Reprezentacja
Wieści z kadry
...czyli co słychać w drużynie biało-czerwonych

Nasi kadrowicze

- Marek Koźmiński

Piłkarze Brescii sprawili sporą niespodziankę, eliminując w ćwierćfinale Pucharu Włoch mistrza kraju, Romę. We wtorek, na własnym boisku, pokonali stołeczny zespół aż 3:0. Marek Koźmiński z mieszanymi odczuciami przyjął jednak sukces kolegów.

- Cieszę się - powiedział "Super Expressowi" - ale jednocześnie jest mi smutno. Nie zagrałem bowiem przeciwko rzymianom.

Na jednej ze stron internetowych znaleźliśmy pana nazwisko w składzie Brescii.

- To była pomyłka.

Nadal leczy pan kontuzjowaną rękę?

- Już jestem zdrowy i gotowy do gry. Niestety, trener nie widział dla mnie miejsca na boisku.

Co dalej?

- Rozmawiałem z prezesem i obiecał, że pójdzie na wszelkie ustępstwa przy moim transferze do innego klubu.

Ma pan już propozycje?

- Toczą się rozmowy i nic więcej w tej chwili nie mogę powiedzieć.

Kłopoty Koźmińskiego w Brescii pojawiły się po przyjściu do klubu Roberto Baggio. Reprezentant Włoch w niezbyt demokratyczny sposób pozbawił Polaka opaski kapitana, a także miał pewien wpływ na to, że coraz rzadziej pojawiał się w podstawowym składzie. Generalny menedżer Brescii, Edoardo Piovani, mówi otwarcie: - Naszym wspólnym celem jest znalezienie Koźmińskiemu nowego klubu.

Koźmiński już rok temu starał się odejść z Brescii. Interesowały się nim Olympiakos Pireus i Rayo Vallecano. Nic z przeprowadzki nie wyszło. Pojawiły się pogłoski, że Polak stawiał wygórowane warunki finansowe.

- Moja cena jest równa mojej wartości - mówi "Koza". - Ale zawsze jestem gotowy na ustępstwa. Dla mnie najważniejsze jest to, abym grał w piłkę. Przed mistrzostwami świata nie mam czasu na siedzenie na ławce rezerwowych lub trybunach. Trener Engel może mnie pominąć w składzie.

- Euzebiusz Smolarek

W wywiadzie dla "Tempa", Bert van Marvijk, trener Feyenoordu Rotterdam powiedział, że Euzebiusz Smolarek cały czas czyni wielkie, a co najważniejsze systematyczne postępy.

Szkoleniowiec podkreśla przede wszystkim znakomity drybling Polaka, który jest efektowny i efektywny. Dodatkowo piłkarz młodzieżowej reprezentacji Polski dysponują doskonała techniką, wykazując przy tym wielką boiskową inteligencję.

Szkoleniowiec Feyenoordu powiedział, że gdyby "Ebi" znajdował się w takiej formie jak teraz z całą pewnością zabrałby go na finały MŚ.


Co robią kadrowicze Engela 5 miesięcy przed mundialem?


Za 144 dni pojedynek z Koreą w finałach piłkarskich mistrzostw świata. Dla wszystkich piłkarzy kadry Jerzego Engela będzie to życiowy mecz. Jak wygląda sytuacja kilku z nich na 4,5 miesiąca przed tym wydarzeniem?

Grecja

- U mnie Olisadebe będzie grał jako środkowy napastnik - zapowiedział nowy trener Panathinaikosu Ateny Sergio Markarian. Na razie jednak nie wiadomo, czy w podstawowym składzie. W Grecji rozgrywki miały być wznowione w niedzielę. Panathinaikos miał grać w Salonikach z Iraklisem. Z powodu śnieżycy odwołano większość lotów z Aten i mecz przełożono. Jednak trener Markarian już w piątek ogłosił pierwszą jedenastkę. Nie było w niej Olisadebe.

- Rolę jedynego, wysuniętego napastnika miał pełnić Cypryjczyk Michalis Konstantinou - mówi "Gazecie" grecki dziennikarz Kostas Chalemos. - Na skrzydłach mieli grać Chorwat Goran Vlaović i Fin Jonas Kolkka. A rolę ofensywnego pomocnika miał pełnić Grek Nikos Liberopoulos. Nie wiem jednak, czy to skład na wszystkie mecze. Wiele wyjaśni się w niedzielę. Panathinaikos gra ligowe spotkanie z beniaminkiem Egaleo. Spotkanie się odbędzie, po śniegu i mrozie nie ma już w Atenach śladu. A Olisadebe nie jest w łatwej sytuacji. Będzie walczył o miejsce w składzie z Konstantinou.

