Mamy już rok
To już dwunasty numer iGola...

Jak zapewne zdążyliście już zauważyć, to wydanie naszego miesięcznika, jest numerem specjalnym. Dokładnie rok temu, bo 22 września 2001 roku wyszedł pierwszy numer iGola. Tamten magazyn był całkiem inny od tego co widzicie teraz przed oczyma...

Pierwszy numer dotarł do około... 30 czytelników. Tak, tak.. Trzydziestu... Wszystko było wtedy inne: magazyn nazywał się "eGol", 34-stronicowy e-zin miał także całkowicie inny design. Zupełnie wyglądała także stopka redakcyjna - raptem pięć nazwisk. Warto także dodać, że z tych 34 artykułów (licząc wstępniak, spisy treści itp.) - 32 było mojego autorstwa... Ciekawe co te 5 osób robiło wtedy w redakcji!? ;)

Początki były bardzo trudne, sukcesem było dla mnie samo założenie magazynu, stworzenie w miarę ładnego (tak mi się wtedy wydawało) layout'u. Gdy zakładałem eGola nie miałem zielonego pojęcia o prowadzeniu magazynu, za sobą miałem jedynie tworzenie stron www, dzięki czemu zresztą sam mogłem stworzyć design, zresztą gdyby nie to, że umiałem trochę html magazyn pewnie nigdy by nie powstał. Ale stało się. Pierwszy numer ukazał się 22 września 2001 roku.

Po wydaniu pierwszego numeru myślałem, że teraz będzie już "z górki"... Nic bardziej mylnego! Na początek dostałem maila od serwisu piłkarskiego egol.pl , że nazwa "eGol" jest już zarejstrowana i że muszę ją zmienić, pod groźbą rozprawy sądowej... Przed ustaleniem nazwy "eGol", sprawdzałem czy coś takiego już istnieje - na egol.pl była wówczas jedynie reklama jakiegoś providera internetowego, myślałem więc że spokojnie mogę prowadzić e-zin, o takim właśnie tytule. Okazało się jednak inaczej, zmieniłem więc nazwę na "iGol", która to została po dzień dzisiejszy.

iGol #2 przyniósł kilka zmian - mieliśmy dostać miejsce na serwerze g3.pl (ufundowane przez hydepark.pl), konta pocztowe dla redaktorów. Zmienił się także nieznacznie wygląd magazynu, dodałem m.in. do niektórych artykułów malutkie zdjęcia, które w powiększeniu można było oglądać po połączeniu z internetem. Do redakcji dołączyło kilka nowych osób, warto nadmienić tutaj o Piotrku Leśniewskim, Tomku Balickim i Adamie Najbar. Wszyscy oni są z nami do dziś, choć ten ostatni miał krótką przerwę w redakcji.

Wbrew moim przewidywaniom nowi prenumeratorzy nie przybywali za szybko, dość powiedzieć ze ich ilość od poprzedniego numeru wzrosła prawie dwukrotnie - średnio wychodziło więc jeden prenumerator na dzień. Nawiązałem więc współpracę z kilkoma innymi e-zinami, mając nadzieję, że to przysporzy nam nowych czytelników.

W listopadzie wyszedł trzeci numer iGola. Z redakcją pożegnał się Adam Najbar, przyszedł natomiast LukDlu, który do dzisiaj pisze felietony dla naszego magazynu. Wprowadziliśmy znowu kilka usprawnień do magazynu, przy sylwetkach piłkarzy pojawiły się metryczki, minimalnie wzrosła także liczba artykułów. Po wydaniu tego numeru napisałem do redakcji miesięcznika "Słowa w Sieci", który to podejmował się recenzjonowania różnych e-zinów internetowych. W szóstym numerze tego dziennikarskiego periodyka znalazła się recenzja iGola. Autor raportu, Paweł Krypno ocenił nasz magazyn na 3+ (w skali 1-6), dając nam przy tym kilka wskazówek, co jest złe i co należy poprawić.

