Real postraszył Barcelonę
Sędziowie na minus
Co prawda przewaga Barcelony nad Realem wydaje się być nie do odrobienia, ale najbliższe Gran Derby jak zawsze przysparzają kibicom wielu przedmeczowych emocji. Po ostatnich słabych meczach Królewscy wreszcie zagrali piękną piłkę i pokonali Deportivo aż 4:0. Dodatkowo osłabiona Barcelona tylko zremisowała z ostatnią ekipą w tabeli. Kibice Realu liczą na jeszcze jeden zryw, a jeśli ich pupile za tydzień wygrają w Wielkich Derbach Europy ich przewaga zmaleje do 8. oczek.
Gospodarze rozpoczęli mecz po raz pierwszy w tym roku z pięcioma Brazylijczykami w składzie. Na swoich optymalnych pozycjach wystąpili Julio Baptista, Ronaldo, Robinho, Cicinho i Roberto Carlos. Okazało się, że reprezentanci Canarinhos wnieśli dużo świeżości do gry wicemistrza Hiszpanii. Już w 9. minucie po rzucie wolnym Sergio Ramos strącił piłkę głową, a Hector wpakował ją do własnej siatki. Nacierający miejscowi po świetnej akcji zespołu podwyższyli wynik, a na listę strzelców wpisał się Ronaldo. Brazylijczyk powoli odzyskuje formę, a jego rajd z końca pierwszej połowy (przejął piłkę i minął 4. przeciwników!) pokazał, że dziennikarze za szybko go skreślili. W drugiej części gry również miejscowi nacierali na bramkę Jose Moliny, a na listę strzelców wpisali się Sergio Ramos po strzale z główki oraz Julio Baptista, który rewelacyjnie wykonał rzut wolny. Deportivo także starało się zdobyć choćby honorową bramkę, ale Iker Casillas ponownie stanął na wysokości zadania.
Panom już podziękujemy
W 3. spotkaniach sędziowie niestety nie spisali się rewelacyjnie i podjęli bardzo kontrowersyjne decyzje, które wpłynęły na końcowe rezultaty.
Kolejne punkty stracił Villarreal, który poległ na własnym boisku po raz pierwszy od 4 grudnia. W spotkaniu z Betisem mecz rozpoczął się świetnie dla przyjezdnych. W 12. minut dwie bramki zdobył Robert, który najpierw trafił główką po zagraniu Xisco, a następnie wykorzystał katastrofalny błąd defensora Josico. Później dominowali gospodarze, lecz w świetnej sytuacji Guillermo Franco minimalnie chybił, a Roman Riquelme bezpośrednio z rzutu rożnego trafił w poprzeczkę. Wreszcie po centrze Argentyńczyka, Juan Pablo Sorin szczupakiem zmniejszył rozmiary porażki. Defensor gospodarzy wszedł na boisko po przerwie spowodowanej kontuzją: "- Jestem bardzo szczęśliwy z powrotu. Jest jeszcze dużo meczów do rozegrania." W doliczonym czasie gry Żółte Łodzie Podwodne mogły doprowadzić do 4. z rzędu remisu, ale sędzia nie odgwizdał karnego przy faulu na Riquelme.
Wykartkowane Atletico Madryt po raz kolejny zawiodło i tylko zremisowało na wyjeździe z Cadiz. Od początku obie ekipy starały się otworzyć wynik meczu, ale udało się to dopiero Mateji Kezmanowi. Ariel Ibagaza prostopadłym podaniem wypuścił Serba w uliczkę, który minął golkipera i trafił do pustej bramki. W drugiej części gry Jonathan Sesma został pociągany za koszulkę przed polem karnym (dodatkowo był na minimalnym spalonym), ale arbiter odgwizdał jedenastkę, którą wykorzystał najlepszy na boisku - Lucas Lobos.
