To nie tak miało być

Tragiczny start reprezentacji Polski na MŚ



Tradycyjnie już, inauguracja Mistrzostw Świata nie była dla naszych piłkarzy udana. Po bardzo słabym spotkaniu przeciwko drużynie Ekwadoru, musieliśmy uznać wyższość rywali, przegrywając 0:2. Nie pomógł żywiołowy doping blisko 40 tysięcy polskich kibiców, którzy na powitanie biało-czerwonych przygotowali głośne "Gramy u siebie, Polacy, gramy u siebie".



Autokar z polskimi piłkarzami przybył na stadion Veltins Arena około trzy godziny przed spotkaniem z Ekwadorem. Już wtedy na drogach w Gelsenkirchen i wokół stadionu dało się poczuć atmosferę piłkarskiego święta. Na dworcach, przystankach, czy w środkach komunikacji miejskiej - wszędzie roiło się od kibiców, zwłaszcza tych ubranych w biało-czerwone barwy. Miasto zostało praktycznie opanowane przez polskich fanów, wydawać by się wręcz mogło, że Mistrzostwa rozgrywane są w kraju nad Wisłą.

Skąd my to znamy?

Niestety, głośny doping biało-czerwonych nie poniósł polskich piłkarzy do zwycięstwa czy choćby dobrej gry. Piątkowy mecz do złudzenia przypominał bowiem ten z Koreą Południową, rozegrany na mundialu 4 lata temu. Wtedy też przegraliśmy 0:2, również po dobrych pierwszych 20 minutach spotkania.

Początek meczu nie był bowiem zły, nasi zawodnicy przejęli inicjatywę i starali się atakować, mimo - wydawałoby się - defensywnego ustawienia 4-5-1. Paweł Janas zdecydował się na wystawienie takiego samego składu jak podczas wygranego meczu z Chorwacją i trzeba przyznać, że i teraz zapowiadało się na podobne rozstrzygnięcie.

Mimo początkowej przewagi, brakowało dogodnych sytuacji podbramkowych. W 13. minucie z rzutu wolnego próbował Krzynówek, niestety nie przyniosło to żadnego zagrożenia dla drużyny Ekwadoru. Innych sytuacji wartych odnotowania praktycznie nie było. Polacy mieli przewagę, ale nic z tego nie wynikało. Starał się zwłaszcza Euzebiusz Smolarek, ale w pojedynkę nie był w stanie wiele zrobić.

Ekwador nie zamierzał się tylko bronić - pierwsze niebezpieczeństwo pod naszą bramką zawodnicy z Ameryki Południowej stworzyli w 21. minucie, po groźnym wstrzeleniu piłki w pole karne. Niestety, sytuacja ta nie dała do myślenia polskim piłkarzom, który co raz częściej dopuszczali przeciwnika do groźnych sytuacji. Na skutek nie trzeba było długo czekać - w 24. minucie bramkę głową zdobył Carlos Tenorio, po błędach polskich obrońców - najpierw Jop przegrał pojedynek główkowy, po czym Baszczyński zupełnie odpuścił krycie. Efekt: 0-1.

Już minutę później Polacy mogli wyrównać, niestety Smolarkowi brakło kilkadziesiąt centymetrów, aby przejąć dobre podanie Sobolewskiego. Mylił się jednak ten, kto sądził, że biało-czerwoni rzucą się do ataku, aby czym prędzej odrobić stratę. Paweł Janas nie zdecydował się na zmiany (przypomnijmy, na boisku mieliśmy tylko jednego nominalnego napastnika - Żurawskiego), a obecni na murawie piłkarze nie byli w stanie przestawić się nagle na bardziej ofensywny styl gry. Wyglądało to tak, jakby nie byli w ogóle przygotowani na sytuację, że to oni pierwsi stracą bramkę.

