To już jest koniec!



Tak, to już koniec sezonu 2005/2006 Orange Ekstraklasy. Jaki był? Z pewnością nie zabrakło w nim emocji, nieoczekiwanych zwrotów sytuacji i decyzji, czego najlepszym przykładem jest fuzja Lecha i Amiki. Najważniejsze chyba jest jednak to, że w Polsce mamy nowego mistrza kraju, którym została Legia Warszawa.



Legia, Wisła, "kibice"

Na dwie kolejki przed zakończeniem rozgrywek na obronę tytułu mistrzowskiego teoretyczne, raczej wydawać by się mogło czysto matematyczne szanse miała jeszcze Wisła Kraków, jednak warunki były dwa: wygrywa swoje dwa spotkania (z Arką oraz Legią), a Legia nie wygrywa w Zabrzu z Górnikiem. Po 16 minutach rozgrywania spotkań 29. kolejki, sprawa tytułu wyglądała już w zasadzie na rozwiązaną - Arka prowadziła w Krakowie po bramce Wróblewskiego z Wisłą 1:0, a w takim samym stosunku po bramce Włodarczyka Legia prowadziła z Górnikiem. Na prośbę Dana Petrescu na stadionie Wisły nie był głośno podawany wynik meczu z Zabrza, jednak kibice znali go bardzo dobrze, co uwidoczniło się w osłabieniu dopingu. Dopiero wyrównująca bramka Marka Penksy rozbudziła jeszcze nadzieje w fanach "Białej Gwiazdy". Po przerwie na boisku w Krakowie zameldowali się Jean Paulista oraz... Mauro Cantoro, którego wpuszczenia domagali się zdecydowanie fani gospodarzy. Już w 66. minucie na listę strzelców wpisał się ten pierwszy, natomiast kropkę nad "i" postawił już w doliczonym czasie gry Marek Zieńczuk. Na kilka minut przed zakończeniem meczu w Krakowie rozniosła się wieść, że Legia w Zabrzu... remisuje z Górnikiem 1:1. Cały stadion oszalał z radości, jednakże... w Zabrzu tylko i wyłącznie dzięki szczęściu oraz fantastycznym interwencjom Fabiańskiego podopieczni Dariusza Wdowczyka zdołali dowieźć tą malutką zaliczkę bramkową do samego końca, odbierając tym samym Wiśle Kraków tytuł mistrzowski. W Krakowie wraz z każdą sekundą radość zamieniała się w lekkie przygnębienie, które jednak razem z myślą o wygranym meczu gdzieś zanikało. Jak zawsze od lat, po ostatnim gwizdku sędziego (jest to ważny aspekt tego meczu-kibice nie wbiegli na boisko przed ostatnim gwizdkiem sędziego, Paweł Gil zdołał zakończyć wcześniej mecz) na murawie znaleźli się kibice, chcący podziękować zawodnikom za cały sezon. Tym razem jednak doszło do przykrych incydentów - na murawie pojawiła się grupka pseudokibiców, którzy zaatakowali schodzących do szatni zawodników Arki Gdynia. Również po pewnym czasie dość niepotrzebnie na płycie stadionu pojawiła się Policja, która wywołała już po zejściu graczy Arki w kibicach Wisły niepotrzebną dozę agresji. Na szczęście do większych zajść nie doszło i ostatni mecz sezonu na Reymonta nie skończył się jeszcze większym skandalem. Również podobny scenariusz miał miejsce po ostatnim gwizdku sędziego w Zabrzu, gdzie również kibice zarówno Górnika jak i Legii mieli "chrapkę" na znalezienie się na murawie, jednak zdecydowanych środków użyła Policja, która dość skutecznie uniemożliwiła kibicom wtargnięcie na płytę boiska.

