35
    online    kont@kt
<-- spis treści -->

 Liga polska
RAPORT SPECJALNY: Wisła Kraków
Nie wchodzi się nigdy do tej samej rzeki, czyli drugie podejście Smudy w Wiśle Kraków

Smuda, przez jednych podziwiany przez innych znienawidzony jak to miało lub nadal ma miejsce w Grodzie Kraka, powraca do prowadzenia drużyny Wisły po niespełna dwóch sezonach. Czy uda mu się stworzyć drużynę na miarę awansu do ligi mistrzów pytają kibice przed sezonem? Niestety nie, ale było blisko wydaje się brzmieć odpowiedź, czy zatem można być zadowolonym z pracy tego trenera z drużyną?

Z przyjściem Smudy do Wisły nie bardzo chcieli się pogodzić wszyscy ci kibice, które pamiętają sezon 99/00 w którym to Mistrz Polski prezentował się zupełnie przeciętnie, sprzedanych zostało kilku zawodników m.in. Jakub Wierzchowski, co w konsekwencji kosztowało nas stratę tytułu na rzecz Polonii. Pomimo, że zatrudniono specjalistę od przygotowania kondycyjnego, wielu sympatyków Białej Gwiazdy obawiało się powtórki sprzed dwóch lat, a więc słabej gry i kolejnej wyprzedaży zawodników nie pasujących do koncepcji trenera. Początek pracy Franza jakby potwierdzał obawy niektórych kibiców, na początek pożegnał się z drużyną Sosin, powrócił do drużyny Kaliciak, liderem drugiej linii miał znowu zostać Czerwiec, a Wisła miała grać ładną ofensywną piłkę jak w czasie pierwszego sezonu współpracy Smudy z zespołem. Czy jednak rzeczywiście tak było?


Wisła Kraków

Rozgrywki ligowe Przed rozpoczęciem rozgrywek dokonano zmiany ich systemu i Wiśle przyszło grać w grupie A z relatywnie łatwymi rywalami, więc liczono na stosunkowo łatwe zwycięstwo, a za jedyne drużyny, które mogłyby zagrozić Białej Gwieździe, uważano Polonie i Zagłębie. I jak zaprezentowała się Wisła w tej rundzie? Właściwie można by o niej spokojnie zapomnieć, bo do obiecywanego dobrego ofensywnego stylu gry jaki miała prezentować drużyna wiele brakowało. Właściwie tylko zwycięstwo nad GKS-em zostało odniesione w iście imponującym stylu, a reszta były to zazwyczaj ciężko wywalczone punkty i gdyby nie bardzo dobra postawa Żurawskiego różnie mogłyby się potoczyć losy niektórych spotkań. Myślę, że warto jeszcze wspomnieć, że udało nam się dwukrotnie pokonać Zagłębie, co dawno już się nie zdarzyło i niestety po raz kolejny stracić punkty z Polonią, zarówno u siebie (remis) jak i na wyjeździe (porażka). Nie należy jeszcze zapominać o rodzącej się powoli przykrej tradycji jaką stają się już porażki z Widzewem na jego terenie po fatalnych występach naszych bramkarzy. Tak więc Wisła zakończyła tą rundę na drugim miejscu z dziewięcioma zwycięstwami, jednym remisem i aż czterema porażkami, a niespodziewanym zwycięzcą grupy została Odra. W szeregach którego zespołu dobrze spisywał się niechciany przez Smudę Sosin, strzelec zwycięskiej bramki dla swojego nowego zespołu w meczu z Wisłą. Prowadzony przez Smudę zespół w lidze niczym szczególnym się nie wyróżnił oczywiście jak na swoje możliwości i oczekiwania kibiców, a drugie miejsce można uznać raczej za porażkę, choć należy zwrócić uwagę, że po zmianie systemu rozgrywek pierwsza runda nie jest tak istotna jak dawniej. Należy jeszcze pamiętać o słowach trenera, że chciał ją wykorzystać do ustalenia optymalnego składu i ustawienia aby w grupie mistrzowskiej nie przytrafiały się już takie wpadki jak np. z KSZO. I te słowa jakby się sprawdzały, gdyż jak wiemy jeszcze jesienią rozegrano dwie "wiosenne" kolejki w obu grupach, czyli już mistrzowskiej i spadkowej, a w nich Wisła dwukrotnie pokonała rywali. Szczególnie pewne zwycięstwo nad Odrą na jej terenie, jak również pokonanie zawsze groźnej Pogoni muszą cieszyć. Tym sposobem Smuda zdobył ze swoja drużyną tytuł mistrza jesieni, co poprawiło nastroje pod Wawelem. Wydaje mi się więc, że gdyby o ocenie pracy trenera Smudy miały decydować tylko rozgrywki ligowe, to nie byłaby ona najwyższa, a próbując ją jakoś przełożyć na skalę ocen piłkarskich byłoby to 6 ( w skali 0-10).