Gdy wydawaliśmy trzeci numer iGola, nasza strona znajdowała się już na serwerze hydeparku (www.igol.g3.pl), redaktorzy dostali także konta pocztowe.

iGol #4 wyszedł w przedzień... Wigilii Bożego Narodzenia. 23 września nasi czytelnicy otrzymali na swoją skrzynkę e-mail 44 strony lekko zmienionego e-zina. Zastosowaliśmy kilka zmian, które zasugerowała nam redakcja SwS, poraz pierwszy wprowadziliśmy postery. W redakcji nie nastąpiła natomiast żadna zmiana, iGola tworzyli nadal Ci sami ludzie.

Kilka dni przed pojawieniem się czwartego numeru dowiedziałem się o plagiacie. Jeden z sieciowych e-zinów skopiował 5 naszych artykułów, które podpisał jako własne. Był to jeden z niemilszych incydentów, podczas naszej rocznej obecności w sieci.

Humor poprawił nam Krystian Grzenkowicz (red. naczelny Magazynu Internet), dzięki któremu od lutego 2002 roku iGol znajduje się co miesiąc na płycie dołączanej do MI. Fakt ten przysporzył nam dodatkowych czytelników, sprawił także, że iGol powoli zaczął istnieć na rynku e-zinów - magazyn stawał się coraz bardziej znany.

iGol #5, wydany 22 stycznia, przyniósł bardzo duże zmiany. Znacznie poprawiony został layout magazynu, do redakcji dołączyły także dwie, bardzo ważne osoby. Pierwszą z nich był Marcin "Rzaruff" Żarów, którego teksty do dzisiaj ukazują się w iGolu. Drugim nowym redaktorem był Grzegorz "qvist" Kaliciak, który stworzył dział "stadiony". Od tamtego numeru co miesiąc opisuje kilka znanych obiektów piłkarskich. Bardzo duże znaczenie miał także początek współpracy z serwisem piłkarskim Hogi. Dzięki temu, przez kilka numerów prezentowaliśmy na naszych łamach artykuły Macieja Kuźlika, redaktora naczelnego pilka.hoga.pl. Współpracę z tym serwisem zakończyła dopiero zmiana profilu Hogi, przez co serwis piłkarski w tym portalu przestał istnieć. 23-go lutego prenumeratorzy otrzymali do rąk nowy, szósty numer iGola. Był to przełom w historii naszego magazynu. Rekordowa liczba 71 stron (prawie dwa razy więcej niż w poprzednich wydaniach) w nowej szacie graficznej, pięciu nowych redaktorów, cztery nowe działy - to była prawdziwa rewolucja w iGolu. Do redakcji powrócił wtedy Adam Najbar, dołączyli także Paweł Boruta, Rafał Stan, Damian Jursza i Tomasz Musiał. Wszyscy Ci redaktozy są z nami do dziś, a Paweł Boruta został z-cą redaktora naczelnego (wybrany przez redaktorów).

Numery #7 i #8 ukształtowały w pewnym stopniu nasz magazyn. Prenumeratorów stale przybywało, redakcja pozostawała właściwie ta sama. Co miesiąc prezentowaliśmy podobną ilośc artykułów. Myślę, że przez marzec i kwieceń tego roku robiliśmy po prostu "swoje".

Sytuację tą zmienił iGol 9 - wydanie specjalne, w całości poświęcone mundialowi. 49 stron poświęconych Mistrzostwom Świata w Korei i Japonii, numer wydany wspólnie z serwisem ekstraklasa.com.pl - oto co przyniósł iGol #9. Całość opatrzona była specjalnym layoutem, który został przygotowany specjalnie na tą okazję. Informacje o ukazaniu się tego numeru pojawiły się w serwisie weinfo.pl oraz slowawsieci.com, co sprawiło że o iGolu usłyszeli kolejni internauci. W iGolu 9 poraz pierwszy pojawiła się okładka, zastępując tym samym krótkie animacje flashowe, jakie dotychczas "otwierały" każdy nowy numer.