W ten sposób najważniejszy mecz sezonu jakim miało być spotkanie Legia - Wisła rozgrywany w Warszawie nie decydował już o tytule mistrzowskim, jednak takie spotkania nigdy nie bedą grane o "pietruszkę" - w walce tych dwóch najlepszych obecnie polskich klubów zawsze walczyć będzie się o prestiż. Zarówno ze strony Legii jak i Wisły dopływały informacje świadczące, że spotkanie to będzie obfitowało w wiele akcji podbramkowych i emocji. Miało być również pewnego rodzaju zobrazowaniem medialnej kłótni, do jakiej dochodziło na linii Wdowczyk - Petrescu. To właśnie tym dwóm panom na zdobyciu trzech punktów w tym meczu zależało najbardziej. W drużynie gospodarzy od pierwszych minut nie zagrali Marcin Burkhardt oraz Moussa Ouattara, który przed meczem pokłócił się ze szkoleniowcem popularnej "L". Goście nie mogli korzystać z usług Kuby Błaszczykowskiego (nadal kontuzja pleców) oraz etatowego do tej pory napastnika - Pawła Kryszałowicza. Ku zaskoczeniu chyba wszystkich obserwatorów od początku meczu dużą przewagę zyskała Wisła Kraków, której chyba zdecydowanie bardziej niż legionistom zależało na wygraniu tego spotkania. Nie mniej ciekawie niż na płycie boiska wyglądała rywalizacja dwóch obozów szkoleniowych, którym przewodzili wspomniani już Petrescu-wyrwał w trakcie pierwszej połowy więcej włosów niż posiadał na głowie, oraz Wdowczyk-tak czerwonego jeszcze nigdy go chyba nikt nie widział. W pierwszych 20 minutach warto odnotować dwa uderzenia, jedno Marcina Baszczyńskiego, drugie Sebastiana Szałachowskiego, po którym ostatecznie piłka zatrzymała się na słupku bramki Pawełka. W ataku za kontuzjowanego "Kryszała" zagrał Piotr Brożek, który w 33. minucie świetnie obsłużył swojego brata, nie pozostawiając mu nic innego jak wykorzystać sytuację sam na sam z Łukaszem Fabiańskim (interesują się nim kluby angielskiej Premiership).

Dan Petrerscu w swoim stylu wbiegł z uniesionymi rękoma na boisko, za co od sędziego otrzymał napomnienie. Na przerwę goście schodzili z jedną bramką przewagi, którą roztrwonili zaledwie po 180 sekundach drugiej połowy. Błąd Marcina Baszczyńskiego i niezdecydowanie Pawełka wykorzystał Vukovic. Tym razem to Wdowczyk mógł mieć powody do radości, jednak ani jego, ani Petrescu remis w tym meczu nie satysfakcjonował. Stracony gol podziałał motywująco na "Białą Gwiazdę", która z jeszcze większym animuszem ruszyła na bramkę Legii. Na płycie pojawił się Jean Paulista, który jak to miało miejsce w poprzednich spotkaniach poderwał zespół do jeszcze większej walki. Raz po raz szarpał lewą stroną boiska, jednak zarówno Paweł Brożek jak i Marek Penksa nie potrafili wykorzystać nadarzających się okazji. Legia w tym momencie praktycznie już nie istniała i myślała już chyba tylko i wyłącznie o utrzymaniu wyniku 1:1, o czym świadczyć może wprowadzenie Kiełbowicza za zmęczonego już Włodarczyka. Powolutku mecz zbliżał się ku końcowi, gdy na kolejny rajd w 83. minucie zdecydował się Paulista, a jego dośrodkowanie świetnie wykorzystał Marek Penksa, który jak to ma w zwyczaju po strzelonej bramce wykonał efektowne salto. Radość piłkarzy na boisku oraz Dana Petrescu, który wydawało się, że za chwile ze szczęścia zacznie przy linii bocznej tańczyć. "Wdowiec" poczerwieniał natomiast jeszcze bardziej, co wydawało się już po pierwszych 45 minutach niemożliwe.



Tak jak zasłużenie Legia zdobyła tytuł Mistrza Kraju, tak i Wisła zasłużenie wygrała mecz w Warszawie, psując tym samym w pewnym sensie Legii fetę. Wydaje się również, że tym meczem Dan Petrescu zapewnił sobie pozostanie pod Wawelem na kolejny sezon, jednak zadanie będzie miał chyba jeszcze trudniejsze, niż gdy w tym sezonie przechodził do Wisły - będzie musiał odzyskać mistrzowski tytuł.