Kilka tygodni temu jeden z agentów "Olego" podał, że Polakiem zainteresowany jest Juventus Turyn i że chce zapłacić aż 12 mln dol. - Prezydent Panathinaikosu Angelos Filipides zareagował natychmiast - opowiada Kostas Chalemos. - Powiedział, że natychmiast przyjmie taką ofertę. Dodał, że nie będzie zawodnikowi blokował drogi do lepszej drużyny, a poza tym stwierdził, że "za 12 mln dol. to ja kupię sześciu Olisadebe". Oczywiście na razie nie tylko nikt nie daje za Olisadebe 12 mln dol., ale nie ma dla niego żadnej oferty.

Niemcy

Bramkarz Adam Matysek wciąż szuka klubu. Święta spędził w Polsce, ćwicząc samotnie, teraz jest w Niemczech i trenuje z drugoligową Fortuną Koeln - swoim pierwszym klubie w Niemczech. - Właśnie czekam na telefon w sprawie kontraktu. Gdzie nie mogę powiedzieć, ale wszystko rozstrzygnie się w przyszłym tygodniu. St. Pauli? Słyszałem o ich zainteresowaniu mną, kiedy byłem w Polsce, ale żadnych propozycji nie było. Wiadomo, że bardzo mi się spieszy, by znaleźć klub, ze względu na mundial. Temu podporządkowuję wszystko. Jednak też nie wszystko zależy ode mnie.

- Wciąż przechodzę rehabilitację po jesiennej kontuzji, trenuję indywidualnie i właśnie w tym momencie jestem na zabiegach - powiedział Tomasz Hajto z Schalke 04 Gelsenkirchen. Polak skręcił nogę podczas meczu z Herthą Berlin trzy kolejki przed końcem rundy jesiennej. - Zamiast zejść z boiska natychmiast, niepotrzebnie grałem do końca i doprowadziłem nogę do fatalnego stanu. To było naderwanie ścięgna łączącego stopę z goleniem. Noga była w gipsie parę tygodni - mówi.

- Jednak jestem w dobrych polskich rękach - moim rehabilitantem jest Grzegorz Żeleźnik - dodaje. - Od pięciu dni mogę już biegać, na razie na taśmie, na zewnątrz najwyżej 30 min - z drużyną nad jeziorem. Jeżdżę też na rowerze. Jeszcze trzy dni i może zacznę treningi z zespołem. Jednak czy uda mi się wrócić do formy i wystąpić już w pierwszym meczu Schalke po przerwie zimowej tego nie wiem. Ale bardzo bym chciał, bo ten pierwszy mecz - 26 stycznia gramy z Bayernem Monachium.

Hajto mówi, że jeszcze nie myśli o mistrzostwach świata. - Na razie jest Bundesliga - turniej w Japonii i Korei jest przecież dopiero za pięć miesięcy, więc euforii jeszcze nie czuję. Bo to tak jakby już teraz cieszyć się z kupienia auta, które dostarczą dopiero za pół roku - mówi obrońca wicemistrzostw Niemiec. Zastrzega, że w rundzie wiosennej nie będzie oszczędzał zdrowia, żeby uniknąć kontuzji na mistrzostwa świata. - Czy wyście wszyscy powariowali? Wiele osób mnie o to pyta. Więc odpowiadam, że będę ostro zap.... do końca maja, dawał z siebie wszystko, bo przecież to dzięki dobrej grze w klubie jestem w ogóle w kadrze - mówi Hajto. - Przecież gdybym sobie teraz na te parę misięcy odpuścił klub, byłbym może zdrowy na mistrzostwa ale za to w jakiej formie? Czy Francuzi jak Zidane czy Lizarazu oszczędzali się w swych klubach? Dlatego zapewniam, że będę grał na 100 proc.