Do końca pierwszej połowy nie oddaliśmy żadnego celnego strzału na bramkę - a bez tego ciężko przecież o odrobienie strat. Bliżsi zdobycia gola byli Ekwadorczycy - w 29. minucie strzał z 5 metrów minął Boruca, a w 35. nasz bramkarz popisał się dobrą interwencją, po rzucie wolnym na Edwinie Tenorio. Warto podkreślić, że Polacy nie stworzyli żadnej groźnej sytuacji mimo 5 rzutów rożnych, które miało być przecież dobrze przećwiczone podczas zgrupowań przed MŚ.

Odrabianie strat?

Ku zaskoczeniu chyba nie tylko polskich kibiców, po przerwie na murawę wybiegli dokładnie ci sami piłkarze. Trener Janas wciąż wierzył, że z jednym napastnikiem jesteśmy w stanie odrobić straty.

Już na początku drugiej połowy mieliśmy rzut rożny, jednak po wybiciu piłki przez Krzynówka, ta opuściła murawę. Sytuacja ta pokazała dobitnie, że stałe fragmenty gry w naszym wykonaniu nie niosą żadnego zagrożenia dla rywala.

W 53. minucie w końcu udało się trafić naszym zawodnikom (konkretnie Krzynówkowi) do bramki - szkoda tylko, że sędzia dopatrzył się spalonego, którego - jak pokazały telewizyjne powtórki - nie było. W chwilę później dobre prostopadłe podanie wykonał Szymkowiak, niestety Sobolewski nie zdołał oddać strzału z 16 metrów - pomocnik Wisły chyba niepotrzebnie szukał prawej nogi, zamiast huknąć z lewej w kierunku bramki.

Polski hymn przerwany przez gol Ekwadoru

Po blisko 25 minutach na zmianę zdecydował się Paweł Janas - boisko opuścił Sobolewski, a na murawie pojawił się Ireneusz Jeleń - również z Wisły, tyle że z płockiej. W 78. minucie nastąpiła kolejna zmiana: Kosowski za Krzynówka. W chwilę po tym wydarzeniu, Polscy kibice zaczęli śpiewać "Mazurka Dąbrowskiego", aby jeszcze bardziej zmotywować naszych zawodników. Polaków uciszyli jednak piłkarze Ekwadoru, którzy w 81. minucie podwyższyli prowadzenie. Bramkę z kilku metrów zdobył Delgado, który wykorzystał podanie - wprowadzonego wcześniej na boisko - Kaviedesa. Była to klasyczna kontra, w której niestety nie popisał się nasz blok obronny.

W jednym momencie wszystkie nadzieje Polaków zniknęły. Był pierwszy dzień mistrzostw, 82. minuta drugiego meczu, a nasi zawodnicy mogli już zacząć myśleć o podróży powrotnej do Polski.
09.06.2006 godz. 21:00
Polska0:2
(0:1)
Ekwador
Mistrzostwa Świata, mecz grupy A
Gelsenkirchen, stadion Veltins Arena

sędziował: Toru Kamikawa (Japonia)
widzów: 52 000
Bramki
Carlos Tenorio (24)
Augustin Delgado (80)

Składy
1. Artur Boruc (BR)
2. Mariusz Jop
4. Marcin Baszczyński
6. Jacek Bąk (C)
7. Radosław Sobolewski (67)
8. Jacek Krzynówek (78)
9. Maciej Żurawski (83)
10. Mirosław Szymkowiak
14. Michał Żewłakow
15. Ebi Smolarek
16. Arkadiusz Radomski

trener: Paweł Janas
12. Cristian Mora (BR)
3. Ivan Hurtado (C) (69)
4. Ulises De La Cruz
8. Edison Mendez
11. Agustin Delgado (83)
14. Segundo Castillo
16. Luis Valencia
17. Giovanny Espinoza
18. Neicer Reasco
20. Edwin Tenorio
21. Carlos Tenorio (65)

trener: Luis Suarez

Zmiany
7. Radosław Sobolewski
21. Ireneusz Jeleń

8. Jacek Krzynówek
5. Kamil Kosowski

9. Maciej Żurawski
23. Paweł Brożek
21. Carlos Tenorio
10. Ivan Kaviedes

3. Ivan Hurtado (C)
2. Jorge Guagua

11. Agustin Delgado
6. Patricio Urrutia
Statystyki
Strzały
7
10
Strzay celne
3
6
Faule
9
15
Rzuty rożne
11
2
Strzały celne z rzutów wolnych
1
1
Strzały niecelne z rzutów wolnych
1
0
Rzuty karne
0
0
Spalone
3
2
Gole samobójcze
0
0
Żółte kartki
1
2
Czerwone kartki
0
0
Posiadanie piłki
56%
44%
Czas gry
30
24