Szkoda, że również i w Warszawie doszło do zamieszek, żeby nie powiedzieć regularnej wojny "kibiców" z Policją. Efekt? - ponad 50 Policjantów zostało odwiezionych do szpitala, a około 230 najbardziej "aktywnych" zdołano zatrzymać. Na warszawskiej "Starówce" nie wiedzieć czemu demolowano ogródki kawiarniane, samochody i wszystko co się tylko dało. Efektem jest odwołanie przez Urząd Miasta niedzielnej fety, która miała mieć miejsce w Parku Agrykola. Zarówno Wisła, Górnik jak i Legia zostaną ukarane przez PZPN, jednak zmian trzeba zdecydowanie wyżej. Już teraz minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro zadeklarował jak najszybsze wprowadzenie zmian w kodeksie karnym, co w sprawie walki z bandytyzmem jest sprawą zdawać by się mogło najważniejszą. Pozostaje nam mieć nadzieje, że w następnym sezonie grupa kilkunastu "idiotów" nie zakłócała meczów piłki nożnej, jak również innych imprez masowych.

Puchary obsadzone

Do ostatniej kolejki toczyła się natomiast walka o europejskie puchary. "Zainteresowani" w tej kwestii byli piłkarze Zagłębia, Amici i Korony. Jak się okazało kluczowe znaczenie miała 29. kolejka, w której za sprawą GKS-u Bełchatów punkty straciła Korona Kielce. Nie mogło być inaczej, jeżeli nie wykorzystuje się 100% okazji i nie strzela chociażby jednej, jedynej bramki. Potknięcie Kolportera skrzętnie wykorzystały ekipy Zagłębia Lubin oraz Amiki Wronki. Podopieczni Franciszka Smudy pokonali grający w tym sezonie zdecydowanie poniżej oczekiwań Groclin Grodzisk Wielkopolski 2:0. Samo spotkanie mogło podobać się kibicom, którzy oprócz dwóch bramek byli świadkami aż dwóch czerwonych kartek, w tym jednej bardzo kontrowersyjnej - Łukasz Piszczek po strzelonej bramce z radości podniósł koszulkę, za co Jarosław Żyro pokazał mu drugą żółtą kartkę, która w efekcie zakończyła się wyrzuceniem zawodnika z boiska. Jeszcze efektowniej po 3 punkty sięgnęła Amica, która na własnym stadionie rozgromiła Górnika Łęczna aż 6:0. Nie sposób wymienić najlepszego gracza meczu, bo cała drużyna "kuchennych" zagrała na wysokim, równym poziomie. W ten sposób Zagłębiu w ostatnim meczu, który rozgrywany był w Krakowie na stadionie przy ul. Kałuży, wystarczył remis. Z takim celem na mecz z Cracovią drużyna z Lubina wyjechała, czego nie ukrywał sam Franciszek Smuda oraz jego podopieczni. "Pasy" mające utrzymanie w kieszeni nie kwapiły się do ataku, co zdecydowanie ułatwiało przyjezdnym wykonanie założonego przed meczem planu. Spotkanie zakończyło się spodziewanym przez wszystkich remisem oraz grą Zagłębia obok Wisły Kraków oraz Wisły Płock w Pucharze UEFA. Z Zagłębiem punktami zrównała sie Amica, która w ostatnim meczu sezonu pokonała GKS- Bełchatów 2:1, jednak poprzez gorszy bilans bezpośrednich pojedynków z "miedzianymi" zajęła 4 miejsce w lidze, które ostatecznie daje nowemu Lechowi prawo gry w Pucharze Intertoto, z którego do Pucharu UEFA droga nie taka straszna... W ten sposób nawet wygrana Korony z Groclinem trzema bramkami nie dała drużynie z Kielc prawa gry w następnym sezonie na europejskich boiskach.

Kto spada?

Ciekawie toczyły się losy drużyn walczących o utrzymanie. Zdegradowana już Polonia Warszawa odebrała najpierw punkty Pogoni Szczecin, a na sam koniec wygrała arcyważny mecz z Arką Gdynia 1:0. Właśnie poprzez tą nieoczekiwaną przez większość porażkę piłkarze z północy Polski na dzień dzisiejszy są drużyną, która... dopiero za miesiąc rozegra baraże o pozostanie w ekstraklasie. Przed spadkiem (przynajmniej w czysto sportowej rywalizacji) obroniły się dwa Górniki - z Zabrza i Łęcznej. Jak będzie wyglądać ostateczna para spadkowiczów oraz kto będzie grać w barażach zadecyduje... komisja licencyjna, która do tej pory nie przyznała jeszcze Górnikowi Zabrze prawa do gry w pierwszej lidze. Dla kibiców z Zabrza pojawiło się światełko w tunelu, jakim jest niewątpliwie informacja, że do finansowania klubu ma dołączyć się miasto, które zobowiązało się nawet do spłacenia obecnego zadłużenia tego zasłużonego dla polskiej piłki klubu.