Na koniec chciałbym przytoczyć jeszcze słowa bohatera tych rozważań obrazujące grę piłkarzy w niektórych meczach i niech ona posłużą jako obiektywny komentarz - "chłopaki grali kichę" i "to była konina".

Puchary krajowe Kolejna część rozgrywek krajowych to puchary, tu możemy się pasjonować się walką o Puchar Polski oraz od dwóch sezonów Pucharem Ligi.

Pierwszy puchar, mający bardziej prestiżowy charakter i dający awans do pucharu UEFA, dawno nie był widziany pod Wawelem, choć dwa sezony temu Wisła walczyła w finale z Amicą. Ten drugi charakteryzuje się natomiast tym, że biorą w nim udział tylko drużyny z dwóch najwyższych klas rozgrywek ligowych, a za awans do kolejnych rund PL są wypłacane spore kwoty pieniężne. Jest to więc szansa dla niektórych klubów do podreperowania swoich dziurawych budżetów. Jednak dla Wisły aspekt ten nie jest najważniejszy i głównym celem jest zdobycie pucharu, a właściwie jego obrona gdyż jak pamiętamy w zeszłym sezonie trafił on do Grodu Kraka.

O tym, że puchary krajowe rządzą się specyficznymi prawami i nie zawsze są traktowane poważnie przez niektóre drużyny, mogliśmy się przekonać już wielokrotnie, dlatego ciągłą grę w tych rozgrywkach przez Białą Gwiazdę można uznać za sukces. Patrząc na to jednak od strony przeciwników z jakimi spotykała się nasza drużyna, odpadnięcie jej z którymś z nich byłoby dla nas kibiców raczej rozczarowaniem. Do grona drużyn które Wisła pokonała nie należą przecież potentaci polskiej piłki, a były to takie drużyny jak: KSZO (PL), Radzionków (PP), Stomil (PP) czy ŁKS (PP).

Trzeba jednak przyznać, że w tych rozgrywkach Wisła odniosła pięć zwycięstw i jeden remis, tak więc jest to bilans całkiem dobry jak by nie patrzeć na klasę rywali. Choć styl gry znów nie zachwycił to, jednak w tych rozgrywkach ważniejsze jest chyba to, że udało się Smudzie wprowadzić drużynę do półfinałów obu pucharów, co w poprzednich sezonach nie udało się innym trenerom.

Tak więc z ocena tej części rozgrywek wypada raczej dobrze, choć z ostatecznym podsumowaniem należałoby raczej poczekać do zakończenia tych rozgrywek i mieć nadzieje, że Wisła podobnie jak Liverpool w minionym sezonie, wygra wszystko na krajowych boiskach. Pomimo to pokuszę się o ocenę pracy Franza z zespołem i ujmując ponownie ją w skali 0-10 byłaby to według mnie siódemka. Chcę jeszcze podkreślić, że istotnym elementem, który wpłynął na taką ocenę jest wywalczenie przez drużyne prowadzoną już przez Smudę Super Pucharu.