Bez Ronaldinho, Deco, Carlesa Puyola, Lionela Messi, Xaviego, Rafaela Marqueza oraz Edmilsona pojechała Barcelona na La Romareda, aby zmierzyć się z Malagą. Na środku obrony wystąpił Oleguer (częściej grający na prawej) oraz Rodri (wzięty prosto z rezerw). Mimo to od początku goście mieli dogodniejsze sytuacje. W 38. minucie Samuel Eto`o strzelił nawet bramkę, lecz sędzia po konsultacji z liniowym jej nie uznał. Najprawdopodobniej chodziło mu o zagranie ręką Henrika Larssona, który tak naprawdę tego nie zrobił - telewizyjne powtórki wykazały, że była to kończyna defensora Malagi! W drugiej części gry świetnymi robinsonadami popisywał się najlepszy na boisku - Francesc Arnau. Również wiele szczęścia miał Victor Valdes, który znów kilka razy niepewnie interweniował. W samej końcówce Samuel Eto`o stanął sam przed bramkarzem, lecz trafił tylko w poprzeczkę. Co ciekawe bohater meczu powiedział: "- To jest smutne. Normalnie byłbyś szczęśliwy z remisu z Barceloną. Ale my potrzebowaliśmy trzech punktów."
Na dole już spokojniej
Malaga po tym remisie ma już 8. oczek straty do bezpiecznej pozycji. Również sytuacja Cadizu i Sociedadu nie jest ciekawa, gdyż im również powoli odskakują kolejne ekipy.
Sytuacja Basków jest coraz mniej korzystna, a trzy ostatnie porażki tylko to potwierdzają. Tym razem piłkarze Sociedad pojechali na przedmieścia Madrytu do Getafe. Już na początku meczu Mariano Pernia wykorzystał rzut karny. Niespodziewanie tuż przed przerwą goście wyrównali, a fenomenalnym uderzeniem popisał się Mark Gonzalez. Po odpoczynku gospodarze ruszyli do ataku, a na efekty nie trzeba było długo czekać - najpierw Pablo Redondo trafił w słupek, a chwilę później Daniel Guiza ustalił rezultat. Ekipę poprowadził Jose Maria Bakero, który na stanowisku trenera zastąpił Gonzalo Arconadę. Były gracz FC Barcelony po meczu nie mógł być jednak zadowolony z debiutu.
Inne ekipy mają już minimum 3. punkty przewagi nad strefą spadkową. Pierwszą porażkę pod wodzą Gregorio Manzano odniosła Mallorca. W spotkaniu z Celtą, beniaminek już na początku meczu przycisnął rywali i zdobył dwa gole. Później co prawda Doni starał się zmniejszyć rozmiary porażki, ale znów świetnie dysponowany był golkiper Jose Pinto.
Bezbramkowo zakończył się pojedynek Espanyolu z Alaves. Lepsze wrażenie sprawiali w tym spotkaniu gospodarze, jednak Roberto Bonano zachował do końca czyste konto. Pokonać go starali się Walter Pandiani, Ivan de La Pena oraz Ferran Coro po świetnym strzale z woleja.
Również kibice bramek nie obejrzeli w Santander, gdzie tamtejszy Racing podzielił się punktami z Saragossą. Już na początku meczu gospodarzy uratował bramkarz Dudu Aouate, który wybronił uderzenie Leonardo Ponzio. Później golkiperowi dopisało także szczęście, gdyż główka Alvaro Aquino wylądowała na poprzeczce.
Athletic Bilbao w ostatnich 7. meczach zawsze zdobywa jedną bramkę. W weekend to jedno trafienie wystarczyło na silną Osasunę Pampeluna. Po dośrodkowaniu Francesco Yeste głową piłkę do siatki skierował Luis Prieto. W samej końcówce doszło do bójki Ismaela Urzaiza z Ludovicem Delporte, a konsekwencją tego starcia były oczywiście czerwone kartki.
Pojedynek o Ligę Mistrzów
Valencia znajduje się obecnie w fatalnej dyspozycji. Jeszcze nie tak dawno mogła chwalić się 16. meczami bez porażki, a obecnie nie potrafi wygrać już od 19 lutego. Tym razem Nietoperze przegrali z Sevillą, która ma już tylko dwa punkty straty do Che. Już w 16. minucie Luis Fabiano starał się z rzutu wolnego pokonać Santiago Canizaresa. Również Javier Saviola był bliski otworzenia wyniku. Jeszcze lepszą sytuację miał za to Jordi Lopez, który został sfaulowany przez Fabio Atalę (czerwona kartka) w polu karnym i stanął na jedenastym metrze. Odkąd kontuzje złapał etatowy wykonawca jedenastek - Enzo Maresca, ekipa z Andaluzji nie ma dobrego zastępcy - Saviola oraz Frederic Kanoute ostatnio nie trafili. Tym razem podszedł sam poszkodowany i trafił w poprzeczkę! Oznacza to, że jeszcze nikt nie pokonał Canizaresa z rzutu karnego w tym sezonie (4 razy wybronił, 2 razy rywal nie trafił). Kiedy wydawało się, że na tablicy wyników pozostanie rezultat 0:0, Jordi z główki w samej końcówce zdobył gola na wagę kompletu punktów!