Hajto dodaje, że kapitan Schalke Tomasz Wałdoch jest zdrowy. - Grał we wtorkowym sparingu. Po długiej kontuzji i operacji do gry wrócił także superstrzelec Schalke - Emile Mpenza. O co będziemy grać w tej rundzie? Do lidera mamy 10 pkt. straty, ale do drużyn występujących w pucharach tylko 5. Będziemy więc walczyć. Jesteśmy też w ćwierćfinale Pucharu Niemiec, gramy z Oberhausen. Będziemy też chcieli obronić Puchar Niemiec - kończy Hajto.

Francja

Jacek Bąk rozmowę z "Gazetą" zaczął od prośby o sprostowanie. - Przy wiadomości o moim wypożyczeniu z Olympique Lyon do Lens podaliście wyniki internetowej ankiety, z której wynikało, że kibice mojej nowej drużyny oceniają transfer bardzo negatywnie - powiedział Bąk. - Tak rzeczywiście było, ale pierwszego dnia. A głosowanie trwało cztery dni. I na zakończenie wyniki były korzystne dla mnie.

29-letni obrońca od 29 grudnia trenuje z nową drużyną. Być może w piątek w niej zadebiutuje - w derbowym meczu przeciwko Lille. - Nie mogę się doczekać - mówi Bąk. - Jednak patrzę za okno i mam niewesołą minę. Jest zimno, boiska twarde i nie wiem, czy mecze znowu nie będą odwołane. Ostatnio z powodu złych warunków przełożono ligowy mecz z Metz.

Przygotowania do rundy rewanżowej były w Lens ciężkie. - Trenowaliśmy po dwa razy dziennie, intensywnie. Przypomniały mi się od razu przygotowania w Polsce i bieganie po górach - mówi Bąk. - Lens gra trójką obrońców, ja będę grał jednego z kryjących. Obojętne mi jest, z lewej czy prawej strony.

W pierwszym sparingu - z Vasquehal - Polak grał 73 min i strzelił gola. Lens wygrało 2:0. - Każdy obrońca powinien od czasu do czasu strzelić bramkę, bo na tym polega gra w piłkę. Nie można myśleć tylko o obronie - dodaje Polak, który do nowego klubu jest wypożyczony na 4,5 miesiąca. - Chcę, pierwszy raz w życiu, być mistrzem Francji. W Lyonie dwa razy byłem trzeci, raz drugi. Może w Lens się uda. Poprzez grę w tym klubie chcę także jak najlepiej przygotować się do finałów MŚ. Nie znaczy to, że będę myślał tylko o mistrzostwach. W klubie nie zamierzam odpuszczać. Nawet mi to nie przyszło do głowy.

Drugi z reprezentantów Polski grających we Francji - Piotr Świerczewski - już zakończył przygotowania do nowej rundy. W środę późnym wieczorem jego Olympique Marsylia przegrał 1:2 wyjazdowy mecz Pucharu Ligi z AS Monaco. Środkowy pomocnik grał do 69. minuty.

Włochy

Przed miesiącem Marek Koźmiński złamał rękę. - Teraz jest OK. Ćwiczę od kilku dni, a w przyszłym tygodniu dostanę pozwolenie na normalne treningi z drużyną i grę - mówi. - Nadziei wielkich na występy w Serie A sobie jednak nie robię, bo trener Breści nie widzi mnie w składzie. Nie podobam mu się jako piłkarz i trzeba to szanować. Rzecz jasna w tej sytuacji chcę odejść. Musi się to stać do końca stycznia, bo potem będzie za późno, rynek transferowy w Europie będzie zamknięty.

- Myślę o wyjeździe z Włoch - dodaje Koźmiński. - Gdzie? Gdzie mnie będą chcieli - mam 30 lat i to nie jest moim atutem. Muszę jednak grać za wszelką cenę. Wiadomo, za cztery i pół miesiąca mundial - najważniejsza impreza w życiu. Trzeba być w życiowej formie. Do tego brakuje mi czterech-pięciu meczów miesięcznie. Treningi, choćby najlepsze - to za mało. Czy martwię się o miejsce w kadrze? Jasne. Trener Engel ma dla mnie jakiś kredyt zaufania - w końcu w eliminacjach MŚ grałem na przyzwoitym poziomie, ale w sporcie jest tak, że jak dziś jesteś pewny, to jutro, cię nie ma. Ja o tym pamiętam. Przyznam, że jestem zmęczony i zmartwiony swoją sytuacją. Tyle propozycji, tyle klubów się przewinęło na papierze i nic. Przypomina to trochę sytuację Jacka Bąka. Jego kłopoty się wreszcie skończyły może i moje się skończą. Fiorentina? Na razie dostała w prezencie dwóch piłkarzy Mihajlovicia z Lazio i Adriano z Interu, bo ma zarząd komisaryczny i transferów robić nie może. Czy ja tam trafię? Nic o tym nie wiadomo, ale może ten temat jeszcze wróci.