Puchary europejskie Jednym z priorytetów dla Wisły był w tym sezonie awans do ligi mistrzów, jak już wiemy nie został on osiągnięty, choć wydaje mi się, że niektórzy w Wiśle patrząc realnie na jej potencjał, przeczuwali to jeszcze przed rozpoczęciem eliminacji. Taki właśnie powód, czyli brak wzmocnień na miarę walki o LM, podał oficjalnie Adam Nawałka rezygnując z posady trenera, a jego miejsce zajął Franciszek Smuda. Czy miał więc jakiekolwiek szansę na zakwalifikowanie się do tych elitarnych rozgrywek z takim składem?

Franciszek Smuda

Patrząc na przeciwnika z jakim przyszło się Wiśle spotkać w ostatniej fazie eliminacji, to wydaje mi się, że było nierealną rzeczą pokonać Barcelonę, nawet gdyby udało się ściągnąć do Wisły wszystkich najlepszych piłkarzy występujących w lidze polskiej. Faktem jest, że niewielu gra takich poza naszym klubem, oczywiście patrząc na poszczególne pozycje, ale nawet gdyby, to śmiem twierdzić, że wynik byłby podobny. Wielu z was zapewne się tu ze mną nie zgodzi i powie, że w pierwszym meczu niewiele brakowało do zwycięstwa, ale niech tylko sobie przypomną z jaką łatwością, szczególnie w drugiej połowie, Kluivert wraz z Rivaldo mijali naszą obronę. Momentami wydawało mi się, że nasi defensorzy woleli pooglądać wspaniałe podania swoich przeciwników, niż choćby w minimalnym stopniu im przeszkodzić w rozgrywaniu piłki. Patrząc jednak w wstecz to Smuda zagrał bardziej ofensywnie z Barceloną niż Lenczyk z Porto i był bliższy sprawienia niespodzianki.
Choć już w meczu rewanżowym rozgrywanym na Camp Nou , znów dominował defensywny styl gry, a dobrej okazji do strzelenia bramki właściwie nie było i marzenie o LM należało odłożyć na kolejny sezon. Jednak chronologicznie, wcześniej przyszło drużynie Wisły stoczyć dwa pojedynki z Łotewską drużyną - Skonto Ryga, którą to dwukrotnie udało się pokonać. Znów muszę przyznać, że styl gry zaprezentowany przez Białą Gwiazdę do najlepszych nie należał, jednak cel - awans - został osiągnięty Po porażce z Barceloną przyszło grać chłopcom Smudy tylko w pucharze UEFA i tu znów los nie okazał się szczęśliwy dla Wiślaków, bo przyszło się zmierzyć z Hajdukiem Split, a więc mistrzem Chorwacji, który podobnie jak Wisła odpadł w eliminacjach do LM. Przed tymi spotkaniami Biała Gwiazda raczej do faworytów nie należała, a mimo to dało się wyeliminować wyżej notowanego przeciwnika i jest to niewątpliwie kolejny sukces trenera jak i samych zawodników. Szczególnie mecz w Splicie w którym drużyna pokazała, że potrafi grać twardo, nieustępliwie, choć czasem nie całkiem zgodnie z przepisami, pokazał prawdziwy charakter drużyny. Nie byłem optymistą przed potyczkami z Hajdukiem kiedy na ławce trenerskiej będzie zasiadał Smuda, ale to co pokazał zespół przekonało mnie, że może warto dać mu jeszcze szansę. Po Hajduku przyszedł czas na jeszcze bardziej renomowanego przeciwnika czyli słynny Inter Mediolan z takimi nazwiskami jak Vieri, Toldo czy Ronaldo, choć trochę szkoda, że żadnego z nich nie zobaczyliśmy w akcji przy ulicy Reymonta. Myślę, że jednak sam mecz w Krakowie nikogo nie rozczarował, może poza sympatykami Interu i trenerem Cuperem, który nie mógł w spokoju oglądać tego co działo się na boisku. Znów jednak trochę zacząłem, od końca bo należy przecież wspomnieć, że mecz pod Wawelem był już rewanżem po meczu we Włoszech. Tamto spotkanie nie mogło jednak napawać optymizmem gdyż po dwóch golach Kallona przegraliśmy, a nasza drużyna nie stanowiła większego zagrożenia dla bramki strzeżonej przez Toldo. Jednak to co pózniej wydarzyło się w Krakowie było dla mnie sporym zaskoczeniem, gdyż Wisła praktycznie zdominowała wydarzenia na boisku i trudno było uwierzyć, że gra czołowa drużyna ligi włoskiej z przedstawicielem polskiej piłki. Należą się więc szczególne słowa uznania piłkarzom i trenerom za ten mecz, szczególnie, że przy odrobinie szczęście mogłoby dojść do dogrywki i sprawa awansu byłaby możliwa do rozstrzygnięcia na naszą korzyść. Gdyby Wisła grała z takim zaangażowaniem, determinacją jak w tym meczu przez cały zbliżający się sezon to wywalczenie Mistrzostwa Polski mogłoby nastąpić w rekordowo szybkim czasie.

