Mecz sezonu! (c.d.)



Zimna krew Denilsona

Swój mecz wygrało również Bordeaux, które tytułu bez walki nie odda. Ajaccio nie jest być może najgroźniejszym przeciwnikiem, jednak nie raz pokazywało, że na własnym obiekcie jest nieprzewidywalne. Niestety, nawet kibice i stadion nie pomogły. Szczerze mówiąc w tym dniu nic by nie pomogło pomóc na mądrze i rozważnie gających "Żyrondystów". Wynik w 32. minucie otworzył Marouane Chamakh. W sytuacji sam na sam z bramkarzem strzelił on prosto w Trevisana, jednak piłka wróciła do niego i przy dobitce goalkeeper Ajaccio nie miał już żadnych szans. Wynik spotkania w 57. minucie ustalił Denilson. Wykazał się on niezwykłą przytomnością umysłu. Mając przed sobą tylko bramkarza gospodarzy nie strzelał bezmyślnie, a zaczekał aż on się rzuci mu pod nogi. Gdy Trevisan już do niego podbiegał ten pięknym lobem w okienko wprawił w rozpacz 5 000 kibców zgromadzonych na Francois Coty. Po drodze jeszcze trzech obrońców próbowało przeciąć tor lotu piłki zmieżającej ku bramce jednak na nic się to zdało.

5 porażek faworytów

Swoje mecze w przeciwieństwie do Lyonu przegrali inni przedsezonowi faworyci do tytułu. Auxerre, Monaco, PSG oraz Lens polegli z tylko trochę słabszymi rywalami. Najbardziej jednak porażka dotknęła Marsylię, która to uległa w Metz. Do rzutu rożnego w 87. minucie utrzymywał się remis, jednak po kornerze dla gospodarzy, Dehu wybił głową futbolówkę prosto do Babacara Gueye, który nie miał problemu z pokonaniem bramkarza z trzech metrów. Katem Auxerre okazał się Moumouni Dagano, który już minutę po gwizdku Pana Fautrela rozpoczynającym spotkanie pokonał Fabiena Coola. Takim samym rozmiarem tyle, że na własnym stadionie przegrało PSG. Czarny koń rozgrywek, Le Mans, zaprezentowało bardzo ciekawy futbol. W drużynie gości na szczególne pochwały zasłużył Basa. To po pięknym dryblingu tego zawodnika obrońca paryżan dotknął piłkę ręką we własnym polu karnym. Jedenastkę pewnie wykorzystał Cedric Faure. AS Monaco uległo w Nicei tamtejszemu Nice OGC, 2:0.

W przeciwieństwie do spotkań w Paryżu czy Nicei, na stadionie w Rennais obejrzeliśmy festiwal bramkowy w wykonaniu gospodarzy, a raczej w wykonaniu jednego gospodarza. Niegościnny dla ekipy Lens okazał John Utaka, który zaaplikował gościom trzy trafienia. Swój koncert rozpoczął on w 37. minucie strzelając bardzo podobną bramkę do tej jaką na MŚ 2002 popisał się Paweł Kryszałowicz w meczu z USA. Pod koniec pierwszej połowy dołożył drugie trafienie, tym razem w sytuacji sam na sam z bramkarzem. W drugiej połowie razem z Olivierem Monterrubio dołożyli po jednym trafieniu dzięki czemu było aż 4:0. Lens walczyło jednak do końca chociażby o jedno trafienie. Honor klubu uratował niezawodny Daniel Cousin popisując się przepięknym "szczupakiem" w 90. minucie.

Piękne bramki pogromców MU!

Niezłe widowisko obejrzeli również kibice w Sain-Etienne. Chociaż lokalny klub przegrał 2:0, to widzowie na stadionie Geoffroy'a Guicharda nie mogli narzekać na nudę. Jedenastki Saint-Etienne i Lille stworzyły wspaniałe widowisko! W pierwszej połowie nieznaczną przewagę utrzymywali gospodarze, jednak nie potrafili strzelić bramki. A jak wszyscy dobrze wiemy, niewykorzystane sytuacje się mszczą. I takim sposobem w 42. minucie pięknym strzałem z dystansu, Mathieu Debuchy umieścił piłkę w siatce. Gospodarze po stracie bramki rzucili się do ataku jednak nie dało to żadnego efektu. W drugiej połowie oglądaliśmy zaciętą walkę w środku pola. Obie ekipy były bliskie zdobycia bramki. W 63. minucie, Abdulkader Keita wpadł ze skrzydła w pole karne, przedryblował trzech obrońców i strzelił obok bezradnego Jeremiego Janota. Po tej bramce zdecydowanie uszło powietrze z obu ekip, które nie stworzyły już groźniejszej sytuacji.

Zapowiedź 28. kolejki

Wiele składnych akcji i pięknych bramek obejżeliśmy w 27. kolejce Ligue 1. Wszystkie spotkania stały na bardzo dobrym poziomie. Miejmy nadzieję, że nie zawiedzie również przyszła kolejka w której będzie rozegranych kilka ciekawych spotkań. Najlepiej zapowiadają się spotkania AS Monaco z Lille, oraz Olympique Marsylii z Nice OGC. Nie można zapominać również o pojedynku Lyonu z Rennais, czy Bordeaux z Metz. Chociaż były klub Marcina Żewłakowa zajmuje ostatnie miejsce w tabelii to pokazał, że potrafi urywać punkty zespołom z "górnej półki".