Belgia

Bracia Michał i Marcin Żewłakowowie z Excelosioru Mouscron wrócili w środę wieczorem ze zgrupowania w Hiszpanii. W sobotę startuje liga belgijska. Choć obaj są wystawieni na sprzedaż, przynajmniej do końca sezonu zostaną w Belgii. - Na pewno bym coś wiedziała, gdyby były jakieś oferty - mówi Monika Żewłakow, żona Marcin. - Menedżer zawodników, Włodzimierz Lubański, zapewnia, że na razie wszystko zostaje po staremu. Tak więc bliźniacy pograją jeszcze razem - dodaje żona napastnika reprezentacji Polski.

Marcin i Michał są zdrowi. - Przed nowym rokiem Marcin narzekał na zdrowie. Bolało go kolano, potem nosił rękę na temblaku - mówi Monika Żewłakow. - Teraz jest wszystko w porządku.

Co u pozostałych reprezentantów:

Jerzy Dudek - regularnie gra w bramce Liverpoolu. W każdym meczu potwierdza klasę i jest jednym z najlepszych bramkarzy Premier League.

Tomasz Kłos - wraca do pełnej dyspozycji po operacji pachwiny. Jego zespół Kaiserslautern przebywa na Majorce, ale Kłos jeszcze nie gra. Zastanawia się, czy - jeśli nie będzie występował w podstawowym składzie - nie odejść z Niemiec.

Radosław Kałużny - już zdrowy, gra w sparingach Energie Cottbus (ostatni raz 9 stycznia w wygranym meczu z Brieske Senftenberg 13:0).

Tomasz Iwan - w pełni zdrowy. Z Austrią Wiedeń przygotowuje się do nowego sezonu. Występował w turniejach halowych.

Arkadiusz Bąk - przed świętami Bożego Narodzenia sfinalizowane zostało jego wypożyczenie do Birmingham. W pierwszoligowym angielskim klubie zdążył już zadebiutować. Na razie adaptuje się w nowym otoczeniu, uczy angielskiego i powoli wchodzi do pierwszego składu.


Engel szóstym trenerem świata w 2001 roku, najlepszy - Bielsa


Selekcjoner piłkarskiej reprezentacji Polski Jerzy Engel zajął szóste miejsce w plebiscycie Międzynarodowej Federacji Historyków i Statystyków Futbolu (IFFHS) na najlepszego trenera drużyn reprezentacyjnych w 2001 roku.

Engel w specjalnym głosowaniu przedstawicieli mediów 88 krajów z całego świata zebrał 28 punktów. Najlepszym szkoleniowcem wybrano selekcjonera reprezentacji Argentyny Marcelo Bielsę, który zgromadził 201 punktów.

Nagroda IFFHS dla najlepszego trenera drużyn reprezentacyjnych przyznawana jest od 1996 roku.

"Bardzo trudno komentować mi tak wspaniałą wiadomość - powiedział PAP Jerzy Engel. - Jest to wielkie wyróżnienie nie tylko dla mnie, ale i dla całego polskiego futbolu. Byłem niezmiernie zadowolony, że w ogóle znalazłem się w gronie nominowanych. A zajęcie tak wysokiej pozycji przeszło moje najszczersze marzenia. Gdy ktoś uznaje, że człowiek jest szósty na świecie, obojętnie w jakiej dziedzinie, oznacza to dla niego wielki splendor i docenienie wykonywanej pracy".

Na drugiej pozycji sklasyfikowano szwedzkiego selekcjonera reprezentacji Anglii Svena Gorana Erikssona (147 pkt), a na trzecim prowadzącego drużynę narodową Francji Rogera Lemerre'a (127 pkt).

Jerzego Engela wyprzedzili jeszcze selekcjoner reprezentacji Słowenii Srecko Katanec i szkoleniowiec mistrzów świata do lat 20, Argentyńczyk Jose Pekerman.