Tegoroczna edycja europejskich pucharów wypadła dla Wisły i jej trenera bardzo dobrze, i należy tylko żałować, że tak szybko trafiliśmy na tak renomowanych rywali jakimi były zespoły Barcelony i Interu. Jednak postawa z tymi przeciwnikami pokazała, że zespół prowadzony przez Smudę potrafi grać futbol na wysokim poziomie i przy bardziej szczęśliwym losowaniu oraz wzmocnieniach, możemy liczyć w nadchodzącym sezonie na awans do LM. Dla mnie, jako kibica, możliwość oglądania takich drużyn z dobrze grającą Wisła była prawdziwą przyjemnością, a w szczególności zwycięstwo nad drużyną z Mediolanu i dlatego ocena tej części rozgrywek zespołu prowadzonego przez Smudę będzie wysoka - osiem.

Kadra zespołu Wyniki osiągane przez drużyną są najistotniejszym elementem pracy trenera i to głownie na ich podstawie ocenia się jego pracę , ale również to on wpływa na prezesów przy wyborze zawodników, którzy mają opuścić lub zasilić zespół. Czy więc polityka personalna prowadzona przez trenera Smudę była właściwa?

Od początku sezonu "nowy" trener powtarzał, że runda jesienna jest przez niego przeznaczana na testowanie zawodników, a więc poznanie ich możliwości gry na różnych pozycjach, w różnych wariantach ustawienia. Czy więc obserwowaliśmy, aż tak urozmaicony futbol w wykonaniu naszej drużyny w poszukiwaniu optymalnego ustawienia zawodników i doborze taktyki?

Maciej Żurawski
- najskuteczniejszy zawodnik Wisły

W rozgrywkach ligowych na boiskach ekstraklasy w brawach Białej Gwiazdy pojawiło się w sumie aż 25 zawodników, w europejskich pucharach 19, a w polskich pucharach odpowiednio 23 PP i 19 PL. Czyli zgodnie ze słowami trenera, był to czas testowania zawodników, choć można się zastanawiać czy wszyscy dostali wystarczającą szansę na pokazanie pełni swoich umiejętności? Wydaje mi się, że chyba tak bo pod koniec rundy jesiennej i w dwóch kolejkach "wiosennej" Wisła grała już całkiem dobrze, a więc proces selekcji jakby dobiegł końca i został dobrze przeprowadzony. Często zarzuca się również trenerom, że nie daje się możliwości pokazania się w ważnych meczach młodzieży, ale tu również trener Smuda chyba dobrze postępuje. Część młodych zawodników nie mająca najmniejszej szansy na przebicie się do pierwszego składu jest konsekwentnie wypożyczana do klubów drugo- i trzecioligowych w która daje im się możliwość gry w pierwszej jedenastce. Pozostała w klubie młodzież dostaje szansę gry zazwyczaj w końcówkach meczów lub w zastępstwie bardziej doświadczonych zawodników. Jednak nie jest to zbyt dużo, ale sądzę, że gdyby prezentowali dobry poziom to otrzymaliby od trenera więcej czasu na grę. Przecież Kuzera nie dostał swojej szansy na kredyt i musiał się czymś wyróżniać na treningach skoro udało mu się rozegrać kilka ważnych meczy w wyjściowym składzie. (Jednego nie umiem tylko zrozumieć: dlaczego w innych ligach europejskich młodzi zawodnicy potrafią się przebić do drużyny, a u nas jest ich tak mało?)