Ósmego lipca wydaliśmy numer wakacyjny (10-11), w którym to znalazło się aż 97 stron. Redakcja w sierpniu miała miesięczne wakacje, które mam nadzieję sprawią, iż przez kolejny rok liczba i jakość artykułów w iGolu będzie rosła...

22 września ukazał się iGol 12... Numer ten trafił do ponad 2000 prenumeratorów, ukazał się także na cover-cd Magazynu Internet.

Celowo nie wspomniałem jeszcze o tym, jak to się wogóle stało, że iGol istnieje... Związana jest z tym pewna historia, która sprawia, iż mamy chyba jeden z dziwniejszych "początków" na polskim rynku prasy elektronicznej. Otóź, to że iGol istnieje zawdzięczamy... zbiegowi okoliczności. Tak się bowiem składa, że pewnego dnia wędrując po wszelakich stronach w internecie trafiłem na witrynę nowego e-zinu piłkarskiego.. Miał to być tygodnik, a tytuł jego brzmiał "Reprezentacja". Redakcja zbierała właśnie prenumeratorów i szykowała się na start nowego tytułu. Zainteresowany zamówiłem prenumeratę - do wyboru były wersje .doc oraz .html. Na stronie pisało, że i tak nie ma różnicy, którą wersję się zamówi, gdyż plik html będzie generowany przez Worda - nie będzie więc większej różnicy między tymi wersjami. Jako że, jak już wspominałem, znałem wtedy język html, napisałem do redakcji z informacją, iż plik html wygenerowany przez worda będzie miał bardzo dużą objętość oraz bardzo zły kod... Wtedy zaproponowano mi zajęciem się tym magazynem. Po rozważeniu tej "oferty", zdecydowałem się. Wprowadziłem zmiany w magazynie - zmieniłem nazwę na "eGol" oraz zmieniłem tematykę na ogólnopiłkarską (miała być tylko reprezentacja). Zacząłem tworzyć design, a także szukać nowych redaktorów. Miałem dostać pomoc z redakcji "Reprezentacji", ale jakoś nic z tego nie wyszło. Udało mi się jakoś wydać eGola 1, a dalej... to już sami wiecie co i jak ;)

Na zakończenie chciałbym podziękować kilku osobom/firmom, bez których iGol nie mógł by istnieć. Dziękuję zatem:

- wszystkim redaktorom. Tym obecnym i tym byłym. Bez Was iGol nie mógł by istnieć, to Wasze teksty sprawiają, że nadal istniejemy na rynku prasy elektronicznej.
- redakcji Hydepark.pl, za udostępnienie miejsca na serwerze. Profesjonalny serwer był dla nas bardzo ważny, umożliwił nam dalszy rozwój.
- firmie Projektex (prx.pl). Serwis ten udostępnił nam znakomity i niezawodny serwer www, na którym od kilku miesięcy znajduję się nasza witryna. Zapewnił także naszym redaktorom profesjonalne konta pocztowe. W imieniu całej redakcji dziękujemy.
- Pawłowi Konsewicz z Hurtowni Sprzętu Sportowego w Zielonej Górze, za fundowanie nagród w konkursach iGola i ciągłą współpracę.
- Krystianowi Grzenkowicz, za umieszczanie iGola na płycie cd, dołączanej do Magazynu Internet.
- Karolowi Bancerz i całej redakcji "Słowa w Sieci" za cenne rady i wskazówki w prowadzeniu e-zinu.
- Maciejowi Kuźlik z serwisu pilka.hoga.pl za współpracę.
- Pawłowi Zarzecznemu za wspieranie swoimi artykułami naszego magazynu.
- Serwisowi piłkarskiemu ekstraklasa.com.pl za stałą współpracę, za wydanie wspólnego numeru mundialowego.
- Magazynom elektronicznym, które kiedykolwiek współpracowały z iGolem:
- Serwisom internetowym, które zamieszczały na swoich łamach reklamy naszego magazynu.
- Wszystkim naszym czytelnikom, to dla Was tworzymy ten magazyn, to dzięki Wam istniejemy.

Wojtek Kocjan