Polski trener w pokonanym polu zostawił takich szkoleniowców, jak: Hiszpan Jose Antonio Camacho, Włoch Giovanni Trapattoni czy Portugalczyk Antonio Oliveira.

"To są wielkie nazwiska i wyprzedzenie ich jest dużym sukcesem. Chciałbym, aby fakt, że znalazłem, się przed trenerem reprezentacji Portugalii znalazł potwierdzenie na mistrzostwach świata i aby okazało się, że Polska ma także lepszy zespół niż Portugalia" - dodał polski szkoleniowiec.

Engel podkreślił, że wyniki plebiscytu są bardziej odzwierciedleniem dokonań zespołów reprezentacyjnych, a nie poszczególnych szkoleniowców. "Byłbym bardzo szczęśliwy, gdyby w przyszłym roku moje nazwisko znalazło się na podobnym miejscu. To oznaczałoby, że polska reprezentacja osiągnęła dobry wynik na boiskach Korei Południowej i Japonii" - powiedział trener Engel.

Jerzy Engel został wyróżniony przede wszystkim za pierwszy po 16 latach awans do finałów mistrzostw świata. W 2001 roku polscy piłkarze pod jego wodzą w 11 meczach międzypaństwowych doznali tylko jednej porażki.

Selekcjoner reprezentacji Polski urodził się 6 października 1952 roku we Włocławku. Jako zawodnik reprezentował barwy Junaka i Kujawiaka Włocławek, AZS AWF i Polonii Warszawa. Po ukończeniu studiów rozpoczął pracę trenerską prowadzać m.in. Polonię Warszawa, Błonie, Hutnika i Legię Warszawa, pracował jako szef "banku informacji" przy reprezentacji Polski prowadzonej wówczas przez Antoniego Piechniczka.

Pod koniec lat 80. wyjechał na Cypr, gdzie szkolił piłkarzy Apollonu Limassol i Salaminy Larnaka. Sezon 1999/2000 rozpoczął jako menażer warszawskiej Polonii, która sięgnęła po tytuł mistrza Polski. W listopadzie 1999 roku otrzymał nominację na selekcjonera drużyny narodowej, by po dwóch latach pracy świętować awans do finałów MŚ.

Najlepszym trenerem drużyn klubowych w 2001 roku wybrano szkoleniowca Bayernu Monachium Ottmara Hitzfelda.

Wyniki plebiscytu IFFHS na trenera drużyn reprezentacyjnych w 2001 roku:

1. Marcelo Bielsa (Argentyna) 201 pkt
2. Sven Goran Eriksson (Szwecja/Anglia) 147
3. Roger Lemerre (Francja) 127
4. Srecko Katanec (Słowenia) 54
5. Jose Pekerman (Argentyna, U-20) 31
6. Jerzy Engel (Polska) 28
7. Jose Antonio Camacho (Hiszpania) 22
8. Giovanni Trapattoni (Włochy) 21
9. Antonio Oliveira (Portugalia) 20
10. Philippe Troussier (Francja/Japonia) 18
. Rudi Voeller (Niemcy) 18



Listkiewicz i Engel chcą dalej współpracować


Zdaniem Michała Listkiewicza, prezesa Polskiego Związku Piłki Nożnej, Jerzy Engel pozostanie trenerem piłkarskiej reprezentacji Polski, a prowadzona przez niego drużyna awansuje do finałów mistrzostw Europy.

"Sprawa nowego kontraktu trenera Jerzego Engela rozstrzygnie się do końca marca, ale między nami nie ma żadnych rozbieżności, aby umowa nie mogła zostać przedłużona" - powiedział PAP Michał Listkiewicz.

Dotychczasowy kontrakt Engela z PZPN obowiązuje do czasu zakończenia mistrzostw świata, tj. do końca czerwca 2002 roku. "Prezydium PZPN przedstawiło selekcjonerowi nowy kontrakt i czekamy na jego uwagi. W 90 procentach jesteśmy zgodni, a pozostałe dziesięć to sprawy techniczne" - podkreślił Listkiewicz.

"Nowa umowa będzie obowiązywać do końca 2003 roku, z automatyczną opcją przedłużenia do zakończenia finałów mistrzostw Europy w 2004 r., które odbędą się w Portugalii - powiedział Listkiewicz.

