1 200 000 na ulicach Barcelony!
Cadiz spada, walka o Ligę Mistrzów i pozostanie
W środę 3 maja o godzinie 21:52 FC Barcelona po raz drugi z rzędu i 18. raz w historii zdobyła mistrzostwo Hiszpanii. W spotkaniu z Celtą Vigo była jeszcze końcówka pierwszej połowy, ale właśnie wtedy zakończył się pojedynek Mallorci z Valencią, które gospodarze wygrali 2:1. Gracze Blaugrana mogli świętować już w czasie przerwy, ale mimo to w drugiej części gry Samuel Eto`o strzelił jedyną w meczu i swoją 25. bramkę w lidze, dzięki czemu dał zwycięstwo dla swej drużyny.
Na ulicach Barcelony piłkarze świętowali jednak dopiero po weekendowych derbach z Espanyolem Barcelona. Spotkanie te lepiej rozpoczęło się dla gospodarzy - po akcji Eto`o Jarque wpakował piłkę do własnej siatki. Później Los Pericos starali się wyrównać, a Blaugrana grała całkowite na luzie. Dużo sytuacji miał Larsson, a z drugiej strony napastnicy Espanyolu mieli wielkie problemy z pokonaniem świetnie spisującego się Jorquery. Na początku drugiej połowy po akcji szwedzkiego napastnika swoje trafienie zaliczył Ronaldinho. Kolejne minuty to próba załatwienia kolejnych bramek dla Eto`o, walczącego o trofeum Pichichi, lecz wszystkie próby kończyły się fiaskiem. Był to pożegnalny mecz dla Gabri`ego oraz Larssona, którzy na Camp Nou zagrali po raz ostatni. Następnego dnia wszyscy piłkarze przejechali cztery godziny autokarem przez ulice Barcelony i razem z 1 200 000 kibicami świętowali powtórkę sprzed roku. Tylu kibiców nie było nawet, kiedy Barca zdobywała jedyny w swej historii puchar mistrzów.
Również z kibicami żegnał się Zinedine Zidane, który rozegrał swój ostatni mecz na Santiago Bernabeu. Kibice przyjęli swoją gwiazdę na stadionie licznymi transparentami z wielkimi podziękowaniami dla francuskiego zawodnika, a na koszulkach piłkarzy pod herbem widniał napis "Zidane 2001-2006". Spotkanie było godne wielkiego mistrza, od początku meczu publiczność nie zawiodła się i co rusz łapała się za głowę. Najpierw Raul nie wykorzystał sytuacji sam na sam, a następnie Pena trafił w słupek własnej bramki. Wreszcie worek z bramkami się otworzył - po centrze Robinho i główce Raula, Baptista po raz kolejny potwierdził klasę i strzelił do siatki. Chwilę później Królewscy znów trafili, lecz tym razem Mejia skierował futbolówkę do własnej bramki. Koniec pierwszej połowy to przewaga Żółtych Łodzi Podwodnych - ładny gol Forlana, który po chwili w podobnej sytuacji trafił w słupek, a jeszcze przed przerwą Carlos wybił piłkę z linii bramkowej po strzale Jose Mari! Do wyrównania doprowadził główny bohater tego spotkania - po zagraniu Guti`ego, Zidane bardzo ładną główką pokonał Vieirę. Kolejne minuty to ataki i wielka praca golkiperów z obu stron. W końcu Sergio Ramos został trafiony piłką w ręce w polu karnym, arbiter wyrzucił go z boiska, podyktował jedenastkę, a Forlan doliczył do swego konta drugiej trafienie. Chwilę później pożegnanie Zidanowi uratował Baprista ustalając rezultat meczu na 3:3. Gwiazda, na której skupiły się oczy wszystkich obserwatorów widowiska, opuściła plac gry w doliczonym czasie i wydaje się, że tylko szczęśliwy los uratował jego pożegnalny mecz. W ostatnich sekundach strzelał Riquelme i Casillas ledwo wybił piłkę, a następnie także po uderzeniu Argentyńczyka uratował go słupek!
Królewscy mają zaledwie oczko przewagi nad Valencią, która znów straciła punkty. Co prawda początek meczu z Atletico był bardzo obiecujący - niewykorzystana okazja Regueiro i bramka z karnego Villi. Jednak już po chwili po rzucie wolnym i błędach w obronie Nietoperzy, Maxi wyrównał stan gry. W drugiej połowie kibice gospodarzy dwa razy wstali z miejsc i głośno wiwatowali na cześć Amadeo Carboni`ego, który po 9. lat kończy karierę piłkarską oraz Vicente. Młody skrzydłowy po czteromiesięcznej kontuzji wreszcie powrócił na boisko. Ich wejście mógł uczcić Regueiro, lecz Urugwajczyk znów okazał się nieskuteczny raz pudłując i raz strzelając w słupek. W ostatnich spotkaniach Che zagrają na wyjeździe z Osasuną, a Real Madryt podejmie Sevillę.
