| online | kont@kt |
| <-- spis treści --> | |
|
Pieniądze nie grają Aby drużyna grała dobrze potrzebne jest coś więcej Już po 2 wiosennych kolejkach można zauważyć coś ciekawego. Otóż mieć pieniądze to nie od razu mieć wyniki. Spójrzmy na takie kluby jak Wisła Kraków czy Groclin Grodzisk Wielkopolski. Mistrz polski zakupił słowackiego bramkarza Trabalika. Kiedy podpisywano z nim kontrakt mówiono, że będzie to objawienie rundy wiosennej a mierzący ponad 2 metry golkiper pokaże polskim bramkarzom na czym polega ta profesja. Otóż nic mylnego. Już pierwszy mecz pokazał, że Słowak nie czuje się zbyt pewnie w bramce i gdyby nie partnerzy z obrony to wpuściłby przynajmniej dwie, trzy bramki. Wygrany mecz w ostatniej minucie z Ruchem Chorzów pozwolił zatuszować całą sprawę. Trener Smuda pytany wówczas o formę swojego bramkarza odpowiadał, że potrzeba czasu, aby Trabalik zrozumiał się z kolegami. Minęło zaledwie trzy dni a na pucharowy mecz z Orlenem Płock Smuda wstawił do składu Sarnata. Czyżby coś się stało, że trener zmienił swoje zdanie? Ponieważ Artur Sarnat w meczu tym wpuścił łatwo bramkę (i to mało powiedziane) na kolejny prestiżowy mecz z Polonią między słupki wrócił Trabalik. I znowu pech. Słowak wpuszcza cztery gole, w tym dwa ewidentnie ze swoich błędów. Wisła ostatecznie przegrywa ten mecz i traci przewagę punktową nad Legią i Polonią. Po tym meczu można się zastanawiać czy to jest ten bramkarz, który miał zawojować nasz kraj? Z pewnością na piątkowy szlagier w Warszawie w bramce stanie znów Sarnat i oby nie popełnił żadnego błędu, bo wtedy już chyba między słupkami stanie junior. I on pokaże wreszcie jak trzeba grać. |
Kolejny temat to Groclin. Tam pieniądze podobno też leją się strumieniami. Kiedy
przyszedł do klubu trener Kaczmarek w Grodzisku rozpoczął się szał zakupowy. Przyszli:
Liberda, Moskała, Rasiak i inni. Mówiło się o pucharach. I co z tego wyszło? Groclin jest
drugi ale od końca i to w grupie spadkowej. Nowym pomysłem było sprowadzenie "emeryta"
Tomasza Wieszczyckiego, który miał poukładać grę. Jeśli to miało wyglądać tak jak w meczu
z Widzewem to chyba było to pewne nieporozumienie. Dwa podania i dwa strzały na pewno nie
pomogą w utrzymaniu. Na dodatek piłkarz przyszedł do klubu bez badań, (co jest chyba
ewenementem na skale światową!). Piłkarze dostają górę pieniędzy a grają nędznie. Trener
Kaczmarek robi dobrą minę do złej gry.
A biedni? Widzew, dwa zwycięstwa. Polonia to samo. W Widzewie nie ma gwiazd a piłkarze dostają pieniądze w terminie i są efekty. Polonia jeszcze gorzej, bo w ogóle nie płaci. Tak więc nie tylko pieniądze grają w piłkę. Trochę pracy piłkarzy też potrzeba. |
| <-- poprzedni | Copyrights © 2001-02 iGol. Wszelkie prawa zastrzeżone. | następny --> |