Spokojnie, panowie spokojnie...

... już nic nam się nie stanie - w ten sposób właściciele klubów mogli mówić wchodząc do szatni Odry Wodzisław, Wisły Płock, Pogoni Szczecin, Groclinu Grodzisk oraz Lecha Poznań. Te kluby w ostatnich dwóch kolejkach mogły grać już tylko i wyłącznie dla własnej satysfakcji. Nie mogły spaść, a walka o europejskie puchary przestała je interesować już dawno temu. Jedynie w Poznaniu piłkarze liczyli o uznanie trenerów, które będzie im bardzo potrzebne w związku z nowo powstającym klubem. Wiadomo, że większość z nich nie znajdzie w nim zatrudnienia, w tym gronie wymienia się m.in Pape Samba Ba, który nie spełnia pokładanych w nim nadziei.

Na dogłębniejsze analizy mijającego sezonu jeszcze nadejdzie odpowiedni czas. Teraz cała uwaga polskich kibiców skupia się już na reprezentacji, która wyjeżdża za niecały miesiąć na najważniejszą imprezę piłkarską, jaką niewątpliwie są Mistrzostwa Świata. Dzięki temu te wakacje będą inne od innych, nadal pasjonować się bowiem będziemy występami polskich piłkarzy na zagranicznych boiskach, bo przeciez jasne jest, że z grupy wyjdziemy. A co dalej, to już... w nogach naszych piłkarzy.



Naj, naj, naj czyli statystyki sezonu 2005/2006

Mecze - 240
Zwycięstwa gospodarzy - 111
Remisy - 67
Zwycięstwa gości - 62
Bramki - 557


Najwięcej punktów: Legia Warszawa - 66
Najmniej punktów: Polonia Warszawa - 25
Najwięcej zwycięstw: Legia Warszawa - 20
Najmniej zwycięstw: Arka Gdynia - 4
Najwięcej zwycięstw u siebie: Legia Warszawa i Wisła Kraków - po 12
Najmniej zwycięstw u siebie: Polonia Warszawa - 2
Najwięcej zwycięstw na wyjeździe: Legia Warszawa - 8
Najmniej zwycięstw na wyjeździe: Arka Gdynia - 1
Najwięcej remisów: Górnik Łęczna - 12
Najmniej remisów: Wisła Płock - 4
Najwięcej remisów u siebie: Arka Gdynia - 8
Najmniej remisów u siebie: Legia Warszawa - 0
Najwięcej remisów na wyjeździe: Arka Gdynia - 7
Najmniej remisów na wyjeździe: Wisła Płock, Polonia Warszawa - po 1
Najmniej porażek: Legia Warszawa, Wisła Kraków - po 4
Najwięcej porażek: Górnik Zabrze, Polonia Warszawa - po 17
Najmniej porażek u siebie: Wisła Kraków - 0
Najwięcej porażek u siebie: Polonia Warszawa - 7
Najmniej porażek na wyjeździe: Legia Warszawa - 1
Najwięcej porażek na wyjeździe: Wisła Płock - 12
Najlepszy atak: Wisła Kraków, Amica Wronki - po 50 zdobytych bramek
Najgorszy atak: Polonia Warszawa - 20 zdobytych bramek
Najlepsza obrona: Legia Warszawa - 17 straconych bramek
Najgorsza obrona: Górnik Zabrze - 46 straconych bramek
Najlepszy strzelec: Grzegorz Piechna (Kolporter Korona Kielce) - 21 bramek
Najwięcej bramek w meczu: 9 - Zagłębie Lubin - Lech Poznań (4:5)
Najwyższe zwycięstwo: Amica Wronki - Górnik Łęczna 6:0