Również przeciwnicy tej dwójki stoczą wielki bój o czwarte miejsce. Ekipa z Andaluzji ma jeszcze zaległe spotkanie z Barceloną i trzy oczka straty. Pampeluńczycy mogliby spokojnie utrzymać się na czwartej pozycji, gdyby nie nieszczęśliwa porażka z Racingiem. Co prawda przewaga należała właśnie do ekipy walczącej o pozostanie, lecz pierwsza bramka była autorstwa gości. W pole karne zacentrował David Lopez, Moha odegrał piłkę do środka, gdzie niepilnowany Milosevic spokojnie umieścił piłkę w siatce. Gospodarze rzucili się do odrabiania strat, i na 12. minut przed końcem wywalczyli rzut karny, którego zdołał wybronić Ricardo. Golkiper nie cieszył się zbyt długo, gdyż chwilę później Alfaro trafił z główki. W samej końcówce Antonito uratował dla Racingu zwycięstwo po strzale na pustą bramkę. Później mieliśmy jeszcze nieprzyjemny incydent, po którym sędzia wyrzucił z boiska Pinillosa i Mohę.
Tytuł "Pichichi" dla najlepszego strzelca
| Zawodnik | Gole | Nogą | Głową | Karne | Wolne |
| S. Eto`o (Barcelona) | 25 | 20 | 4 | 1 | 0 |
| D. Villa (Valencia) | 24 | 14 | 4 | 6 | 0 |
| Ronaldinho (Barcelona) | 17 | 7 | 0 | 7 | 3 |
| D. Milito (Saragossa) | 15 | 11 | 4 | 0 | 0 |
| Ronaldo (Real) | 14 | 10 | 2 | 2 | 0 |
| F. Torres (Atletico) | 13 | 7 | 3 | 3 | 0 |
| F. Baiano (Celta) | 13 | 9 | 1 | 3 | 0 |
| Ewerthon (Saragossa | 12 | 10 | 1 | 1 | 0 |
Trofeum "Zamory" dla najlepszego bramkarza
| Zawodnik | Średnia | Bramki stracone | Mecze |
| S. Canizares (Valencia) | 0,77 | 27 | 35 |
| J. Pinto (Celta) | 0,8 | 28 | 35 |
| V. Valdes (Barcelona) | 0,83 | 29 | 35 |
| I. Casillas (Real) | 0,94 | 34 | 36 |
| A. Palop (Sevilla) | 0,94 | 32 | 32 |
| Leo Franco (Atletico) | 0,97 | 30 | 31 |
| S. Viera (Villarreal) | 1,07 | 30 | 28 |
| Ricardo (Osasuna) | 1,17 | 34 | 29 |
W innych nastrojach przed finałem Pucharu UEFA była Sevilla, która pokonała zdegradowaną Malagę. Już w 18. minucie bardzo ładnym strzałem popisał się Renato, który jako pierwszy zapisał się na listę strzelców. Na kolejne trafienie trzeba było czekać aż do końca spotkania, kiedy ładną indywidualną akcję golem zakończył Fernando Sales.
Po Maladze drugą drużyną spadającą z ligi jest beniaminek Cadiz, który poległ z Getafe. Co prawda pierwsi bramkę strzelili goście, a trafił ostatnio niezwykle skuteczny Lobos. W drugiej połowie było już gorzej. Limia powinien dostać czerwoną kartkę za złapanie piłki za polem karnym, lecz sędzia nie widział całego zajścia. Później już szczęście bramkarzowi nie sprzyjało i musiał trzy razy wyjmować futbolówkę z siatki.
Przed ostatnią kolejką o pozostanie będzie walczyć Alaves z Espanyolem. Beniaminek musi wygrać z Deportivo i liczyć na potknięcie ekipy z Barcelony z Sociedadem. Baskowie wydają się być na pozycji straconej szczególnie, że w ostatnim meczu zagrali słabo i przegrali z Saragossą aż 3:0. Wszystkie bramki padły po przerwie, ale już w pierwszej części ekipa z Aragonii mogła prowadzić, ale Milito trafił w poprzeczkę, a gol Oscara nie został uznany. Obaj w drugiej części już strzelili po bramce, a w międzyczasie Savio po karnym również wpisał się na listę strzelców.
Athletic i Betis wygrały swoje spotkania, dzięki czemu nie muszą już się obawiać o następny sezon. Andaluzyjczycy z Mallorcą mecz wygrali już w pierwszej połowie. Po dwóch rzutach wolnych Assuncao na listę strzelców wpisali się Pereyra oraz Robert. Po godzinie gry kontaktowego gola zdobyli Wyspiarze, ale zwycięstwo Betisu nie było zagrożone.
Baskowie natomiast już tak łatwo nie wygrali i od 20. minuty musieli odrabiać straty po golu Arizmendiego. Później do boju gości próbował poderwać Yeste, lecz jego strzał zatrzymał się na słupku. Po przerwie ten sam zawodnik dośrodkował na głowę Casasa, który wyrównał stan gry. W samej końcówce jeszcze Orbaiz trafił z rzutu karnego. Molina był bardzo bliski wybronienia, lecz nieszczęśliwie po jego palcach piłka wleciała do siatki.
Także w Sociedad unikniono degradacji, a w spotkaniu z Celtą Baskowie podzielili się punktami. Już w 7. minucie Prieto wykorzystał rzut karny, a z ławki został usunięty protestujący Jesus Perera. Gospodarze rozgrywali bardzo dobry mecz, czego efektem była kolejna bramka autorstwa Skoubo. Remis dla gości uratował Baiano, który w kilka minut zaliczył dublet.