Drugim aspektem o którym, chciałbym napisać to polityka transferowa Smudy, ale niestety jak wiemy w Polsce trenerzy nie mają aż tak dużego wpływu na transfery jak w innych krajach, szczególnie jeśli chodzi o sprzedaż zawodników. Mogę więc jedynie mówić o nowo przybyłych zawodnikach, którzy dołączyli do zespołu Wisły czyli Trbaliku, Cantoro, Kalu, Szałęga, Sypniewski, Klimek?. Jak na razie to mogliśmy jedynie zobaczyć w akcji tych czterech pierwszych i właściwie z postawy Cantoro ( sześć meczy 5 bramek) jak i Trabalika ( w lidze w trzech spotkaniach zachował czyste konto) możemy być zadowoleni. O występach Kalu możemy raczej zapomnieć, a Szałega w rezerwach spisuje się całkiem nieźle, lecz w pierwszym składzie nie dostał jeszcze prawdziwej szansy (ok. 80min w czterech występach). W sumie więc trudno oceniać jak na razie spisują się Ci zawodnicy gdyż rozegrali niewielką ilość spotkań, ale nie ma chyba powodów do narzekań. Nie wiemy niestety jak potoczą się losy jeszcze kilku piłkarzy ze składu, których to trener być może się pozbędzie i jak ostatecznie będzie wyglądał skład przed kolejna rundą.

Podsumowując wydaje mi się, że Smuda jednak wykonuje dobrą pracę jeśli chodzi o politykę personalną i mam nadzieje, że nie było przypadku w tym iż drużyna grała coraz lepiej, a było to potwierdzenie obietnicy trenera. Tak więc moją oceną za tę część pracy byłaby siódemka.

Podsumowanie Sumując poszczególne noty za każdą z opisanych przeze mnie części średnia wychodzi bardzo przyzwoita, czyli siódemka. Czy jednak drugie podejście Smudy w Wiśle jest, aż tak udane? Raczej tak, widać to zresztą, po głosach dochodzących od wiernych kibiców Wisły, którzy może nadal za Franzem nie przepadają, ale potrafią docenić wyniki osiągnięte przez Wisłę. Do pozytywnych aspektów należy zaliczyć kolejno: zdobycie tytułu mistrza jesieni, dalszą grę w kolejnych rundach krajowych pucharów, pokazanie dobrego futbolu z europejskimi potęgami. Choć znów możemy mówić o porażkach w pucharach, które wstydu nam jednak nie przyniosły, ale pozostał niedosyt bo jakże niewiele brakowało do wyeliminowani słynnego Interu. Jak by nie patrzeć nasz "nowy" trener obiecywał dobrą grę w pod koniec sezonu i w ostatecznej walce o mistrzostwo i znów jak na razie jego słowa się sprawdzają. Tak więc patrząc na całość dokonań drużyny prowadzonej przez Smudę jest on na dobrej drodze do osiągnięcia wyznaczonych celów i należy mieć nadzieję, że nadal będzie dobrze, a tytułowe przysłowie nie sprawdzi się.......

<-- poprzedni Copyrights © 2001-02 iGol. Wszelkie prawa zastrzeżone. następny -->