"Naszym celem jest awans do finałów ME. Bez względu na to, co zespół osiągnie na boiskach Korei Południowej i Japonii, metody pracy trenera Engela, które doprowadziły naszą reprezentację do finałów mistrzostw świata, sprawdziły się. Nasza obecność w mistrzostwach jest potwierdzeniem słusznej drogi obranej przez PZPN i przed wszystkim trenera Engela" - dodał prezes PZPN.

Trener Engel także wyraził chęć kontynuowania pracy z drużyną narodową. "Wszystko wskazuje na to, że poprowadzę reprezentację Polski także w eliminacjach mistrzostw Europy. Obie strony są zainteresowane przedłużeniem współpracy i sądzę, że tak się stanie. Ja nie widzę przeszkód" - powiedział PAP Jerzy Engel.

Selekcjoner reprezentacji Polski nie ukrywał, że po sukcesie, jakim był awans do mistrzostw świata, otrzymał kilka interesujących ofert. "Tam gdzie jest sukces, są i propozycje pracy. Nasz sukces odbił się głośnym echem nie tylko w Polsce, ale i na Zachodzie. Ja jestem jednak bardzo zadowolony z wykonywanej pracy, mam satysfakcje, że prowadzę polski zespół narodowy i nie chciałbym nic zmieniać, tym bardziej, że moja praca przynosi efekty. Na pewno z przyjemnością podpiszę kolejny kontrakt na prowadzenie reprezentacji Polski" - dodał.

W opinii Listkiewicza problem z ponownym zatrudnieniem Engela nastąpi wówczas, kiedy polscy piłkarze zostaną... mistrzami świata. "Gdybyśmy wywalczyli tytuł mistrzowski, wówczas po naszego szkoleniowca zaczną zgłaszać się bogate kluby i federacje, proponując zapewne wspaniałe warunki finansowe..." - wyjaśnił.


Ranking FIFA


Polska zajmuje 31. miejsce w najnowszym rankingu Międzynarodowej Federacji Piłkarskiej (FIFA). W porównaniu z poprzednim notowaniem zespół prowadzony przez trenera Jerzego Engela awansował o dwie pozycje.

Polska dzieli 31. lokatę z trzema innymi drużynami - Arabią Saudyjską, Republiką Południowej Afryki oraz Trynidadem i Tobago.

Na pierwszym miejscu są mistrzowie Europy i świata Francuzi. Druga jest Argentyna - zwycięzca eliminacji MŚ w Ameryce Płd, a na trzecim miejscu plasuje się Brazylia.

Czwarte miejsce zajmuje Portugalia, jeden z rywali Polski w grupie D mistrzostw świata w Korei Płd. i Japonii. Pozostali przeciwnicy reprezentacji Polski w finałowym turnieju - USA i Korea Południowa - zajmują odpowiednio 24. i 42. miejsce.

Na odległych lokatach sklasyfikowane są zespoły Wysp Owczych (118.) i Irlandii Północnej (88.), z którymi reprezentacja Polski będzie rozgrywała towarzyskie mecze podczas zgrupowania na Cyprze. Mecz z Wyspami Owczymi odbędzie się 10 lutego, a z Irlandią Północną - trzy dni później.

Ranking FIFA z 16 stycznia:

1. (1) Francja 812 pkt
2. (2) Argentyna 802
3. (3) Brazylia 793
4. (4) Portugalia 741
5. (5) Kolumbia 739
6. (6) Włochy 734
7. (7) Hiszpania 730
8. (8) Holandia 722
9. (9) Meksyk 714
10. (10) Anglia 712
11. (11) Jugosławia 710
12. (12) Niemcy 707
13. (13) Paragwaj 691
14. (14) Czechy 689
15. (15) Rumunia 688
16. (16) Szwecja 676
17. (17) Dania 672
17. (17) Irlandia 672
19. (19) Chorwacja 668
20. (20) Belgia 666
...
24. (24) USA 662
31. (33) Polska 629
42. (42) Korea Południowa 599
88. (88) Irlandia Północna 465
118. (117) Wyspy Owcze 374

Na podstawie:
http://www.ekstraklasa.com.pl
Polska Agencja Prasowa
http://www.kadra.pl
"Gazeta Wyborcza"
"Super Express"
"Tempo"


Copyrights © 2001-02 iGOL. Wszelkie prawa zastrzeżone. <<- poprzedni | następny ->>