85 minuta - pierwszy celny strzał

Paweł Janas zdecydował się w końcu na wprowadzenie napastnika - w 84 minucie Brożek zmienił... Żurawskiego. W chwilę później, oddaliśmy pierwszy celny strzał tego dnia - niestety Smolarek uderzył zbyt lekko i w środek bramki.

O wiele groźniej było kilka minut później. Najpierw z dobrej strony pokazał się Jeleń, zwodząc obrońcę Ekwadoru, a następnie uderzając z kilku metrów w poprzeczkę bramki strzeżonej przez Cristiana Morę. Już w doliczonym czasie gry groźnie strzelał Paweł Brożek, który z 18 metrów trafił w słupek.

Polacy, mimo kilku szans, nie zdołali strzelić choćby bramki honorowej. W przekroju całego spotkania w naszym zespole można wyróżnić z pewnością Smolarka, który dwoił się i troił, aby stworzyć zagrożenie pod bramką rywala. Z dobrej strony pokazali się również zawodnicy wprowadzeni po przerwie, co może dać do myślenia trenerowi. Kosowski wyraźnie szukał gry, a Jeleń z Brożkiem byli najbliżej zdobycia bramki.

W naszym zespole zabrakło gry skrzydłami - z lewej strony słabo zaprezentowali się Żewłakow i Krzynówek, z prawej z kolei, w ofensywnie praktycznie nie istniał Baszczyński. Smolarek często zmieniał pozycje, ale gdy grał jako napastnik, nie miał kto go zastąpić na prawym skrzydle. Maciej Żurawski nie miał chyba żadnej dogodnej sytuacji, wyraźnie brakowało mu podań, mimo iż graliśmy aż 5-cioma pomocnikami.

Większość naszych piłkarzy spisała się poniżej oczekiwań - zabrakło nie tylko techniki czy umiejętności, ale przede wszystkim pomysłu na grę i chyba dobrej taktyki. Zawodnicy (i trener) powinni inaczej zareagować w momencie utraty bramki. Inauguracja wypadła więc bardzo blado, a żeby nie stracić szans na awans, nasi piłkarze muszą teraz wygrać z Niemcami. Czy są w stanie w ciągu 5 dni całkowicie odmienić swoją grę?

Z Gelsenkirchen,

Statystyki reprezentacji Polski

Nr
Zawodnik
Poz
Minuty
Gole+
Gole-
Strzały
celne
Strzały
Faulował
Faulowany
Karne
1
BORUC Artur
GK
90
2
2
JOP Mariusz
DF
90
3
4
BASZCZYŃSKI Marcin
DF
90
6
BĄK Jacek (C)
DF
90
1
1
7
SOBOLEWSKI Radosław
MF
66
1
1
8
KRZYNÓWEK Jacek
MF
77
0
1
2
9
ŻURAWSKI Maciej
FW
82
0
1
1
10
SZYMKOWIAK Mirosław
MF
90
0
1
1
3
14
ŻEWŁAKOW Michał
DF
90
1
15
SMOLAREK Ebi
MF
90
1
1
1
3
1
16
RADOMSKI Arkadiusz
MF
90
2
Rezerwowi
5
KOSOWSKI Kamil
MF
13
0
1
1
21
JELEŃ Ireneusz
FW
24
1
1
1
23
BROŻEK Paweł
FW
8
1
1
1
Razem:
2
3
7
9
15
1
źródło: FIFA