚ się to udało.

Euzebiusz Smolarek (Pomocnik reprezentacji Polski)
Dzisiaj udało się wreszcie wygrać. Może to dzięki temu, że o nic już nie graliśmy. Myślę, że dzisiaj zagraliśmy bardzo dobrze, piłka krążyła między nami bez zarzutu. Szkoda tego pierwszego meczu, bo naprawdę stać nas było na wyjście z grupy.


Nie wiem czy był faul czy nie (odnośnie sytuacji przy 1 bramce Bosackiego - dop. red), muszę to jeszcze raz na spokojnie zobaczyć na telewizorze. Wydaje mi się jednak, że to bramkarz na mnie wpadł, bo ja stałem, gdzie stać musiałem, nie wyskakiwałem do góry i opierając się na tym można powiedzieć, że faulu nie było.

Dużo sytuacji w tym meczu nie miałem - może jedną. Więcej za to pracowałem z tyłu, wracałem się często do defensywy. Oczywiście nie mam żadnych pretensji do szkoleniowca, że tak mnie akurat ustawił, ale przyznaję, że taka gra nie za bardzo mi odpowiada.

Ireneusz Jeleń (Napastnik reprezentacji Polski)
Jest to zwycięstwo na otarcie łez, wiadomo, że poprawi trochę humory, ale w głowach i tak będziemy mieć to, że musimy jechać do domu. Dzisiejsza wygrana jest trochę wymęczona, kosztowała nas wiele sił, a przy tym musieliśmy się zmobilizować, aby mimo odpadnięcia z turnieju, zaprezentować się jak najlepiej.


Nie sądzę że atak Brożek - Jeleń mógł uratować nas na tych MŚ, trener wystawiał w danej chwili najlepszych piłkarzy, nie żałuję tego, że nie grałem od początku w spotkaniu z Ekwadorem. Jestem dobrze przygotowany do tego turnieju, moja forma jest wysoka i mam nadzieję, że pojawią się teraz różne oferty z zagranicy. Nie interesuje mnie żaden konkretny kierunek, chcę spróbować swoich sił w dobrej lidze zagranicznej.

Paweł Janas (Selekcjoner reprezentacji Polski)
Myślę, że zespół w taki upał, taką gorączkę, zagrał naprawdę dobrze. Chłopaki wytrzymali całe spotkanie, strzeliliśmy dwie bramki po dwóch stałych fragmentach gry. Cieszy mnie to tym bardziej, że właśnie za ten element gry byliśmy ostatnio bardzo krytykowani. Udało się go jednak poprawić i efekty było widać dzisiaj.


Nie spodziewałem się, że to akurat obrońca zostanie piłkarzem meczu. Myślałem, że może będzie to któryś z napastników lub też pomocników. Jestem bardzo wdzięczny Bartkowi za te dwie wspaniałe bramki.

Michał Listkiewicz (Prezes PZPN)
Trenerzy Janas i Skorża zobowiązali się w ciągu dwóch tygodni przygotować raport podsumowujący występ polskiej reprezentacji w mistrzostwach świata. Jego integralną częścią będzie dokumentacja medyczna z okresu ostatnich dwóch, trzech miesięcy, która została już zabezpieczona


Raport szkoleniowców trafi do Wydziału Szkolenia, którym kieruje wiceprezes Antoni Piechniczek, a następnie zajmie się nim zarząd związku, który oceni pracę selekcjonera Pawła Janasa 14 lipca.

Nie mam pretensji do kibiców o gwizdy przy nazwisku Pawła Janasa czy obrażanie PZPN - bo ich prawem jest reagować emocjonalnie. To są emocje, to jest kibicowski rytuał. Raczej trzeba ich pochwalić za frekwencję, za wspaniałą postawę, którą docenił także przewodniczący Komitetu Organizacyjnego MŚ Franz Beckenbauer przesyłając list z podziękowaniami.

Taki jest odbiór mediów, bo Paweł Janas jest człowiekiem mało medialnym. Niezależnie od tego czy pozostanie trenerem reprezentacji czy będzie pracował gdzie indziej, musi coś z tym zrobić. Może powinien zatrudnić jakiegoś fachowca, który pomoże mu ułożyć sobie współpracę z mediami, nauczy go pewnych zachowań? A że piłkarze i trener byli smutni... Może dlatego, że ciągle ich obrażano w niektórych mediach?