Tytuł "Pichichi" dla najlepszego strzelca
| Zawodnik | Gole | Nogą | Głową | Karne | Wolne |
| S. Eto`o (Barcelona) | 22 | 17 | 4 | 1 | 0 |
| D. Villa (Valencia) | 16 | 10 | 3 | 3 | 0 |
| Ronaldinho (Barcelona) | 14 | 5 | 0 | 6 | 3 |
| D. Milito (Saragossa) | 14 | 11 | 3 | 0 | 0 |
| F. Torres (Atletico) | 12 | 7 | 2 | 3 | 0 |
| Ronaldo (Real) | 12 | 8 | 2 | 2 | 0 |
| R. Riquelme (Villarreal) | 11 | 4 | 0 | 3 | 4 |
| Ewerthon (Saragossa | 11 | 9 | 1 | 1 | 0 |
Trofeum "Zamory" dla najlepszego bramkarza
| Zawodnik | Średnia | Bramki stracone | Mecze |
| S. Canizares (Valencia) | 0,75 | 21 | 28 |
| J. Pinto (Celta) | 0,86 | 24 | 28 |
| V. Valdes (Barcelona) | 0,87 | 26 | 30 |
| I. Casillas (Real) | 0,9 | 27 | 30 |
| A. Palop (Sevilla) | 1 | 28 | 28 |
| D. Aouate (Racing) | 1,1 | 33 | 30 |
| J. Molina (Deportivo) | 1,23 | 37 | 30 |
| Arnau (Malaga) | 1,56 | 42 | 27 |
29. kolejka
W środku tygodnia rozegrano dodatkową kolejkę Primera Division. Najwięcej kontrowersji wzbudziło ostatnie spotkanie - Atletico - Sevilla. Najpierw Leo Franco (bramkarz gospodarzy) wybronił dwa rzuty karne, później Peter Luccin wyleciał z boiska, a następnie goście zdobyli bramkę. Rozwścieczeni fani gospodarzy zaczęli rzucać na boisko czym popadnie (m.in. pełna butelka whisky) i sędzia przerwał mecz, a po 25. minutach niespodziewanie go wznowił. Oprócz czerwienia dla Luisa Perey nic już później nie zanotowaliśmy.
Ciekawie było w Saragossie, gdzie Real Madryt chciał się odegrać za lutową porażkę aż 6:1. Lepsi jednak byli znów gospodarze, a postrach siał duet Ewerthon - Diego Milito. Gości uratował Ronaldo, który przerwał swoją haniebną serię bez trafień. Niespodziewanie w pierwszej połowie Getafe stawiło dzielny opór Barcelonie, lecz po przerwie klasę pokazał Eto`o, strzelając swojego 100. i 101. gola w Primera Division. Z czołówki wygrała także Osasuna, która spokojnie rozprawiła się z Sociedad. Natomiast punkty straciła Valencia. W pierwszej połowie po świetnym wolnym Rubena Barajy prowadzili gospodarze, ale tuż przed przerwą Miguel Angulo został odesłany przedwcześnie do szatni, co wykorzystali gracze Villarreal. Zdobyli wyrównującego gola autorstwa Diego Forlana, a nawet mogli wygrać, lecz Canizares wybronił strzał z "wapna" Riquelme.
Pierwszą wygraną u siebie od połowy grudnia odniosło Deportivo La Coruna, które pokonało najsłabszą Malagę. Również domowe zwycięstwa odniósł Betis, Mallorca i Alaves, które powoli odskakują od najgorszej trójki ligi. Ponadto Athletic Bilbao zremisowało u siebie z Espanyolem Barcelona.
Gorący weekend
Wspaniała kolejka szykuje nam się w następny weekend. Oprócz wielkiego szlagieru FC Barcelona - Real Madryt, dojdzie do najkrwawszych derbów Hiszpanii, a nawet całej Europy. W stolicy Andaluzji spotkają się dwie nienawidzące się ekipy z tego regionu: Betis i Sevilla. Jedno można być pewnym - walka będzie do upadłego, a i zapewne na boisku do końca nie pozostanie 22. piłkarzy.